sobota, 30 maja 2009

Składanka by Piotyr2

V.A - Rozbrat


http://rapidshare.com/files/238713710/V.A._-_Rozbrat.rar



Ludzie listy piszą - cz.2

Witaj Piotrze ,

poniżej podaję link do koncertu Jubileuszowego z okazji 1000 wydania listy przebojów Trójki z dnia 30 marca 2001 roku.

http://rs171.rapidshare.com/files/238923706/1000_WYDANIE_LP_III_-_koncert.rar

Jakość całego nagrania jest doskonała.
Nagrywałem wprost z satelity , z cyfrowego przekazu na żywo na cyfrową nagrywarke Philipsa.
Myślę , iż będzie to miłym uzupełnieniem treści na Twym genialnym blogu.

Pzdr.
Artur

P.s
Wielkie dzięki i serdecznie pozdrawiam.

środa, 27 maja 2009

Ludzie listy piszą

Witam Panie Piotrze.
To co mam dziś, mam nadzieje że zainteresuje Pana i odwiedzających pański blog (o ile Pan to zamieści).
Są to dwa O.M.P.P. jedno z Choszczna z 1983 r. i drugie z Wrocławia z 1984 r.
Pierwsze zostało nagrane przez mojego ojca na magnetofon szpulowym "DAMA PIK", więc jakość może nie jest najlepsza. Z Choszczna są dwa fragmenty koncertów z eliminacji nagrane w mono i na obrotach 9,5 i część z finału nagrana w stereo na obrotach 19. Drugi przegląd jest to złota dziesątka VIII O.M.P.P. która odbyła się we Wrocławiu i zostało wydane na kasecie przez firmę KAROLINA.

djlucha


Eliminacje O.M.P.P (Choszczno 83)

Strona 1
1.Wesoły Początek Radości (Zielona Góra) - Doktor Jekyll and Mr.Hayde
2.Wesoły Początek Radości - Osamotnienie
3.Inne Niebezpieczeństwo (Lubin) - Bezrobotny
4.Inne Niebezpieczeństwo - Nie wiem
5.Trzecia Kawa (Zielona Góra) - Suchy finał
6.Trzecia Kawa - Dla Gacka
7.Tem Stil Band (Gorzów Wlkp.) - Jesteś sam
8.Tem Stil Band - Sfera marzeń
Nagrania z dnia 28.1.1983 r. Nagrania MONO

Strona 2
1.Albo Rock (Myślibórz) - Komputerowy świat
2.Kodeks (Legnica) - Problem
3.Wesoły Początek Radości (Zielona Góra) - Doktor Jekyll and Mr.Hayde
Nagrania zdnia 30.1.1983 r. Nagrania STEREO

http://odsiebie.com/pokaz/2995095---7a02.html


Złota dziesiątka VIII O.M.P.P (Wrocław 84)



http://odsiebie.com/pokaz/3069541---180b.html

sobota, 23 maja 2009

Piotr Z.


Piotra Zandera – oczywiście – zwykło się kojarzyć z zespołem Lombard. Ale w swojej dość długiej już karierze zrobił parę rzeczy na własny rachunek. Pierwsza jego solowa płyta a właściwie kaseta zawierała kilkanaście utworów z różnych sesji nagraniowych (m.in. wcześniej wydany singiel), które odbywały się głównie w przerwach między obowiązkami wobec swojej macierzystej grupy. Przez ok. dwa lata nazbierało się wystarczająco materiału który firma Polton wydała w 1988 roku w formie kasety. Wokalnie wspomagają go Małgorzata Ostrowska, Janusz Panasewicz ,Artur Gadowski i Mieczysław Szcześniak ; a muzycznie Alan Baster (Wanda i Banda), Paweł Mąciwoda-Jastrzębski (obecnie Scorpions) oraz Rafał Paczkowski. O tym że Piotr Zander jest wspaniałym gitarzystą chyba nikogo przekonywać nie trzeba. Natomiast ten materiał udowadnia, że jest również doskonałym aranżerem i kompozytorem. Mimo że po wysłuchaniu go skojarzenia z komercyjnym amerykańskim rockiem nasuwają się same, nie jest to jednak ślepe naśladowanie a jedynie mądre wykorzystanie sprawdzonych schematów. Zesztę tak się wtedy na świecie grało ,dużo klawiszy i ostre gitary. Pomimo że materiał ten przeszedł bez większego echa, może się podobać, jest bardzo dobrze i nowoczesnie zrealizowany (jak na ówczesne realia) z dbałością o szczegóły i muzyczne smaczki.
Na kolejny album Zandera przyszło czekać dziewięć lat.
Oliczności powstania nowej grupy i płyty przedstawił sam lider w którejś z gazet. Nie wiem dokładnie skąd pochodzi ten wywiad, bo sobie nie zapisałem a mam go już dość dawno .
"W 1992 roku po powrocie z trasy koncertowej w Stanach, Lombard zawiesił działalność. Wtedy zacząłem na poważnie myśleć o tym, żeby zrobić coś poważniejszego na własny rachunek. Miałem już wtedy co prawda na koncie singel z dwoma instrumentalnymi utworami, a także kasetę „Pora na seks” wydaną przez Polton. Śpiewali na niej gościnnie między innymi Janusz Panasewicz, Małgorzata Ostrowska i Mieczysław Szcześniak... Ja jednak cały czas marzyłem o tym, by założyć własną kapelę. Miałem już zresztą w tamtym czasie gotowy materiał na płytę. Ale – jak widać – wszystko przesunęło się o kilka lat. Dlaczego? Nie mogłem znaleźć odpowiedniego wokalisty. Przesłuchałem około setki ludzi. Żaden jednak mi nie odpowiadał. W końcu, tak półtora roku temu, od naszego perkusisty, Artura Malika, dowiedziałem się, że w Krakowie jest taki wspaniały rockowy krzykacz – Janusz Radek – i że koniecznie muszę go usłyszeć. Zaryzykowałem i pojechałem. Wreszcie wszystko się zgodziło. Miałem ze sobą nagrane podkłady do większości utworów. Wynająłem studio w Poznaniu, zrobiliśmy tam coś w rodzaju demówki – już ze śpiewem. Janusz ściągnął z Krakowa znajomych muzyków. I w ten sposób koniec końców uformował się ostateczny skład grupy Zanderhaus. W październiku 1996 roku weszliśmy do studia Star Marker w Warszawie. Nagrania trwały do maja 1997 roku. Siedzieliśmy po nocach, dłubaliśmy, nagrywaliśmy, kasowaliśmy... Chcieliśmy wszystko solidnie dopracować. Duży wpływ na brzmienie płyty miał realizator dźwięku Krzysztof Czub. Młody, bardzo zdolny człowiek. Moim marzeniem było nagranie takiej stricte rockowej płyty, opartej na starych brzmieniach. Wydaje mi się, że były to najpiękniejsze lata w całej historii muzyki rockowej. Myślę, że to wszystko niedługo powróci... Wszystkie teksty na płytę napisał Andrzej Mogielnicki. Znamy się od dwunastu-piętnastu lat. Świetnie się rozumiemy. Poza tym Andrzej pomógł nam nawet w muzycznych sprawach. Bardzo się liczę z jego zdaniem. Dostaliśmy jego błogosławieństwo. Zanderhaus bynajmniej nie jest projektem jednorazowym: Mój zespół nie ograniczy się do jednej płyty. Chcemy nagrać kilka albumów. Już powoli przygotowujemy materiał na drugą płytę. W styczniu, lutym chcemy wejść do studia nagraniowego i zarejestrować pierwsze dwa utwory, które ukażą się na singlu. Potem dogramy resztę. A czy ma już jakieś wyobrażenie o tym, jak będzie ona wyglądać? Tym razem chcemy, by nasza muzyka zabrzmiała trochę nowocześniej – myślę o nowych podziałach, rytmach. Oczywiście będzie tak samo gitarowa, ale trzeba jakoś iść z postępem. Cały czas obserwuję to, co dzieje się na świecie. I coraz bardziej mi się to podoba. Może skusimy się na loopy, sample... "

A tutaj recenzja płyty "36 i 6" z magazynu "Tylko Rock"






















Zander- Pora na sex (1988)


http://rapidshare.com/files/236474344/Zander_-_Pora_na_seks__MC_Polton_1988_.rar



Zanderhaus - 36 i 6 (1997)


1. Zła Krew
2. Do Ciebie Wciąż Płynę
3. 36 i 6
4. Fantom
5. Mr. Harley
6. Brzydkie Dzieci
7. Demon
8. Byleś Była Moja
9. Zapomniany Sekret
10. C.D.N.
11. My, Ludzie Z Atlantydy
12. Zanderhaus (instr.)
13. Brzydkie Dzieci (akust.)

http://rapidshare.com/files/147007255/zanderhaus-36_6_up_by_rafal8916.rar

środa, 20 maja 2009

Czerwoni

W ostatnim poście przypomniałem Tomasza syn Erika, a dzisiaj będzie o Rafale synu Daniela. Postać dość znana z TV, ale pewnie mniej od strony muzycznej.
Debiut piętnastoletniego Rafała nastąpił w 1986 roku na scenie Filharmonii Białostockiej gdzie akompaniując sobie na gitarze wykonał kolędę Krzysztofa Kamila Baczyńskiego. Tak to wspomina w wywiadzie dla "Tylko Rock" :
"Myślałem że się zesram ze strachu. Ale okoliczności były poważne , poza tym wiersz bardzo fajny".


Na przełomie 87/88 roku znajomy trębacz poznaje go z Robertem Ochnio, wtedy już doświadczonym muzykiem grającym na gitarze w Tubylcach Betonu. Wspólnie namierzyli basistę Piotra Kokosińskiego. Imponował im bo miał bezprogowy bas i własny czteroślad. Powstanie grupy Reds z Olbrychskim jako liderem pozwalało wróżyć duży sukces, tym bardziej że zainteresowała się nimi firma Arston . Z niewielką pomocą ojca, pod koniec 1988 roku, w studiu Teatru Stu, nagrywają pierwszy utwór "Labour of Love" a rok później album "Changing Colours". Muzyka na płycie nie jest odkrywcza choć nie nudzi i może się podobać. Jest dobrze zaaranżowana i precyzyjnie wykonana. To taka wypadkowa tego, co działo się w brytyjskim rocku pod koniec lat 80-tych. Zresztę członkowie Reds nigdy nie ukrywali fascynacji takimi grupami jak, The Smiths, The Cure, Bolshoi czy U2. Jednak tym albumem nie zdołali przekonać do siebie młodej publiczności. Całość zaśpiewana była dodatkowo po angielsku, co jak twierdzili sami muzycy było niepotrzebne i dobiło zespół. Dodatkowo konflikty wewnętrzne spowodowały, że Redsi przestają istnieć w 1991 roku. Olbrychski próbuje reaktywować grupę rok później z muzykami Holloee Polloy ale projekt pada. Kolejna tym razem udana próba powrotu nastąpiła w 1998 roku. W studiu Piotra Kokosińskiego nagrywają płytę Berlin , którą można określić mianem gitarowego popu.
Oto jak to wspomina Rafał :
"Ja chciałem aby to była płyta bardziej angielska, ale zespół to wypadkowa upodobań ,osobowości wszystkich muzyków. Robert przed wejściem do studia kupił sobie Gibsona, pożyczył wielki piec Marshalla - dzięki temu brzmienie jest mocno gitarowe. To był eksperyment. Materiał nagraliśmy na żywo, po czym Piotrek z Robertem obrobili go na Macintoshach. Mieliśmy nawet problem ze zbytnią doskonałością dźwięku i trzeba go było później "brudzić".Gramy bo lubimy to robić. Fajnie że dzięki naszej życiowej sytuacji możemy robić muzykę dla przyjemności, jesteśmy samowystarczalni i sami o wszystkim decydujemy. Dysponujemy własnym studiem, mogliśmy nawet założyć własną wytwórnię żeby to wydać - nie starczyło tylko czasu aby wszystkiego dopilnować. Podpisując kontrakt z dużą firmą płytową (Sony Music), działamy na serio, stanęliśmy do wyścigu. I chętnie się pościgamy".

Niestety z wyścigu nic nie wyszło, chyba zostali w blokach startowych. Płyta przeszła bez echa a Redsi zniknęłi ze sceny. Niedawno Olbrychski wydał całkiem niezłą solową płytę "Tatango", co podtrzymuje jego średnią , jedna płyta na dziesięć lat.



1. Berlin płonie
2. Jak dwa słońca
3. M
4. Ścieżka strachu
5. Instynkt
6. Tylko wybacz mi
7. R & R
8. Ból
9. Niki(m)
10. Nepal
11. Dalej jest tylko świetlisty szlak w otchłań prawdy, która jest jaką jest

http://rapidshare.com/files/235022499/Reds-Berlin.rar


P.s
gLan dzięki za Berlin