czwartek, 31 maja 2007

Po zmęczonych schodach w dół

W 1978 roku Krzysztof Cugowswki opuścil Budkę Suflera ,wziął sześcioletni urlop i występował z różnym powodzeniem na własny rachunek. Do bardziej udanych osiągnięć w tym okresie należy współpraca z wrocławskimi muzykami w grupie Cross.

"Założyłem własną grupę Cross i nareszcie mogłem robić to, co chciałem. Od początku zakładałem, że nasza twórczość nie trafi pod strzechy, do masowego odbiorcy. Nie odniosłem komercyjnych sukcesów, ale tamten okres wspominam sympatycznie. Miał wiele plusów. Przede wszystkim nie było ciśnienia, żadnej idiotycznej odpowiedzialności za tak zwany sukces" – wspomina Cugowski.

Wszystko miało swój początek w latach 1979–1980, kiedy po rozpadzie zespołu Art Flash (Cugowski/Krzaklewski/Jurecki/Jaworski/ Nowacki) Krzysztof Cugowski oraz Ireneusz „Pióro” Nowacki zaprosili do współpracy Krzysztofa „Wojskowego” Mandziarę oraz Romana Tarnawskiego, w ten sposób powstała formacja Cross. Zespół grał ostrego rocka inspirowanego bluesem, muzykę z charakterem, znacznie wyprzedzającą stylowo i brzmieniowo ówczesne „grzeczne” kanony popowe końcówki lat 70. W 1981 roku nagrana została płyta „Podwójna twarz”, z gościnie występującym Wojciechem Jaworskim (p). W połowie trasy i w połowie realizacji nagrań mających wejść w skład następnej płyty stan wojenny przerwał i w efekcie uniemożliwił dalszą działalność zespołu – Cross uległ samorozwiązaniu. Cugowski wrócił do Budki Suflera, zapraszając do niej Mandziarę.

Sam Cugowski o rozwiązaniu grupy:
"To była troszeczkę inna sytuacja. Tam był problem z finansami, było tak sobie. Myśmy grali taką muzykę, której nie za bardzo chciano słuchać. To był zespół, który bardzo dobrze grał. Jeździlismy na różne spędy i nikt nie chciał z nami występować na jednej scenie. Myśmy z Budką kiedyś wystąpili dwa razy i oni powiedzieli, że nigdy w życiu z nami więcej nie zagrają. To była bardzo dobra grupa ,bardzo dobry skład..."
Nie będe ukrywał że "Podwojna Twarz " należy do moich ulubionych płyt lat osiemdziesiątych i napewno zmiesciłaby się w mojej pierwszej piątce. Lubię w niej wszystko, potężnie brzmiące riffy, ostre i drapieżne solówki Krzysztofa Mandziary,wokal Cugowskiego, który wspaniale brzmi w hard-rockowych kompozycjach ,uwielbiam ich cream'owskie klimaty .Nigdy nie byłem na ich koncercie ,wiec nie wiem jak te kompozycje brzmiały na żywo (pewnie o wiele lepiej), ale mam wrażenie, że każdą z nich można rozwinąć w niekończącą sie improwizację. Jest to płyta należąca do tzw." bujajacych" ,przy których noga sama zaczyna podrygiwać ,przynajmniej mnie. Poza tym jest ona wspaniałym popisem umiejetnosci i wirtuozerii Krzysztofa Mandziary jednego z mało docenianych "mistrzów gitary". Polecam ją gorąco, jest to płyta z grona tzw."must have".

Podwójna twarz (1983)


Strona 1
1. Zanim obcy ktoś 04:01
2. Okna zamknięte na głucho 03:57
3. Ciągle po omacku 03:48
4. Wielki kpiarz 04:07
5. Pulsujący bar 04:19

Strona 2
6. Zamiast kołysanki 05:11
7. Po zmęczonych schodach w dół 04:24
8. Zostać w tobie 05:30
9. Kiedy już pójdziesz do domu 04:55

http://rapidshare.com/files/99567848/Podw_jna_twarz.rar.html

P.s
Dziękuję Szulka , z forum.o.2.pl

wtorek, 29 maja 2007

Jan Bo


W kwietniu 1992-go roku,a wiec prawie rok po zawieszeniu dzialalnosci przez grupe Lady Pank, w warszawskim studio S-4, trio JANA BORYSEWICZA nagrywa płytę 'Wojna w mieście'. Obok lidera występują panowie WOJCIECH MORAWSKI (perkusja) i WOJCIECH PILICHOWSKI (bas, jak niektórzy mowia "pierwszy bas Rzeczpospolitej"). Dużą ciekawostką jest tu duet tekściarzy: JAN BORYSEWICZ oraz WOJCIECH WAGLEWSKI.Płyta nagrana przez trzech wspaniałych instrumentalistów jest znakomita i powala z nóg najbardziej wybrednych krytyków.Muzyka jest osadzona głęboko w tradycji elektrycznego , amerykanskiego bluesa, klimatami przypominając dokonania Hendrixa i Stevie Ray Vaughana. Swoją drogą ciekawa czy Jan Bo nie słuchał w tym czasie płyty Vaughan Brothers "Family Style", a może to tylko moje skojarzenia. Album zaskakuje mocnym czasami ocierajacym sie o hard-rock brzmieniem i mimo ze Borysewicz nie jest najlepszym wokalista jego gra na gitarze rekompensuje ten mankament w stu procentach . Polecam te plyte wszystkim ktorzy jej nie slyszeli bo jest tego warta .Grupa kontynuowala koncerty przez nastepne dwa lata.
Rok 1995, w Studio Winicjusza Chrósta w Sulejówku, zostaje nagrana kolejna płyta grupy Jana Bo 'Moja wolność'. Nowym perkusistą w autorskim trio JANA BORYSEWICZA jest - KUBA JABŁOŃSKI (Lady Pank), który wcześniej bębnił w zespole KAZIK NA ŻYWO. Płyta nieco slabsza od poprzedniej , nagrana jakby "na szybko" ,trochę mniej dopracowana, ale również warta polecenia . Tym wszystkich którzy nie są przekonani co do tego, że Jan Borysewicz jest jednym z "mistrzów gitary" i niepodważalnie należy do ich czołówki , mogę powiedzieć tylko jedno :"Posłuchajcie tych płyt uważnie a zmienicie zdanie"


Wojna w mieście (1992)



Texas road
Jaś wędrowniczek
Przekorna dusza
I nie licz na to
Zabierz mnie
Chicago 21
Każda noc, każdy dzień
Lubię te noce
"Radio gra na fali"
C.J.M.
Grażka
100 rzek
Kwiat miłości tonie
Stavanger
Tylko...
Wojna w mieście
Texas road.

http://rs57.rapidshare.com/files/14084748/JAN_BO-WOJNA_W_MIESCIE_part2_XP_upload_DVHK.zip

Moja Wolność (1995)



http://rs59.rapidshare.com/files/14081829/JAN_BO-MOJA_WOLNOSC_XP_upload_DVHK.ZIP

Dla tych którzy oprócz słuchania lubią również popatrzeć ; półgodzinny koncert Jana Bo z cyklu "Guitar-Top" nagrany w 1994 roku dla TVP2.

piątek, 25 maja 2007

Hołdys.com

Przygotowując ten post znalazłem kilkanascie recezji tej płyty na necie i stwierdziłem, że któras z nich moze być zbliżona do mojej opini o tej płycie. Znalazłem taką na stronie rockmetal.pl i chciałbym ją zacytować:

"Nad płytą unosi się duch przypominający ten dawny, "perfectowy". Podobna konstrukcja riffów, podobny nastrój ballad. Czuć po prostu, że Hołdys wciaż jest Hołdysem - i Hołdysem pozostanie. Materiał jest jednak świeży, nowoczesny - zarówno ostry ("Pałac", "Jestem głupi", "Stu kobziarzy"), nastrojowy ("Molier", "Another day", "Kołysanka dla Tytusa") - jak za "dawnych dni". Naprawdę miło słuchać tej muzyki w doskonałym warsztatowo wykonaniu doborowego grona muzyków, choć czasami można zarzucić Hołdysowi kilka słabszych utworów ("Another Day", "Nie Zabijaj", "Kołysanka Dla Tytusa").
À propos dawnych dni: krążek kończy się nowymi wersjami dwóch klasyków Perfectu: "Niewiele ci mogę dać" z wokalem Artura Gadowskiego i "Chcemy być sobą" w brawurowej wersji instrumentalnej na gitarach basowych. Moim zdaniem tego pierwszego utworu mogłoby nie być. Gadowski ma bardzo ciekawy głos, ale całkiem nie nadaje się on do piosenek takich, jak ta. Nie da się uniknąć porównań do oryginalnej wersji z Grzegorzem Markowskim. Wydaje mi się, że dużo lepszym rozwiązaniem byłoby nagranie tego utworu w sposób zupełnie inny od pierwotnego. Drugi z "perfectowych" numerów na "Hołdys.com" jest za to malutkim (dosłownie - trwa tylko niecałe 3 minuty) rodzynkiem. Nic zresztą dziwnego, skoro w roli głównej występuje Pilichowski, pierwszy basman Rzeczypospolitej.
Co jeszcze? Hołdys z pewnością nie jest mistrzem pióra, ale nie sposób odmówić jego tekstom ogromnej szczerości i osobistego (szczególnie w "Kołysance dla Tytusa") charakteru przekazu. A także bezpośredniości (która cechuje także wszystkie jego wypowiedzi), czego przykładem jest gorzko-przewrotny "Molier", który przykuwa uwagę nie tylko melodią, ale i swym kontrowersyjnym tekstem (słynne "Urban to był chuj / Zespół Perfect nie był mój"),co wywołało małą burzę w mediach . Utwór "Jestem Głupi"obfituje w gorzkie wyznania artysty, na czele z "Brakuje mi przyjaciół tych, którzy mnie zdradzili".
Należy jeszcze wspomnieć, że Hołdys zdecydował się na dość radykalny krok "moralizatorski". Mówię tu o minutowym intro, w którym słyszymy grobowy, głos muzyka: "Jeżeli kupiłeś tę płytę od piratów, okradłeś mnie, moją rodzinę i przyjaciół, z którymi ją nagrywałem". Owszem, robi to wrażenie, rozumiem też jego frustrację. Ale czy ja, uczciwy nabywca, który wydał na krążek 45 złotych i nie okradł w ten sposób nikogo, natomiast dofinansował - nawet jeśli nie samego Hołdysa i przyjaciół (śliska sprawa), to - wytwórnię płytową, muszę tego wysłuchiwać? A jeśli tak, może warto było dla przyzwoitości dodać jednak proste "A jeśli kupiłeś ją legalnie w sklepie - dziękuję"?

W jednym z wywiadów z Hołdysem przeczytałem że ma on w domu w szufladzie dwa tysiące napisanych kawałków. Minęło siedem lat i nie usłyszelismy nic więcej z hołdysowej szuflady,a szkoda bo jest on jednym z największych ,żyjących polskich muzyków. Jeżeli ta szuflada to prawda, to czy kiedykolwiek usłyszymy je w jego wykonaniu, czy może kiedys jego syn udostępni je słuchaczom , jak to było w przypadku Kazika i jego ojca?

Hołdys.com (2000)


1. Intro
2. Pałac
3. Jestem głupi
4. Molier
5. Another Day
6. Stu Kobziarzy
7. Jeżeli jesteś tam
8. Nie zabijaj
9. Będziesz moja
10. Kołysanka dla Tytusa
11. Niewiele ci mogę dać
12. Chcemy byc sobą

http://dl6.ohshare.com/v/1370156/Holdys.rar.html

Sygitowicz

Ryszard Sygitowicz rozpocząl karierę muzyczną w 1974 roku dołączając do grupy Zbigniwa Hołdysa "Dzikie Dziecko". W latach 70-tych współpracował m.in. z Haliną Frąckowiak oraz zespołami "Andrzej i Eliza", "Dwa Plus Jeden". W 1976 roku dokonał pierwszych nagrań radiowych z grupą "Bumerang". Od września 1980 roku do grudnia 1981r związany był z zespołem" Perfect" z którym nagrał debiutancki LP "Perfect".Po odejsciu z "Perfect"u prowadził samodzielną działalność artystyczną nagrywając dla radia i telewizji oraz wydając w 1985 roku solowy album "Bez grawitacji", a w 1989 roku album "Nikt nie woła", następnie z kompilacji tych dwóch albumów oraz nagrań dla radia i telewizji wydał w 1992 roku "The Best of Ryszard Sygitowicz".

W 1994 roku wraz z zespołem Perfect wznowił regularna działalność nagraniową i koncertową wydając album "Jestem" na którym znalazły sie Jego kompozycje: "Nie daj się zabić"," Siódma czytanka dla Janka", "Oddech Rosji"," Bujanie w obłokach"," Z życia idola"," Całkiem inny kraj", "Ołowiana kula" oraz w 1996 roku album "Geny" na który skomponował "Ja płyne pod prąd" oraz "Znak dla Ciebie".Tuż przed ukazaniem się albumu ponownie rozstał się z zespołem. W międzyczasie nagrał z Natalia Kukulską album "Światło" gdzie znalazły sie jego dwie kompozycje. W 1998 roku koncertował i nagrał płyte z Kasia Kowalska "Pełna obaw" na której również znalazło się jego 5 kompozycji. W 2000 roku wraz z Jackiem Królikiem stworzył formację Giganci Gitary z którą zagrał cykl koncertów na które zapraszani byli m.in Jan Bo, Styła z Dżemu i inni wykonawcy m.in Kasia Kowalska, Natalia Kukulska, Artur Gadowski i G.Turnau.
Koncertował i nagrywał również z wieloma gwiazdami polskiej piosenki m.in z Czesławem Niemenem, Marylą Rodowicz, Krzysztofem Krawczykiem, Grzegorzem Turnauem, Andrzejem Rybińskim, Grażyną Łobaszewską,Grażyną Auguścik, Marleną Drozdowską, Anną Jantar, Zbigniewem Jaremką, Ireną Jarocką, Majką Jeżowską, Darkiem Kozakiewiczem, Henrykiem Miśkiewiczem, Zbigniewem Namysłowskim, Czesławem Pieregorólką, Jerzym Satanowskim, Rudim Shubertem, Tomaszem Szukalskim, Krzysztofem Ścierańskim, Wojciechem Wagleskim, Zbigniewem Wodeckim .



Bez grawitacji (1985)



1.Opóźniony do Bostonu
2.Lewa prosta
3.Niespełnienie
4.Cavalcado
5.Na kacu
6.Bez grawitacji
7.Jamall
8.Przybłęda
9.Opus 1983




wtorek, 22 maja 2007

Kolorowy telewizor

W przerwach w działalości "Perfectu", po jej rozwiązaniu i pomiędzy jej reaktywacjami, Grzegorz Markowski śpiewał w grupie "Hazard" z którą nagrał swietny kawałek "Ciągły ból głowy"( chyba był do niego również teledysk ). Następnie założył zespół "Samolot" z którym nagrał w 1987 roku solową płytę zatytułowaną "Kolorowy telewizor"; płytę ,trzeba powiedzieć bardzo słabą, która własciwie przeszła niezauważona. Powodem niepowodzenia wydaje mi się było z jednej strony małe doswiadczenie muzyków a z drugiej próba stworzenia czegos "na siłe",próba wypełnienia miejsca po rozwiązanej grupie Perfect. Mimo to warto jej posłychać bo to już płyta historyczna i chyba też nigdy nie wydana na cd.

Kolorowy telewizor (1987)


http://files.to/get/424606/7722/Grzegorz_Markowski-Kolorowy_Telewizor-Vinyl-PL-1987-FHL.rar
P.s

Dziękuje Czarkowi za "Ciągły ból głowy" i kiełbaski z grilla oraz temu komus kto zripował tę płytę i wrzucił na net.