sobota, 11 sierpnia 2007

12RA3L

O popularnosci reggae w Polsce zadecydował... stan wojenny.
„W sytuacji, kiedy wokół cały świat się wali, ludzie zwracają się do swego wnętrza i sprawy duchowe zaczynają mieć większe znaczenie – podkreśla Tomek Lipiński, lider grupy Tilt. – Dla odszczepieńców, którymi byliśmy, ta cała koncepcja rastafariańska na naszych oczach się materializowała. Sowieckie imperium jawiło się jako Babilon. Dlatego popularność reggae w latach 80. w Polsce była całkiem zrozumiała.”

IZRAEL - kolejne dziecko Roberta Brylewskiego. Zespół powstał w marcu 1983 roku w Warszawie, założony przez Roberta Brylewskiego ( eks-Kryzys i Brygada Kryzys) i Pawła "Kelnera" Rozwadowskiego ( Deuter).
W pierwszym składzie znaleźli się także: Milo Kurtis , Tomek Świtalski , Jacek Gruszka i Vivian Quarcoo (późniejsza żona Brylewskiego), jednak wkrótce skład stał się bardzo płynny (do dzisiaj przez Izreal przewinęło się około stu muzyków). Debiut sceniczny grupy miał miejsce 25 kwietnia 1983 r. w klubie "Hybrydy" w Warszawie, lecz przez kilka następnych lat nazwa grupy nie mogła pojawić się w publicznym obiegu z powodów cenzuralnych. Prezenterzy radiowi posługiwali się zapisem graficznym, który odczytywali jako ISSIAEL, gdzie pierwsze "S" było odwróconą literą "Z", zaś "SI" było odwróconą literą "R" (patrz okładka pierwszej płyty) - w ten sposób lider grupy podkreślał swój związek z uprzednimi formacjami - KRYZYS i BRYGADA KRYZYS, gdzie w pisowni tych nazw również stosowano odwróconą literę "R" a których repertuar bazował na muzyce reggae. Inny sposób zapisywania nazwy grupy stanowił kryptogram 12RAEL , gdzie 12 była wyraźna zaś "EL" było odwróconą "13", a środkowe "RA" oznaczało egipskie imię Boga Słońca (patrz okładka drugiej płyty). W ten sposób w nazwie grupy utrwalona została data 13.12.(wprowadzenie stanu wojennego) ze znakiem Słońca pośrodku.
W roku następnym po raz pierwszy pojechała ona na festiwal do Jarocina, którego została niemal stałym gościem, tak jak i innego festiwalu - warszawskiego Róbrege, organizowanego zresztą przy współudziale członków Izraela.
Pierwsze nagranie zespołu - "Idą ludzie Babilonu" - powstało jeszcze w roku założenia formacji i cieszyło się sporą popularnością (trafiając nawet na listę przebojów Programu III PR), niemniej na wydanie albumu muzycy czekali aż dwa lata. Album ów - "Biada, biada, biada" - prócz Brylewskiego, Kelnera i Vivian nagrali także Jarosław Ptasiński (eks-Brygada Kryzys) ,Tomasz Lipiński (Tilt; eks-Brygada Kryzys) i kilku innych muzykow ."Biada, biada, biada" jest bardzo udanym debiutem płytowym kapeli. Kolejne kompozycje to pokaz aranżacyjnej pomysłowości oraz wykonawczej sprawności Brylewskiego i spółki. Album nagrało 10 osób, stąd w tym materiale tyle planów dźwiękowych i nagromadzenia przeróżnych instrumentów. Lider Izraela lubuje się w przeróżnych pogłosach, dźwiękowych przebitkach. Jego gitara to odzwierciedlenie niespokojnego ducha. Brylewski często sięga też po swoją melodicę (w "Nie rób tego złego" prowadzi cały utwór). O korzeniach reggae przypomina tylko falująco-bujająca gitara.Brylewski udowadnia, że reggae jest tylko pozornie "grzeczniejszym" gatunkiem. W kolejnych tekstach można odnaleźć pełno odniesień do ówczesnej, przygnębiającej rzeczywistości. Co rusz pojawia się określenie "Babilon" i nikt nie może mieć wątpliwości, do czego się tak naprawdę odnosi.
Ten krążek ma w sobie dużo smutku i żalu wyniesionego przez muzyków jeszcze ze stanu wojennego. Nawet instrumentalne tematy przypominają czasy czołgów na ulicach ("War dub"). Są też istotne przestrogi dla ludzi i wiara w zmianę sytuacji.
W roku 1986 Izrael poprzedzał na polskich koncertach Misty In Roots, zaraz potem odszedł z zespołu Kelner, zastąpiony przez Darka "Maleo" Malejonka z warszawskiej Kultury. Malejonek razem z Brylewskim i Vivian utworzył trzon formacji, a także stał się współtwórcą całego jej repertuaru; przy czym muzycy często występowali pod szyldem Izrael - Kultura i (wymieniając się instrumentami) wykonywali utwory obu grup. Kolejnym stałym członkiem Izraela został perkusista ;Piotr "Stopa" Żyżelewicz , a na saksofonie grywał z zespołem propagator muzyki reggae Sławomir Gołaszewski.
W tym samym 1986 roku formacja umieściła "Wolność" na składankowym longplayu "Fala" , a przede wszystkim wydała album "Nabij faję" - nagrany m.in. z Piotrem "Samohutem" Subotkiewiczem (fl, kbds, perc; Kultura), Sławkiem "Dżu Dżu" Wróblewskim (bg), Wojciechem Konikiewiczem (kbds) i Alikiem Dzikim (bg);. Na "Nabij faję" grupa odeszła od biblijnych opowieści, prezentując muzykę bardziej przemyślaną i dopracowaną, w sumie spokojniejszą, choć zarazem w niektórych fragmentach cięższą niż na "Biada, biada, biada".Płyta ta przez wiele osób uważana jest za najlepszy polski album reggae. I ja rownież się do nich zaliczam. "Wolny Naród" , "Równe Prawa" , "Ile Mil" czy "Wolność" to utwory, które pomimo swojej niezbyt przecież dynamicznej konwencji muzycznej do tej pory porażają ogromną siłą i energią z nich płynącą.
Już rok później ukazał się kolejny album - "Duchowa rewolucja vol. 1". W jego nagraniu ponownie wzięło udział wielu muzyków, m.in. Paweł Szanajca (sax; Kult), Krzysztof "Banan" Banasik (fhorn; Armia, Kult) i Tomasz "Bombadil" Budzyński (b,voc; Armia).

Płyta "Duchowa Rewolucja" oryginalnie podzielona była na dwie części. Umowa z firmą "Arston" na pierwszy winyl zawierała warunek sprzedaży 50.000 kopii w celu wypuszczenia części drugiej. Niestety sprzedał się tylko pierwszy nakład: 37.000 sztuk. Drugiego nakładu nie było, gdyż nie można było kupić kartonu na produkcję okładek (w umowie znalazł się paragraf, w którym zespół zobowiązywał się do pomocy w szukaniu makulatury na okładki!). I tak to druga połowa płyty ukazała się dopiero w 1993 roku, ale tylko na kasetach magnetofonowych.
Pod koniec lat 80. skład grupy stał się bardziej stabilny, a utworzyli go: Brylewski, Maleo, Vivian, Stopa i Dżu Dżu. W tym okresie Izrael wyjeżdżał za granicę - najpierw do Czechosłowacji , później do Austrii i Anglii . W Anglii koncertował w słynnych londyńskich klubach Marquee, Lamelight i Kingshead; nagrał też album "1991" , wydany tuż po "Duchowej rewolucji vol. 2". "Duchowa rewolucja vol. 2" przyniosła bogate brzmieniowo i mocno zrytmizowane piosenki reggae; natomiast na "1991" grupa połączyła reggae z funky i nawet rapem, dzięki czemu jej muzyka zyskała na nowoczesności, a także na ekspresji.
Ze względu na liczne poza-Izraelowe projekty członków zespołu (Brylewski - Armia, Maleo - Houk, Stopa - Armia i Voo Voo), przez kolejne cztery lata formacja koncertowała nieregularnie . Fragmenty występów w Białymstoku i Krakowie, podczas których w Izraelu ponownie grał Subotkiewicz, znalazły się na kasecie "Live '93" . Z "Live '93", dobrze oddającego hipnotyczny nastrój wytwarzany przez grupę na koncertach, wyróżniała się kompozycja Petera Tosha "Legalize It".
W roku 1995 muzycy postanowili rozwiązać Izrael i pożegnać się z publicznością na specjalnym koncercie zaplanowanym na 15 maja w warszawskim klubie Remont. Jednak występ nie doszedł do skutku ze względu na bitwę służb porządkowych z czekającymi przed wejściem fanami.
Brylewski i Subotkiewicz trafili do Falarek Band, Maleo skupił się na Houku, a Stopa na Armii i Voo Voo.

Biada, Biada, Biada (1983)



Nabij Faje (1985)



Duchowa Rewolucja (1987)


1991


http://rapidshare.com/files/20118045/Izrael-1991_Remastered_mp3.320kbps.part1.rar

http://rapidshare.com/files/20119406/Izrael-1991_Remastered_mp3.320kbps.part2.rar

Haslo: 666

czwartek, 9 sierpnia 2007

Deadlock

Obok Kryzysu najważniejszy zespół pierwszej fali polskiego punk rocka. Powstał w 1979 roku w Gdańsku założony przez uczniów tamtejszych szkół średnich Jacka "Lutra" Lenartowicza (dr), Macieja "Bruneta" Wilińskiego (g), Bogdana "Plexi" (voc) i Fidela (bg). Z początku punkowy, po zmianie wokalisty na Mirka Szadkowskiego przybliżył się do stylistyki nowej fali. W sierpniu 1980 grupa wzięła udział w I Ogólnopolskim Przegladzie Nowej Fali, po którym opuścił ją Luter - który już wcześniej założył z Tomaszem Lipińskim Tilt. W tym czasie cześć członków Deadlocka przeniosła się z Gdańska do Warszawy.



Na początku 1981 roku zespół w studiu Politechniki Warszawskiej nagrał materiał na płytę. W sesji, oprócz Szadkowskiego i Bruneta, wzieli udział muzycy Kryzysu Maciej Góralski (dr) i Robert Brylewski (g). Płyta zatytułowana "Ambition" ukazała sie w tym samym roku tylko w Europie Zachodniej, pokazując bardzo reggae'owe oblicze Deadlocka (m.in. w "Get Up, Stand Up" Boba Marleya). "Ambition" - o którym zamieściły wzmianki pisma "New Musical Express" i "Billboard" - wydano w Polsce dopiero w 2002 roku, mimo że był to album już legendarny. Zreszta wśród polskich fanów cieszył się estyma także wtedy - krążąc w nielicznych importowanych egzemplarzach przegrywanych z kasety na kasetę.
Po ukazaniu sie "Ambition" opuścili Deadlock na rzecz Kryzysu Szadkowski i Brunet, w miejsce których przychodzili nowi muzycy. Jednak grupa wykazywała coraz mniejsza aktywność , aż wreszcie rozwiązała się w roku 1983 roku.



DEADLOCK "Ambicja" (1981)
blitzkrieg records

1. Ambition
2. Psalm Number 1
3. Everywhere
4. Frontline
5. Am I Victim of Safety Pin?
6. Get Up Stand Up
7. I'm On The Top
8. Frontline
9.Shitter
10.I Hate Saturdays
11.Boredom
12.I Dont Wanna Be Walked On
13. We Are Deadlock

http://www.megaupload.com/pl/?d=EHIF9BPE
http://www.divshare.com/download/1523659-948

Z książeczki do CD "Ambicja"
(wspomina Mirek Szatkowski)

Poznałem DEADLOCK gdy kapela miała próby w gdańskim "Medyku" w składzie: Luter - perkusja, Maciek "Brunet" (wtedy "Polsilver") na gitarze, Kołacz - grał na basie i Bogdan "Plexiglas" na wokalu. Pierwszy raz usłyszałem ich czadową muzykę gdy grali koncert na Fortach. Energia była w tym straszna. Można to było określić jako total power. Wrażenie podobne do opisu pewnego angielskiego dziennikarza, który po koncercie Sex Pistols poczuł się bardzo staro. DEADLOCK grał już prawdopodobnie na przełomie 1978-1979 będąc pod bardzo silnym wpływem nowego wtedy nurtu punk rockowego. Maciek bardzo lubił brzmienie gitary Steve'a Jonesa.. Autorem słów był Lootie, założyciel kapeli. Jacek znał doskonale język angielski, tłumaczył texty, korespondował z ludźmi z Londynu (min. z Billy Idolem), regularnie dostawał nowe płyty. Fascynacja punk rockiem dała poczatek prekursorskiej grupie punk rockowej w Gdańsku. Z wiadomych powodów sytuacja takiej orkiestry była bardzo trudna.
Pod wpływem Cold Wave Luter założyl TILT. A ja za namowa Maćka zostałem wokalistą DEADLOCKA. Dołączył do nas multi-instrumenalista i poeta Rafał "Roza" oraz "Fidel" na basie. Wtedy też pojawiły się w naszej muzyce wpływy reggae (silnie wtedy zwiazanej z punkiem). Sprawa przeniesienia do Warszawy wynikała z tego, że było to jedyne miejsce, gdzie można było grać sensowne koncerty. Sporo robił słynny Remont, który organizował imprezy studenckie. Kiedyś tam wystąpiliśmy pomiędzy Piotrem Szczepanikiem a Helmutem Nadolskim. Było to swego rodzaju uznanie dla naszych nowatorskich poczynań.
Płyte mieliśmy nagrywać w Ursusie. To miał być taki martwy koncert, bez udziału publiczności. Ale Maciek "Brunet" na to się nie zgodził. Ostatecznie nagraliśmy ją w innym składzie (Brunet przeszedł do TILTU), gdy ja z Fidelem byliśmy już w składzie Kryzysu. Na bębnach grał Maciej "Magura" Góralski, a na gitarze Robert Brylewski. Cały materiał nagraliśmy w trzy godziny. Wyposażenie studia było fatalne. Nie było słuchawek, wiec graliśmy na wyczucie. Byliśmy też strasznie przemoczeni i zmarznieci bo akurat tego dnia padał deszcz. Maciek Góralski wziął z korytarza metalową popielniczkę na stojaku i używał jej jako drugi break. Ja nie miałem odwagi śpiewać po polsku. Ktoś mówił, że angielski bardziej pasuje.
Płyta rozeszła się w nakładzie około 10.000 egzemplarzy. Była sprzedawana w całej Europie Zachodniej. Jako honorarium dostaliśmy 20 płyt. Obiecane pieniądze trafiły dopiero w ciężkim okresie stanu wojennego - 200 USD i obietnica drugiej takiej raty, która nigdy nie nadeszła.
Byliśmy w pewnym sensie pionierami, którzy przecierają nowe szlaki. DEADLOCK zagrał kiedyś koncert na dachu wieżowca, na Zaspie co poźniej powtórzylo wiele kapel.
Naszą nazwę tłumaczyliśmy jako martwy punkt, impas. Bo wszyscy czekali wtedy na coś. Może na ten sierpień 80? I to dawało się odczuć. Mówi się, że nie byliśmy kapelą polityczną, ale wtedy wszystko było polityką. Nie było nam łatwo, ale jakoś szło.

wtorek, 7 sierpnia 2007

Kryzys

"Na giełdzie płyt w Hybrydach poznałem niepełnoletniego wtedy Roberta Brylewskiego, który miał w Aninie pierwszy zespół The Boors (Gbury). Wpadliśmy tam na próbe wraz z Tomkiem Lipinskim, lecz on miał wtedy inne plany. Ja zostałem i już w 1978 pod nazwa Kryzys graliśmy czad, ale tylko przez pewien czas, ponieważ bylismy bardzo dynamiczni i otwarci - tzn chłonni na ducha czasów, styl i kierunek, zarówno tu jak i tam.
Dzięki temu, że kierowniczką klubu była mama Mrówy, naszego gitarzysty, mogliśmy tam probówać. Robiliśmy sami koncerty, tworząc plakaty ręcznie. To były fantastyczne imprezy - eksplozje spontanicznej energii - bardzo młodzieńcze. Stare zgredy (ówczesny Tilt za taki uważaliśmy) nie miały przystępu... Ponieważ mieliśmy duże poczucie humoru, na Prima Aprillis rozwiesiliśmy plakaty z informacja o występie oryginalnych gości z Manchesteru - grupy Liars (Kłamcy). Przygotowaliśmy kilka utworów Buzzcocks, Clash i Magazine oraz odpowiedni makijaż i wystrój, aby być nierozpoznanymi. Głosno rozmawialiśmy ‘’po angielsku’’, co czyniło nas bardziej wiarygodnymi. Myśle, że wiekszość publiki dzięki nam ‘’ujrzała’’ prawdziwy zespół z Manchesteru w 79 roku!!! To była jedna z najciekawszych naszych akcji artystycznych. Chodziliśmy do szkoły i bawiła nas twórczość, zarabialiśmy po 100zł za koncert, ale to nie miało znaczenia. Po wakacjach w Londynie, gdzie łyknałem reggae, ska i rocksteady, przywiozłem płyty i chłopaki z zespołu zarazili sie tym. Spotkaliśmy sie z niechęcią zakutych łbów wśród naszej publiki, które wciaż były zamarznięte i słońce ich nie ruszyło... Zawsze byliśmy świadomi zmiany i nie interesowało nas utrzymywanie pustych mitów, takich jak punkowa negacja. Wtedy, gdy była blokada w polskim rocku - trzeba było zrobić wyłom dla nowego" - tak poczatki "Kryzys"-u wspomina Maciej Goralski.
W innym wywiadzie Robert Brylewski o to, ile było prawdy w antogonizmie między dwoma najsłynniejszymi warszawskimi zespołami nowofalowymi - Kryzysem a Tiltem ; odpowiada:
Wiecej było w tym żartu i blagi niż rzeczywistych animozji. Kryzys był uznawany za bardziej ugrzeczniony, a Tilt za bardziej zbuntowany, ponieważ my chodziliśmy do szkół i na studia, a oni nie. Mówiliśmy o sobie różne rzeczy, ale nie było w tym zbyt wiele prawdy. Maciej Góralski, który na codzien chodził w marynarce, co jakiś czas zakładał skórzaną kurtkę, przepasywał sie lańcuchem, szedł na koncert Tiltu do klubu "Remont" i kiedy zgasło światło krzyczał: "Tilt do domu! Dawać tu Kryzys!" To była przede wszystkim świetna zabawa. Zabijaliśmy w ten sposób wszechogarniającą nudę.


Kryzys - "Kryzys" (1981)
Nagrane zimą 1980 podczas koncertu w Domu Kultury w Ursusie oraz podczas prób w klubie Politechniki Warszawskiej "Amplitrion". Wydane na winylu w 1981 przez francuską firmę Barclay pod szyldem Blitzkrieg Records. Wznowione na kasecie przez wydawnictwo Fala ze Stronia Śląskiego pod zmienionym tytułem "Król much".


1.Dance Macabre
2.Thief Of Fire
3.Breaks
4.Telewizja
5.Armageddon
6.Krol Much
7.Dolina Lalek
8.Wojny gwiezdne
9.Rubinowe szklo
10.Je T'aime, Moi Non-Plus

http://www.megaupload.com/pl/?d=tt9v69b6
http://rapidshare.com/files/26503988/_1991__Kryzys_-_Kr_l_much.rar
Hasło: guber666



Kryzys - "78-81"


1. Święty szczyt
2. Telewizja
3. Małe psy
4. Mam dość
5. Ambicja
6. Dance Macabre
7. Dolina lalek
8. Wojny gwiezdne
9. Get up! Stand up!
10. Moi non plus

http://rapidshare.com/files/21164747/krzs.rar.html
http://www.megaupload.com/pl/?d=tt9v69b6

poniedziałek, 6 sierpnia 2007

Brygada Live

A oto dziwna i pokrecona historia powstania pierwszej wydanej w Anglii plyty "Brygady Kryzys".
Opowiada Robert Brylewski:"Kolega kręcił się przy konsolecie, potem zabrał tasmę i bez naszej wiedzy wywiózl ja do Anglii. Z tym, ze potem musiał przeprowadzić taki zręczny manewr. Jak wybuchł stan wojenny przyjechał do Polski. Wiedzielismy już, że ktos to nagrał i cos się w Londynie wokól tego dzieje. Gosć przyjechał i, jak to sie mówi, „błagając nas na kolanach " poprosił, bysmy podpisali tzw umowę wsteczną. Obiecał jakies l0% i inne bzdury, co sie okazło tylko kamuflażem ze strony kolejnego sciemniacza, który chciał zarobić parę groszy na patriotycznych uczuciach angielskiej emigracji. Udostępnił to firmie Fresh Records z Londynu, po czym (ponieważ ze zrozumiałych powodów w Anglii materiał raczej sie nie sprzedawał) kupił płyty od tejże firmy po cenie złomu. Potem przywiózł to do Polski i tutaj sprzedał z powodzeniem, nie dzieląc sie z nami pieniędzmi zarobionymi na tej transakcji. Z drugiej strony podchodzilismy do tego „na haju". No wyobraź sobie ludzi, którzy maja swiadomosć, że w chwili kiedy granice są pozamykane, ktos im wydaje płytę w Wielkiej Brytanii. Co z tego, ze płyta była kiepska, skoro i tak nie wiadomo, jakie będzie jutro"

Brygada Kryzys - Live (1982)






1.Nie ma nic,
2.Babylon upadł,
3.Telewizja,
4.Centrala,
5.Obudź się,
6.To co czujesz,
7.Ty i tylko ty,
8.Ganja,
9.Nie wierzę robotom,
10.Nie daj się,
11.Wracamy do raju,
12.Czas


http://rapidshare.com/files/2250871/Brygada_Kryzys_-_Live_-_Remont_-_03.09.82.zip

P.s Ten link pochodzi z netu i byc moze jest to inny koncert poniewaz kolejnosc utworow jest inna.





Brygada Kryzys - Live in Remont (1993)



1.Subway train;

2.Nie daj się;
3.Nie ma nic;
4.To co czujesz;
5.Ganja;
6.Take my hand;
7.Cosmopolis


http://rapidshare.com/files/17421312/BRYGADA_KRYZYS_-_1996-Live_In_Remont__93.rar.html

środa, 1 sierpnia 2007

Brygada Kryzys

Własciwie w ogóle się nie zastanawiałem czym rozpoczać serię kilku następnych postów na temat polskiej "nowej fali" lat 80-tych. Jest tylko jedna płyta od której można zacząć - "czarna" Brygada Kryzys , kolejny "kamień milowy" polskiego rocka. Ktoś może zarzucić że to nie pierwsza wydana płyta nowofalowa , że były inne przed nią ; i będzie miał racje ,ale ta jest najważniejsza ponieważ dała początek całemu nurtowi muzyki alternatywnej. Płyta wyjatkowa pod każdym względem; wyjątkowy zespół złożony z czołowych muzyków głównych formacji nowofalowych (Kryzys i Tilt), nagrana w wyjątkowym czasie (pierwsze miesiące stanu wojennego) i to na dodatek jako pierwszy produkt nowego studia nagraniowego Tonpressu w Warszawie na Wawrzyszewie.

Efektem tego jest doskonała płyta , ktorej brzmienie nie przypominało niczego co do tej pory w polskim rocku powstało. Kupiłem tę płytę pod koniec 82 roku w małym sklepiku muzycznym z tylu, za Domami Towarowymi "Centrum" w Warszawie. Nie pamiętam czy to był sklep firmowy Tonpressu czy EMKiP ,ale zawsze były tam długie kolejki a i przed sklepem można było kupić coś interesujacego, oczywiście po potrójnych cenach.
Odczucia po pierwszym przesłuchaniu miałem mieszane i nie ma sie co dziwić, bo wtedy byłem na etapie TSA ,Perfect, itp. Punkowy, pulsujący rytm i energia, zmieszane z psychodelicznym brzmieniem wydawało się trochę dziwacznym, aczkolwiek intrygującym rozwiązaniem. Surowe gitarowe riffy uzupełnione o niesamowite brzmienie saksofonu ,wwiercają sie pod czaszkę i pozostają tam jeszcze długo po tym gdy przebrzmi muzyka. Z każdym przesłuchaniem bylo coraz lepiej, a dzisiaj to już właściwie nic tej płycie nie można zarzucić .Obroniła sie sama ;to klasyka ,kanon, pozycja która trzeba mieć.

Więcej informacji na temat grupy można znaleźć na ich stronie http://www.brygada-kryzys.art.pl/

Poniżej wywiad jaki przeprowadził Zbigniew Hołdys z liderem grupy Robertem Brylewskim.




























Brygada Kryzyz (1982)


http://rapidshare.com/files/25384256/Brygada_Kryzys_-_Brygada_Kryzys.rar

Hasło : http://www.peb.pl/



Cosmopolis (1991)




1. Subway Train
2. Too Much
3. Żondzi Xionc
4. Nie Daj Się
5. I Need U
6. Ty I Tylko Ty
7. To Co Czujesz
8. What To Do Be True
9. Water
10. F.U.C.K.
11. Wojna!
12. Age Of Orion
13. Jazz Brigade
14. Cosmopolis
15. Take My Hands
16. Take My Dub
17. Ten Drugi Dub
18. Back Train

http://rapidshare.com/files/45805207/Brygada_Kryzys_-_Cosmopolis_by_ToM.zip

haslo: naszereggae