piątek, 27 lutego 2009

Canada

Skoro już jesteśmy przy Gdańskiej Scenie Alternatywnej proponuje jeszcze jedną grupę. Zgrałem ich kasetę już kilka miesięcy temu i jakoś nie było okazji żeby ją zaprezentować. Canada, bo o nich mowa deklarowała fascynację amerykańskim tradycyjnym rockiem i boogie a zwłaszcza takimi wykonawcami jak ZZ Top, Johnny Winter i Steve Ray Vaughn. Nie wymyślili nic nowego, nie odkryli na nowo Ameryki, ale doskonale wpasowali się w te klimaty i słucha się tego z przyjemnością, szczególnie jeśli ktoś tak jak ja, uwielbia texański sound.

Tylko tyle o nich znalazłem w sieci, krótka notka biograficzna ze strony:

"Zespół założony ok. 1984 przez uczniów II LO w Gdyni. Wykonywał żywiołową mieszankę bluesa, rocka i gitarowego boogie rodem z Texasu.
Początkowo związany z gdyńskim MCK działalność koncertową i wydawniczą prowadził nieprzerwanie do roku 1994. Zespół Canada powodzeniem występował na czołowych w tych czasach polskich festiwalach: Nowa Scena (Opera Leśna), Rawa Blues (duża scena 1987), Żarnowiec .
Kilkakrotnie supportował trójmiejskie koncerty zespołu Dżem. Różnych okresach działalności i kolejnych składach Canada zagrała wiele koncertów w kraju i za granicą (Szwecja, ZSRR). W 1989 ukazała się debiutancka płyta "Canada" (analog - Arston). Na początku lat 90-tych zespół zarejestrował niewydany materiał na kolejną płytę długogrającą w gdyńskim Modern Sound Studio. W 1994 ukazała się Ep "Not the same"(SSR)."



Canada (1993)


http://www.megaupload.com/?d=QT52G8XC



11 komentarzy:

marekjarek5 pisze...

Z ciekawości zapytam? Zgrłeś do mp3?

Piotr K. pisze...

Mam to też w nieobrobionym wave, ale pewnie zgranie nie będzie Cię satysfakcjonować. Karta dźwiękowa zintegrowana nawet nie wiem jaka bo mnie to nie interesuje, deck b.dobry Yamaha MT120 (taki mały mixer, już takich nie robią). Tak jak Ci już pisałem, wole słuchać z orginalnych nosników, zgrywam płyty czy kasety tylko wtedy gdy jest mi to potrzebne. Nie jestem w tym specjalistą i nie mam zamiaru być, zostawiam to dla profesjonalistów.

marekjarek5 pisze...

Zajemocna maszyna.

Będzie mi się podobało, z tego co słyszę w empeczy, ładnie się zgrało, a poza tym fajnie grają.

Czy ja dobrze słyszę że to zgrane w mono?

Mick pisze...

Rzecz w tym, że tych nagrań dokonano na takim sprzęcie, iż zgranie tego do empeczy na pewno niewiele pogorszy ich jakość (jeżeli nie polepszy). Akurat Ta płyta była nagrywana na urządzeniu pod tytułem Akai mg14. groźnie to brzmi, ale to był dwunastoślad na takie kasety podobne troche do wideo. Już jakość tych taśm miała wiele do życzenia, bo oprócz Akaja nikt inny ich nie produkował. Potem całość była zgrywana na taśmę ćwierć calową tzw "radiówkę" a z tego była kopiowana "taśma matka", z której dopiero kopiowano kasety. W tak pięknych okolicznościach przyrody narzekanie na komresję empeczy jest conajmniej nie na miejscu. Ten zestaw dotyczy WSZYSTKIEGO, co zostało nagrane w Primrose Studio i potem Modern Sound Studio, z tym że od 90 roku zgrywki były robione na takiego DATa walkmean'a. czyli było trochę lepiej.

Piotr K. pisze...

Tak więc Marekjarek nasz wyjasnienia z pierwszej ręki . Wydaje mi się że zgrywałem to w stereo, ale mogę to sprawdzić zaq kilka dni jak będę miał dostęp do kasety. Po prostu ją wrzuce do magnetofonu i porównam ze zgramiem.

marekjarek5 pisze...

Moje zdanie jest takie: po co to kastrować stratnym formatem jak można zgrać tak jak gra.

Kompresja do formatu bezstratnego trwa zwykle szybciej niż do bezstratnego, pracy tyle samo.

No tak objętość stratnego to ok 1/3 bezstratnego. Fakt ale jakie to ma znaczenie? Że trzy razy dłużej będzie się uploadowało i pobierało? Przy obecnej szybkości łącz to bez znaczenia jest.

Wrzuca się pliki do jakiegoś, programu automatu i po sprawie, idzie łyknąć piwa dwa i po sprawie.

Jak to lubi emepczy to sobie sam zrobi z bezstratnego, startny 5 minut


Co do Canady, to nie wierzę że tak to nagrano. W końcu nagrywano to na dwunastośladzie, nie sądzę aby finalny mix zrobiono w mono. Jaki to miałoby sens? To co gra to monofoniczne jest (zgranie jest co prawda w stereo ale dżwięk jest monofoniczny)

Albo Piotr to zgrał w mono przez nieuwagę, albo kaseta tak wydana, zapewne gdzieś powstał błąd , tylko gdzie?

Nie gra ta zgrywka jakoś źle. Gra typowo. "Wysokie" "pływją" no ale tu trzeba było przed zgraniem "pokręcić śrubkrętem" ustawiając głowicę w magentofonie tak aby pozbyć się tego efektu a przynajmniej go maksymalnie zniwelować. Nie pokręciłeś śrubokrętem Piotrze, prawda. Szkoda, bo słychać że magenetofon ma potencjał o wiele większy a karta na której zgrywasz gra bardzo przyzwoicie.

Po zgraniu do wav, nie trzeba jakieś wyszukanej obróbki, ot wystarczy przepuścić to przez przez program ClickRepair (banalnie prosty w użyciu) a w Cool Edit Pro ładnie powyciszać końce utworów plus zbalansować głośność w kanałach.

10 minut pracy na każdą ze stron.

Piszę to nie po to aby się czepiać, broń boże, ale po to aby wskazać że można przy odrobinie wysiłku zgrać inaczej, lepiej.
Mam wrażenie że większość o tym po prostu, najzwyczajniej pod słońcem nie wie.

Ładnie grają!

Piotr K. pisze...

Nie podkręcałem srubokrętem ,hahaha
I nie mam zamiaru grzebać w sprzęcie. Dla mnie jakosć jest wystarczająca.

marekjarek5 pisze...

To słychać. Niestety.

Zagadnienie nieodpowiedniego ustawienia skosu głowicy w przypadku magnetofonu to abc, podstawa, fundament, alfabet, opisany wszędzie, nawet w wikipedi.

Nie trzeba ingerować w sprzęt, wystarczy jedną śrubką pokręcić.

Sposób może i hardcorowy, (no bo śrubokręt na przeciw elektroniki) ale bardzo, bardzo, skuteczny, bezpieczny, genialny.

Nie gra Ci to dobrze.

marekjarek5 pisze...

na tym obrzzku w tle kolumny Altus? Altus 110 ?

Mick pisze...

Na to wygląda. Ale co one tam robiły, to nie wiem. Z lewej strony leza na fotelu jakieś szczatki wierzy, to pewnie do tego bylo podlaczone i służyło do nagrywania prób. To zdjecie jest zrobione w Rock Cafe Buda, czyli słynnej Budzie na plaży w Gdyni, "Na górze", gdzie zespoły miały próby. Chociaż akurat Canada miała próby gdzie indziej, na tzw. "Dziobie" Budy czyli w pomieszczeniu najbardziej wysuniętym w stronę morza. Na górze grał Hectore (wtedy juz Hektcore). Zespoły trzymały tam sprzęt i miały tez swoje klucze, więc nikt oprócz nich i Wojtka (tego samego, o którym śpiewa Illusion), właściciela budy nie miał tam dostepu. Logiczne, bo mieli tam sprzet równowartości niezłej klasy samochodu. "This place has burned in 1994" Jak w piosence

marekjarek5 pisze...

Ach Mick, fantastyczne informacje podajesz. dziękuje.