środa, 10 marca 2010

Życie, jak cytrynę, wyciskasz...

Jary to pierwszy i najważniejszy wokalista Oddziału . Żywa legenda. Dwie płyty które nagrał z Oddziałem na stałe weszły do kanonu polskiego rocka. Bez niego Oddział stał się kompletnie innym zespołem i tylko nieporadnie próbował odzyskać popularność jaką miał, kiedy Jary stał za mikrofonem. Jednak karierę i sławę rockowego idola o mało nie przypłacił życiem.

W kwietniowym numerze pisma „Non Stop”, w roku 1984, Krzysztof Jaryczewski - wówczas wokalista Oddziału Zamkniętego, będącego u szczytu sławy - udzielił takiej odpowiedzi na pytanie, dotyczące używania narkotyków przez środowisko rockowe:
"Wiadomo, żeby robić fajne rzeczy, trzeba być trochę zakręconym. Trzeba mieć jakiś odlot, jakieś wyzwolenie wyobraźni, które później przelewa się na papier. Jednemu jest potrzebne pobudzenie, innemu nie. To zależy od osobowości. Wiem jednak, że przesada w czymkolwiek jest szkodliwa".

W innym wywiadzie po latach wspominał :
"Dostawałem osiemset złotych za koncert, nieważne, czy grałem dla dziesięciu tysięcy, czy dla dwustu osób. Powyżej tysiąca był dodatek sto złotych, do tego ja jako solista dostawałem również stówę i miałem za koncert tysiąc złotych. Dla porównania robotnicza średnia krajowa wynosiła coś około dwóch–trzech tysięcy. Stawki wzrastały nieco przy występach wyjazdowych, tak zagranicznych jak wyrób czekoladopodobny: Budapeszt, Berlin Wschodni, Praga.
W Warszawie były kasyna, oczywiście nie takie jak dzisiaj, oficjalne, ale można było grać… Ja grałem hazardowo, to kolejny mój nałóg. Niedaleko, przy MDM-ie wchodziło się do 150-metrowego, mieszkania, gdzie były panienki, ruletka i black jack w pokoju. I tam przychodzili milicjanci, oczywiście po cywilnemu, bo wszystko to było nielegalne, podobnie jak obecne tam alkohol i narkotyki ".

Wtedy jeszcze Jaremu nie przyszło do głowy, że alkohol i używki stają się jego problemem życiowym. Sytuację pogorszyła utrata głosu. Krzysztof został zmuszony do zejścia z estrady. Ostatni regularny koncert z Oddziałem Zamkniętym zaliczył jesienią 1985. Musiał rzucić coś, co było jego prawdziwą pasją.
Jary:
"Nastąpiło uszkodzenie nerwu. To, co się stało na jednym z koncertów, nie było przypadkowe. To był proces. Wcześniej miałem przeziębione oskrzela, później zapalenie krtani. To było przewlekłe, nieleczone. Jednocześnie chlałem gorzałę, piłem zimne piwo. Była też jakaś przepałka, „marycha”. Zamiast lekarza - balety. Aż w pewnym momencie organizm nie wytrzymał. Diagnoza lekarska: niedowład lewej strony wiązadeł mięśni strun głosowych" .
W efekcie Krzysztof przez kilkanaście lat z ledwością mówił. I powoli zaczął staczać się na dno.
Taką oto dramatyczna notatkę zatytuowaną "Jary na dnie" umieścił na swych łamach "Non Stop" w styczniu 1988 roku.























Owszem, próbował wrócić na scenę. W 1991 roku ukazała się kaseta Ogniste miecze (sygnowana Jary Band), a w 1996 dwa nagrania na składance Dekadencja (podpisane przez Jaryczewski Band). Te projekty raczej nie miały szans powodzenia.
Jak wspomina Krzysztof:
"Kiedy nagrałem „Ogniste miecze” Walter Chełstowski powiedział, że muszę wystąpić z tym materiałem na Rock Opolu... Okazało się jednak, że cały wyjazd nie miał sensu. Trwał kilka dni, ale ja z tego pamiętam może pół godziny!!
W pewnym momencie kompletnie straciłem wolność fizyczną i psychiczną. Doprowadziłem się do życiowej katastrofy. Twarz malowałem farbą i z drewnianym mieczem wybiegałem na ulicę, krzycząc, że zbawiam ludzkość. Potem dostawałem padaczki alkoholowej na klatce mojego bloku. W 1998 roku w ostatniej chwili odratowano mnie od zapaści, potem trafiłem do szpitala na obserwację psychiatryczną, aż wreszcie doprowadziłem do prawie kompletnej utraty głosu".
Krzysztof Jaryczewski mówi dziś, że brał, bo to był jego bunt przeciwko systemowi i przeciwko rodzinie. Być może gdyby ktoś mu wtedy w jakiś sensowny sposób powiedział: stary, jak będziesz tak żył to się źle skończy, żyłby inaczej. Zwłaszcza że do pisania najlepszych kawałków żadne wspomagacze nie były mu potrzebne. Pisał w przerwach od swoich uzależnień. – "Twórcami są ludzie wrażliwi, a nawet nadwrażliwi. Z czasem sięgają po różne używki, bo nie radzą sobie z emocjami i z tym, że ich przeżycia są szybkie i przez to płytsze. Wykańcza ich zwykły stres i tempo życia bez względu na to, w jakim żyją świecie.
Nie byłem gotowy na rock and rolla i dziś, z perspektywy czasu, mogę powiedzieć, że sukces przyczynił się do mojego upadku. Dziś mogę o tym mówić głośno, tylko nikt mnie nie słucha. Niestety, w rock and rollu pozytywne wzorce to nie jest nośny temat…"

Dzisiaj Jary ma się dobrze. Robi to co zawsze kochał - jest znowu na scenie. Reaktywował Jary Band i nagrał z nimi płytę zatytuowaną "Vinyl" . Działa również w trio Exces. Pozatym organizuje antynarkotykowe i antyalkoholowe kampanie połączone z koncertami dla młodzieży, w których swoją historię przedstawia jako przykład, tego co mogą zrobić z człowiekiem te używki. Pomaga ludzią którzy znaleźli się w podobnej sytuacji życiowej jak on kiedyś. Twierdzi że jest szczęściarzem któremu udało się zerwać z nałogami i wrócić do normalnego życia mimo że był o krok od śmierci.

Jary Band - Ogniste Miecze (1991)

1. Mam czarne konto
2. Czy nie cudownie
3. Tron
4. Zmysłowe harce
5. Jak na jawie
6. Prezenty anioła
7. Ogniste miecze
8. Chcę do ludzi

35 komentarzy:

piotyr2 pisze...

O nikt nic nie pisze,a szkoda.Ja osbiście strasznie Jaryczewskiego lubię i zgadzam się że Oddział bez niego to już nie było to samo.Jedne z najczęściej granych moich winyli w dawnych latach to właśnie OZ.A Jary Band i Exces taż mam i choć odkrywcze to może nie jest lubię posłuchać czasami.

Anonimowy pisze...

Naprawiam uchybienie i podaję, szanowny autorze, linki do stron z których zerżnąłeś niemal słowo w słowo swój "post" o Jarym:
http://www.terazrock.pl/article.php?ArticleId=200
http://www.megatotal.pl/megazin/?p=2202
Natomiast okładka kasety jest stąd:
http://www.jaryczewski.com/ogniste.php

Wstyd.

Anonimowy pisze...

Psy szczekają ale karawana chyba pójdzie dalej. Dzięki Piotr za Jarego.

bg

P.s
Czasami łajno się do buta przykleji i ciężko je oderwać .

piotyr2 pisze...

Mnie się wydaje że tu chodzi o podanie informacji o muzyce którą się zamieszcza i dla mnie jest oczywistym że posiłkujemy się tekstami zamieszczonymi gdzieś w necie.Zamiast się cieszyć że można tu posłuchać muzyki często-gęsto gdzie indziej niedostępnej (swoją drogą spotkałem wiele przypadków gdzie na różnych blogach podawane są płyty właśnie z tąd)to jeszcze marudzi.Mam takiego pomysła że jak komuś formuła tego bloga nie pasi (czy to tekst czy format) to niech do kurwy nędzy tu nie zagląda.

gLan anoNim pisze...

Piotrze.. następnym razem powstawiaj pliki midi by nie było, ze muzę rownież sciągnąłeś z netu.. wstyd

Piotr K. pisze...

Do detektywów , tropicieli i wszystkich którym ten blog kością w gardle stoi - "... całujcie wy mnie wszyscy w dupe."
:-)

P.s
cudzysłów znaczy że to jest nie moje, to jest Tuwima.

Anonimowy pisze...

Dlaczego mój wpis został skasowany?
Brak argumentów to kasujesz?
Żałosne.

Anonimowy pisze...

Nigdy nie dyskutuj z idiotą. Najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu a potem pokona doświadczeniem.

bg

Piotr K. pisze...

Wpis został skasowany bo ja jeszcze(na szczęście) kontroluję guzik którym można to zrobić.
:-)

P.s
Wracaj na Winylownie.

Anonimowy pisze...

OZ z Jarym to klasyka.Fajnie by było odkopać jakieś ich archiwalne nagrania koncertowe.Jary świetnie zaśpiewał z oddziałem na koncercie 20 lat wolnosci piosenke "ten wasz świat" , świetna wersja z tymi klawiszami.

gLan anoNim pisze...

Wczesniej mylilem Oddzial Zamkniety z zespolem Azyl P ze wzgledu na podobny wokal. Obydwa nagraly wspaniale plyty mniej wiecej w tym samym czasie, Oddzial sie moze bardziej wybil, Azyl moim zdaniem byl mniej doceniony mimo iz moim zdaniem gral lepiej. Jak skonczyli wokalisci, wiemy. Szkoda mi tych ludzi, szczescie jednak iz ich muzyka pozostala. Chetnie bym posluchal bootlegow tych kapel.

Piotr K. pisze...

Mam koncert Oddziału z Rock nad Bałtykiem 84. Jakość kasprzakowa ale dla mnie to nagrania historyczne bo byłem na tym koncercie.

Anonimowy pisze...

W pierwszym akapicie zamiast "karierę i sławę" powinno by"kariery i sławy".

Pozdrawiam

gLan anoNim pisze...

blog dla polonistuff znajdzie kolega gdzie indziej..

Anonimowy pisze...

link nie działa, mozna odkurzyć?

sytri pisze...

E tam Piotrze co sie przejmujesz ;) i otworz rozmownik ;)

Anonimowy pisze...

Piotr K., jeśli ten kasprzakowy OZ jest z mojej kasety, to się nie cieszę, bo wolałbym lepszą i przede wszystkim inną wersję, ale dla mnie też ma wyjątkową, historyczną wartość, bo tam byłem jako (wtedy) fan OZ-eta trzęsący się, żeby mi w trakcie koncertu baterie nie siadły. Baterie wytrzymały, ale kasetę trzeba było w trakcie na drugą stronę wrzucić. Przeboleć za to nie mogę, że nie nagrałem świetnego koncertu Śmierci Klinicznej i Instytucji. Pozdrówy dla wszystkich ŻYCZLIWYCH użytkowników tego bloga! Markus

Anonimowy pisze...

cbox zamkniety,oddzial zamkniety to ja sie zamykam...w sobie

TOM pisze...

Fajnie porównał dwie kapele gLan anoNim - i Oddział i Azyl P miały wokalistów z ciekawymi głosami. To prawda, polską sceną bardziej zawojował OZ ale ukłony dla obydwu. Z chęcią posłuchałem "Ognistych mieczy" bo po pierwsze nigdy w całości nie słyszałem tego materiału - dzięki Piotrze - po drugie ciekawość i sympatia dla Jarego. Gdzieś tam pamiętałem jedynie utwór "Czy nie cudownie" - jak mnie pamięć nie myli to pojawił się on w poczekalni listy trójkowej ale niewiele zdziałał. Co do samej postawy Jarego, tego jak pokierował swoim życiem, co go spotkało i w jaki sposób funkcjonuje teraz mamy przykład że pomimo wydawałoby się beznadziei można próbować a nawet trzeba wyjść na prostą. Chwała mu za to że nie ściemnia i przestrzega młodych. Ja z sentymentem wracam do starych nagrań Oddziału, właśnie z Jarym, bo późniejszy OZ to po prostu inny rozdział inna bajka. Jak ocenić "Ogniste miecze" - głos znacie i tak szczerze powiem to niewiele to odbiega od tego do czego nas przyzwyczaił na 2 pierwszych płytach z chłopakami z OZ. Tak ja to odbieram - pewnie że debiutancki krążek OZ ma większy power i jest po prostu bardziej przebojowy ale materiał z 1991 jest warty uwagi.\
Tomasz

Piotr K. pisze...

Tak Markus, to z Twojej kasety . Chyba dawałeś to jakiś rok temu.
Jak do tej pory nie spotkałem się z innym bootlegiem Oddziału z Jarym ,chociaż powinno być coś z Jarocina 83.
Jeśli ktoś ma koncertowe nagrania Oddziału , proszę dać znać.

Anonimowy pisze...

Sam z sobą będzie teraz rozmawiał?

Anonimowy pisze...

Jarczewski to tylko pierwsza plyta z OZ. Później było coraz gorzej i z nim i z Oddziałem. Ale to nie wyjątek / Perfect, Lady Pank/. A co do Azyla P. / może nie powinienem bo to nietakt/ dla mnie fajna kapela ale wokal słabjutki i zupełnie mi nie leżał.

Anonimowy pisze...

poczta Piotrze.pablo

Dora pisze...

Cholerka pobłądziłam nieco..idąc drogą wspomnień sprzed lat, w końcu stwierdziłam, że na chwilę się u Ciebie zatrzymam...i nie wiedziałam, na którym blogu się wpisać, ale to chyba nie robi różnicy :)

Dora pisze...

...obaczymy, kiedy wejdzie mój koment...jak ja qrwa nie lubię "biegu z przeszkodami"...sorry ;P

Anonimowy pisze...

Na pierwszej płycie OZ, równie ważną postacią był "Pogorzałka" który napisał większość muzyki, co nie znaczy że Jaryczewski nie komponował, komponował, na pierwszym ich singlu, obie kompozycje są w całości Jaryczewskiego. Wtedy, chyba, jeszcze bywał trzeźwy.

Jest taki ich teledysk, nie pamiętam, teraz do jakiego utworu.
Nagrany w studio, Jaryczewski wymalowany, niczym clown.

Kiedyś to skomentował. Cóż mieli robić, od tygodnie ostro piłem, twarz miałem taki napuchniętą że nie pozostało nic innego jak mnie wymalować, niczym clown.

A propos, czy ktoś ma wersje radiowe, ich pierwszych nagrań.
Dawno temu, nim ukazał się pierwszy winyl, single, Marek Gaszyński prezentował ten, wtedy nikomu nie znany zespół, właśnie z pierwszych nagrań, dla radia?

Dora pisze...

Dziękuję :)
A teraz mogę wypowiedzieć się bardziej koło tematu. Pamiętam wiele z tych kapel, najbardziej mnie rozpierdziela kiedy dobry wokal się kończy..wtedy to już nie to samo..tak mam m.in. z Dżemem bez Ryśka, Oddziałem bez Krzyśka..i wiele wiele innych zostało przeze mnie skreślonych - mogę słuchać tylko z wokalistą, który swoim głosem, zachowaniem, osobowością wnosił ducha do zespołu. I jeszcze jedno, nie rozumiem jak można pomylić OZ z Azylem P..nie stosuję nawet porównań, bo obie grupy to troszkę inne bajki..i różna popularność.

amon1967 pisze...

Witam, też wrzucę swoje trzy grosze do tematu. Najpierw fotka mojej kapeli z Krzyśkiem: http://i567.photobucket.com/albums/ss111/amonowicz/ZespBYAzKrzykiemJaryczewskim.jpg

Jary z brodą :)
Zdjęcie pochodzi z roku 1990, zrobione w którymś z warszawskich klubów. Myca - na zdjęciu po lewej od Jarego miał śpiewać na "ognistych mieczach", ale coś tam nie zagrało, więc nie doszło to do skutku. Na moim blogu (inowroclaw.blogspot.com) w playerze jest piosenka "Pragnienie duszy" - to nasza wersja hołdu dla Jarego i Oddziału. Gdzieś w okolicach 1997, nasz bębniarz - Biały, na zdjęciu, po prawej od Jarego, był o krok o grania w Oddziale. Mimo, że Pogorzałka był zdecydowany, Jacek nie zdecydował się jednak na przeprowadzkę z prowincji do Wawy. Dzisiaj bębni u Norbiego :) A Myca coś tam sam skrobie - posłuchać można na www.myca.pl
pozdrawiam
amon

_Pomaranch-!!! pisze...

Hmmm

Witam

_POZDRAWIAM-!!! .

Miałem kasetę Jary Czy nie cudownie
inna okładka i inne kawałki i możliwe że wydana rok-dwa wcześniej i innego wydawce.
Może ktoś ma ? .

Anonimowy pisze...

a ten skończony idiota i debil wszech czasów ( z kieliszkiem i roześmiana gęba ) co robi na tym forum ? ( fotka obok Jarego .

Jimmy

Piotr K. pisze...

On jest w ramach reklamy, ponieważ sponsoren tego blogu jest Monopol Spirytusowy.
:-)
A tak poważnie , to zdjęcie wydawało mi się na tyle śmieszne że umieściłem je sekcji śmiesznych zdjęć.

gLan anoNim pisze...

@ Dora .. radze posluchac takich kawalkow Azyl P jak: "I znowu koncert" "Juz nie moge", "Juz leca" "Mala Maggie" czy tez "Chyba umieram" - ludzie graja jakby koledzy z jednej klasy.. Juz sam kawalem "Juz nie moge" zaczyna sie niemal identycznie jak kawalek z repertuaru OZ.

Jesli o mnie chodzi, nie znam zadnych innych dwoch kapel, ktore w latach 80-tych gralyby tak podobnie jak Azyl P czy tez OZ z Jarym. Sama popularnosc z dzisiejszej perspektywy nie jest jeszcze wskaznikiem wyraznej oryginalnosci tym bardziej, iz kapele mialy wokalistow z podobnie przepitym gardlem i brzmieniem glosu.
Dla mnie Azyl mial wiekszy potencjal - lepszych gitarzystow, niestety nie wykorzystal go. OZ bez Jarego tez przepadl. Z jednej strony szkoda, z drugiej strony moze dobrze - obydwie kapele pozostawily po sobie piekne kilka pieknych plyt i wspomnien.

Anonimowy pisze...

A propo porównań OZ z Azylem dodam ,że w latach 90 Jarry pisał trochę tekstów dla A.Siewierskiego próbującego reaktywować Azyl.

_Pomaranch-!!! pisze...

uuuuJeju

nie zdążyłem sobie posłuchać ;

Error
The uploader has removed this file from the server.

.
Można ponownie reUpnąć lub dostarczyś w inny sposób.

DZIĘKI Piotr.

Anonimowy pisze...

Przyłącze się do prośby kolegi powyżej o ponowne wrzucenie tej płytki :)