czwartek, 10 marca 2011

Rebeliant

Postpunkowa grupa z Jaworzna, działali do połowy lat dziewiędziesiątych. udało im się wydać dwa materiały, kasetę zatytuowaną "W potrzasku" i cd "Potrzebujemy srebrników" . Sporo jak na mało znaną i krótko działajacą grupę. Niegłupie teksty i ciekawa muzyka po prawie dwudziestu latach, bronią się znakomicie .



W potrzasku (1992)

1. Jestem głodny
2. Białe myszy
3. Białe myszy 2
4. W potrzasku
5. Winni sami sobie
6. Ostatni numer

KLIK


Potrzebujemy srebrników (1993)




8 komentarzy:

grzesiek pisze...

czesc jeszcze byla kasetka live trzebinia

Piotr K. pisze...

Masz ?

Arturro pisze...

ta kasetka była chyba najlepsza, zespół sie potem troche od niej odcinał..he
a były tam numery przeboje Wypadek po pracy , czy Arbeit macht frei...

piotyr2 pisze...

Może nie najlepsza jakość ale jeśli ktoś się chce zapoznać to da się posłuchać :)
Rebeliant - Trzebinia live 1989
http://www.voila.pl/320/0l9c2/

Anonimowy pisze...

Wow! Zespół z mojego miasta, nigdy nic o nim nie słyszałam, a brzmią cholernie dobrze! Macie więcej info na temat tego cudownego zjawiska? :)

Anonimowy pisze...

Była też kaseta Potrzebujemy srebrników. A chłopaki byli z Jelenia.Pracowali na kopalni Sobieski

jwpkaprys pisze...

Czesc
Tak sie składa ze to ja jestem założycielem Rebelianta. Oczywiście mam własne zdanie na temat opinii o zespole- nie zawsze pochlebne - ale nie kwestionuje gustów i preferencji każdego z was. Pojawia się również kilka nie do końca prawdziwych informacji , choćby o zatrudnieniu... Niemniej miło, że ktoś jeszcze pamięta..
Tak bywa ze zazwyczaj sami muzycy inaczej podchodzą do własnej twórczości, częściej zwracają uwagę na techniczne aspekty niż warstwę np melodyki.. Trudno tez powiedzieć ze zespół odcina się..... Powiem tak. na tamten czas tak potrafiliśmy grać, tak myśleliśmy. Włożyliśmy w to całe nasze serca i tyle energii ile mieliśmy i tak wyszło. osobiście uwazam ze kasetowy singiel "W potrzasku" jest najbardziej reprezentatywny. Nagrany już z pewnym doświadczeniem i w miarę w wykrystalizowanym kierunku w którym chcieliśmy iść. Miał on być zapowiedzią drugiej płyty ale loś chciał inaczej. Nasze drogi mocno sie rozeszły; perkusista wylądował (dosłownie) w Afryce na kilka lat, Voc uwikłał się w rodzinne życie, gitarzysta pomimo kilku prób załozenia własnego zespołu, pracuje na kopalni ( i tylko on). Ja zaś obecnie ścisle współpracuje z zespołem Indios Bravos. jesli ktoś chce więcej informacji, chętnie podzielę sie. Zapraszan na mój profil na FB. Marek Ptasiński

Anonimowy pisze...

Miałem przyjemność poznać Kaprysa (po krótkiej korespondencji listownej - tak kiedyś pisało się listy) na giełdzie w SOS w Warszawie. Krótko pogadaliśmy, bo ja byłem zbyt nieśmiały aby gadać dłużej. Pamiętam jednak , że fajny był gość (no i ten pas z łuskami - pamiętam :)