wtorek, 8 maja 2007

Klaus Mit Foch

Dzisiaj zespół który jest mi obojętny jak zeszłoroczny snieg ,ale zaprezentuje go jako ciekawostkę i kontynuację poprzednich tematów. Poza tym ich płyta jest cieżka do zdobycia a wiem że parę osób chciało by jej posłuchać .Mowa o grupie Klaus Mit Foch.
Klaus Mittfoch uległ rozwiązaniu w sierpniu 1984 r. A oto co sam Lech Janerka mówi o tym wydarzeniu:
" Radio nie puszczało naszych numerów, telewizja nie chciała nadawać teledysków, które zrobiliśmy prywatnie; Bożena (żona Janerki) wyjechała do Stanów - a ja jestem bardzo rodzinnie usposobiony i prawie z domu nie wychodzę. Na dodatek koledzy z zespołu skakali mi na plecy, że ich terroryzuję, bo uważałem, że jak zrobiliśmy dużą płytę, to zaraz należy nagrać drugą; materiał już właściwie był... I w takiej stresowej sytuacji, tuż przed ważnym koncertem perkusista mówi, że nie zagra w piosence, na której mi najbardziej zależało. Nie miałem już nic do roboty z Mitffochem, poszedłem sobie".
Pozostali w składzie muzycy próbują kontynuować dalszą działalność - z Pawłem Chylińskim na wokalu grają m.in. w maju 1985 r. na poznańskiej Rock Arenie, po której pisano: "Sukces dużej płyty i nowy skład grupy (bez Lecha Janerki) zobowiązywał do uważnego śledzenia występu. Niestety, w miarę odgrywania kolejnych numerów odczuwałem coraz większy zawód. Nieważne, że grają technicznie bezbłędnie, jeśłi to co robią po prostu nie rusza. Niewykorzystane są wokalne możliwości Pawła Chylińskiego, a jego teksty gdzieś umykają..." (G. Brzozowicz, Non Stop nr 7.1985)
O dalszych krokach pozostałych członków grupy dowiedzieć można było się dopiero blisko dwa lata później - na wiosnę 1987 na scenie zaistniał bowiem Klaus Mit Foch. W jego składzie znaleźli się znani z wcześniejszego wcielenia Wiesław Mrozik (git., voc.), Marek Puchała (perk., voc.) oraz nowi muzycy - Zbigniew Kapturski (g, voc), Jacek Fedorowicz (bg), Paweł Chyliński (voc). Grupa zadebiutowała na festiwalu Poza Kontrolą w Warszawie w 1987 roku.
Twierdzili "Nie identyfikujemy się z żadną kapelą grającą u nas, czy gdzie indziej.. Można powiedzieć, że jest to Miejski Folklor Dolnośląski końca XX wieku. Nasze teksty mówią o codzienności, w której istniejemy" (Non Stop nr 2/88).
Wkrótce też Klausowi udało się zarejestrować album "Mordoplan" (1988).Grupa dość aktywnie koncertuje - pojawia się z dobrym występem m.in. w Jarocinie w 1988 r. Z perspektywy czasu stwierdzić jednak można, że błędem było chyba nawiązanie przez zespół w nazwie do wcześniejszych dokonań. Mroczna, pesymistyczna muzyka nijak się bowiem miała do przebojowych dokonań składu z Lechem Janerką. Repertuar to utwory o trochę udziwnionym brzmieniu, czasami mające coś z atmosfery rockowych ekstrawagancji Mitffocha ("Ostatnie wakacje" , "Słony"). Ale większosć to typowa dla tego okresu zimnofalowa papka (wyeksponowana transowa perkusja i linia basu a'la Joy Division) którą sie zapomina wraz z ostatnim taktem. Nie dziwi zatem ze płyta nie była najlepiej przyjęta tak przez słuchaczy jak i krytykę (w Non Stopie pojawiła sie druzgocąca recenzja płyty, nie pamietam już kto ją napisał).W efekcie w 1989 r. Klaus Mit Foch został rozwiązany. A do dnia dzisiejszego nie ukazała się kompaktowa reedycja "Mordoplanu"... Ale od czego mamy dobrych ludzi ,którzy lubią sie dzielić tym co posiadają.



Klaus Mit Foch - Mordoplan (1988)




1. Mordoplan
2. Obłudni idole
3. Słuchaj mnie! Albo nie
4. Ostatnie wakacje - salmonello nie kocham cię
5. Tife tife
6. Ze wsi do miast
7. Alkohole
8. Słony
9. Chciałbym się rozpędzić
10. Na koniec


http://rapidshare.com/files/29490597/Klaus_Mittfoch_-_Mordoplan.rar.html

17 komentarzy:

mrw pisze...

tak, ja również jestem "szczęśliwym" posiadaczem tej "ciekawostki: fonograficznej, aż się zdziwiłem że ta płyta się tu pojawiła nawet w ramach ciekawostki, pamiętam że dostałem ją od kuzyna na imieniny i znając wcześniejszego klausa po prostu opadła mi szczena że tak w zasadzie nic z tej grupy nie zostało, no cóż chłopcy chcieli coś zrobić - nie udało się - widać ciężar janerki był nie do przeskoczenia, ale również mimo wszystko polecam z premedytacją do odsłuchania tego lp, mnie najbardziej utkwił tytułowy utwór w pamięci mordoplan mordoplan mordoplan, heh

mrw pisze...

aż wrzuciłem sobie płytkę na talerz gramofonu i słucham. nie wiem czemu - może dlatego że jej tak dawno nie słuchałem - ale chłopcy nawiązują (chcieli chyba nawiązać) do dokonań king crimson z lat 80 (płyty discipline, beat i three of the perfect pair), no nie udało im się, choć są zbliżone momenty, w sumie po latach (nie pamiętam kiedy ostatnio słuchałem mordoplanu) nawet nie jest aż taka tragiczna :d

Anonimowy pisze...

Słucham tej płyty od momentu jej wpuszczenia na winylu i uważam, że jest to jedna z najbardziej oryginalnych i najbardziej niedocenianych polskich pozycji. Dla mne kultowa pozycja, tu nie ma co porównywać z Janerką, to zupełnie inna grupa. Rzeczywiście doskonała technicznie - mnie również skojarzyła się z King Crimson (Discipline). Kocham tą płytę :) Pozdrawiam!

Anonimowy pisze...

"mija czas i nic": pamiętam recenzje tej płyty w dwóch ówczesnych czasopismach muzycznych, w Non Stopie dostała zero punktów, a w Magazynie Muzycznym - maksymalną ilość. i teraz to samo, czyli jedni mówią że szajs, a inni że świetne. ja będę bronił tej płyty, uważam że kompozycyjnie jest nie gorsza niż jedynka Klausa, a brzmieniowo i pod względem jakiejś takiej pewności grania (dojrzałości) nawet ją przewyższa. przy "Słonym" ciągle chodzą mi ciary. Janerkę na basie zastąpił inny wybitny muzyk, lider Kormoranów o dziwnie znajomym nazwisku Jacek Fedorowicz. myślę, że nawet tekstowo nie mają się czego wstydzić - Ostatnie wakacje mógłby napisać Kaman, Radio Tirana (czyli Słuchaj mnie albo nie) czy numer tytułowy nawet trzymają poziom jedynki.
no i myślałem, że to tylko moje sentymenty grają rolę (tę płytę dostałem w 1988 w prezencie na osiemnastkę), ale przetestowałem ją niedawno na koledze - koneserze z rocznika 1983 i też mówi że świetna.
na pewno kupię, jeśli wyjdzie na cd, mimo że mam jej jeszcze ze 2 egzemplarze. mówicie waćpanowie że to kuriozum fonograficzne? kuriozum to płyta Made In Poland (LP, nie single), którą należałoby w ziemi zakopać. pozdrawiam - Darek

Kacper Perschke pisze...

Jedna z najlepszych polskich płyt rokowych jakie miałem możność posłuchać.

Świerza nieustająco

Anonimowy pisze...

Płyta bezndziejna, monotonna i źle nagrana. Miałem okazje grać razem z Pawłem Chylińskim w tamtych czasach zanim jeszcze rozwalił naszą kapelę i przeszedł do Klausa.
Pamiętam koncerty, które graliśmy razem z Klausem ... to była masakra ich muzyka miała kosmicznego kopa, potem niestety rozmienili się na drobne. Szkoda Pawła, że się tak zmarnował bo był świetnym wokalistą zdaniem wielu obserwatorów, niestety w pewnym momencie tych komplementów było zbyt wiele i odbiło mu
pozdrawiam sirralf

Anonimowy pisze...

Bardzo dziękuje za udostępnienie tej płyty. Jest świetna. Kocham ten klimat. Wcale nie gorsza od Klausa Mitffocha. Monotonna? Chyba ktoś się nie zna na nowej fali.

Anonimowy pisze...

Miałem szczęście kupić tą płytę w komisie za parę złotych. Mam wrażenie, że poprzedni właściciel odtworzył ją tylko raz w życiu. Gdy zacząłem jej słuchać byłem zdziwiony zupełnie innym brzmieniem. Teraz, po kilku latach od nabycia uważam, że jest to płyta bardzo dobra muzycznie, chociaż niezbyt podobają mi się teksty. Mam wrażenie, że to tylko zabawa słowami, pozbawiona większego sensu. Jedna ważna "przestroga" dla tych, którzy chcieliby jej posłuchać po raz pierwszy - nie należy pod żadnym warunkiem patrzeć na nią przez pryzmat poprzedniej płyty. Taki sposób myślenia może spowodować, iż album zawsze będzie pozostawał w cieniu i nie będzie doceniony. Trzeba na niego patrzeć jako coś niezależnego i w zasadzie nie związanego ani pierwszym ani z Lechem Janerką.

Pawel pisze...

Dostalem ta plyte chyba pod choinke od siostry stryjecznej. Malo wtedy znalem sie na muzyce. Polozylem ja raz na talerz i zaraz wylaczylem, bo cos mi nie pasowalo stylistycznie do mojego gustu. Minelo troche czasu, poszedlem do ogolniaka, a tu spotyka mnie kumpel i w luznej rozmowie wychodzi, ze "Mordoplan" stoi u mnie zapomniany na polce z plytami. Kolega namawia: "Sprzedaj, sprzedaj!". Skoro tak chce kupic ode mnie ta plyte, to chyba cos w niej musi byc... Wracam do domu, klade ja po 3 latach ponownie na talerz i przezywam szok! Muzyka z jaka w Polsce jeszcze nie mialem do czynienia! Plyta niesamowita w swojej atmosferze. Przychodzi mi do glowy mysl: "Ale glupote bym zrobil sprzedajac ja wtedy!". "Mordoplan, to przede wszystkim ciekawe brzmienie, niesamowity klimat i niebanalne teksty. Puszczam koledze,a on na to: "Fajne bajerzenie rockowe!". No i chyba trafnie to okreslil, bo potwierdzaja to ciekawe, dlugie dzwieki gitar, gdzie bas maksymalnie jest wysuniety do przodu. Wydawnictwo to, zebralo zle opinie, tylko z tego wzgledu, ze niektorzy dalej chcieli w tym zespole widziec starego Klausa, a nie tedy droga, bo to juz zupelnie inna koncepcja artystyczna. Plyta jest chyba dosc rzadka, prawdopodobnie ze wzgledu na maly naklad. Ciekawostka jest, ze okladka (bardzo pomyslowa z reszta)przypomina papier sniadaniowy, jak to kiedys ktos okreslil w jakiejs gazecie lata temu. Dzis ten "papier sniadaniowy" wyroznia ja wlasnie wsrod innych plyt, a dla mnie jest to perelka, ktora niejeden chcialby miec.

Anonimowy pisze...

Plyta jest bardzo udana zespol dal sobie rade doskonale bez takiego asa jak Janerka a to nie lada wyczyn.Obok nowej aleksandrii siekiery jest to najlepsza plyta post punkowa lat 80 przedewszystkim zespol nie przypomina nikogo z polskiej uwczesnej sceny mroncznie pulsowo udane texty.dobrze nagrane pomijajac fakt trzeszczenie lp polskich.Wysoko Cenie sobie tez zespol i po dzien dzisiejszy nie ma takiego zespolu w polsce.Czekamy na reedycje ale to chyba w polsce science fition:)

Anonimowy pisze...

Bardzo dobra płyta - broni się do dzisiaj. Rzeczywiście sporo w niej klimatów 'późnocrimsonowskich' umiejętnie pożenionych z nową falą. Szkoda, że nie pociągnęli tego dalej - zespół miał potencjał do dalszego rozwoju i mógłby jeszcze zdrowo namieszać. Widziałem ich w Jarocinie'88 - chyba najlepszy występ wśród wszystkich wykonawców.

Anonimowy pisze...

Zakupiłem winyl na alledrogo.pl za kilka złotych po odsłuchaniu udostępnionej tutaj wersji mp3.
Nie wiem co jest z ludźmi krytykującymi niesamowicie ten album lub też jęczącymi jakiego to kataklizmu nie spłodzono w porównaniu do pierwszej płyty z Janerką. Lech jest spoko, zwłaszcza jego kawałki z kariery solowej, ale album z 1985 jak dla mnie jest stosunkowo do bani (raptem "Strzeż się tych miejsc" broni swojego majestatu).
Mordoplan może faktycznie jest średnio wybitny pod kątem tekstów (no, kto co lubi), brzmieniowo jednak o wiele lepiej wchodzi niż pierwsza płyta.
Patrząc po komentarzach potwierdza się sentencja : "jedni mówią że szajs, a inni że świetne". Szkoda tylko cholernie, że w momencie jej wydania o wiele więcej było tych pierwszych i zespół wyparował.
Ja tam tego albumu będę bronić dalej ;)

pozdrawiam

Bartez pisze...

Bardzo dobra płyta. Mam ja zgrana do wav-ów. Słuchałem jej chyba już kilkadziesiąt razy i nadal mi się nie nudzi. Jest bardzo dynamiczna faktycznie przypominająca klimat z King Crimson lat 80 co akurat dobrze robi tej muzyce. Nie wiem dlaczego znawcy polskiej muzyki jej nie docenili. Moim zdaniem nie można jej porównywać z płyta Klasów Janerki ponieważ to zupełnie inna muzyka, inny klimat. Mi bardzo taki klimat odpowiada (może dlatego że uwielbiam King Crimson). Gdyby nie mój ojciec to bym pewnie nigdy tej muzy nie poznał. Jak ją ojciec kupił to miałem 13 lat. Ojciec zaraził mnie muzyką i wyrobił gust dzięki czemu jak dzisiaj słyszę Feel albo Dode to mi uszy więdną.

Arturro pisze...

będzie reedycja na cd plus bonusy i dvd,wydane przez Rite Baum

paweł piotrowicz pisze...

cześć.1.06.2012 reedycja płyty "Mordoplan" zespołu Klaus mit Foch. na nośniku cd. Wydawca Rita Baum,nakład: 500 egz, w sprzedaży: 350. Mastering: Tomasz Sikora aka Hermetyczny Garaż

paweł piotrowicz pisze...

okładka i tył będą takie same ale dodatkowo kilka zdań napisał Paweł Jarodzki.projekt graficzny: www.strobont.com

moim zdaniem po latach wciąż się dobrze słucha. pozdrawiam:-)

mietek pisze...

zarąbista płyta. reedycja jest świetna, super remaster.