W grudniowe wieczory w okresie przedświątecznym lubię sobie posłuchać tak zwanej poezji śpiewanej lub jak kto woli piosenki autorskiej. Tak więc niech płynie ballada; nostalgiczna, kojąca duszę, ciepła, prawdziwa, zmuszająca do refleksji a czasami wyciskająca łzy z oczu.
Kto ją może zaśpiewać lepiej niż mój ulubiony pieśniarz nad pieśniarzami.
Andrzej Garczarek - Szabadabada (1993)
4 komentarze:
O! ciekawy format, czyżby zapowiedź zmian? ;-)
Nie, akurat znalazłem ten link na takim jednym blogu .
:-)
curioso...
:-)
Prześlij komentarz