niedziela, 21 kwietnia 2013

Lwy Ognia


Open Fire gościł już na tym blogu , ale było to tak dawno że nawet najstarsi górale tego już nie pamiętają.  A ponieważ Klub Płytowy RAZEM wznowił niedawno ten materiał na pięknie wydanym cd, tak więc jest okazja oby sobie go przypomnieć.

Więcej o grupie tutaj.
http://musicblog-piotrk.blogspot.com/2007/07/open-fire.html 


Open Fire - Lwy Ognia






KLIK

21 komentarzy:

Andrzej Kowlik pisze...

Posłuchałem. Strasznie to się zestarzało, nie da się, tych kartonowych gitarek słuchać, w dodatku, słychać jakby to w studni nagrano, podobnie jak nie da się słuchać, łupiących po uszach basu ze stopą.
O tekstach piosenek nie będę wspomniał, rozumiem, że to taka metalowa poetyka.
Przaśne to łokrutnie, łomatkobosko częstochowsko

Andrzej Kowlik pisze...

Zapomniałem więc dodaję, urocze wdzianka.

Andrzej Kowlik pisze...

Przy okazji, kilak wycinków prasowych na temat zespołu, z ówczesnej prasy młodzieżowej.

http://www20.zippyshare.com/v/17559530/file.html

Andrzej Kowlik pisze...

Dopowiem,
Nie postarał się wydawca, o stosowne informacje o zespole, z minionych lat. Szkolnej lekcji nie odrobił.
Ba, nie ma żadnej informacji, od żyjących jeszcze członków kapeli.
Tak się nie godzi.
Przecież, to że płyta wtedy, nie ukazała się, a przede wszystkim, że nie ukazała się w kolejnych latach, to wina, przede wszystkim tego wydawcy.
Klub Płytowy Razem to była inicjatywa kilku cwaniaków z PRL-u.
e

Milena R. Karolina K. Roksana R. pisze...

Jakość nagrania nie powala, ale to właśnie jest urocze w dawnej muzyce. Nie było takiej techniki nagrywania, a jednak muzyka powalała ppo prostu...
Pozdrawiam

Andrzej Kowlik pisze...

technika, wtedy, była.

Swoją drogą, a nie mówiłem, że to muzyka dla małolatek, dodatkowo blondynek - czytaj bloga autorki, autorek, komentarza.

Anonimowy pisze...

Panie Andrzeju lepiej by się pan przyznał że to kolejne pana alter ego :p

noizzer pisze...

Z całym szacunkiem uważam, iż ta stosunkowo niedawno wydana pozycja nie powinna się tu znaleźć. Chyba, że fragmentarycznie jako zachęta do zakupu.

Piotr K. pisze...

Płyta niby nowa ale ten materiał gościł już na tym blogu sześć lat temu. Więc można to uznać za reupload. Pozatym to mp3 a nie lossless.

Anonimowy pisze...

Trochę panowie polecieli z opnią po bandzie. Gdyby zespołowi wydali w tamtych czasach vinyla, to byłby w czołówce bez wątpliwości. Kto wie, czy nie rozwinęli by skrzydeł. Muza na tamte czasy zdała egzamin. Nidawno w miesięczniku Metal Hammer był wywiad z wokalistą panem Sobielą. Wiem, że na codzień prowadzi własną firmę i mieszka w Oleśnicy. Pozdrawiam! Tymon

Andrzej Kowlik pisze...

Ubawił mnie prezes tym, że nie lossless a w mp3. Prezes, jakbyś nie wiedział, to ci powiem, dziś większość słucha muzyki właśnie z mp3.

Muzyka nie wytrzymała próby czasu. Okrutne to, oj okrutne.

To ciekawe,że wokalista jest z Oleśnicy.
Prowadzący ową listę Top Metal 20, bardzo wtedy popularną, publikowaną w prasie, emitowaną w radio, o której zespół napisał nawet jeden utwór, również mieszka w Oleśnicy.


janus pisze...

Krzysztof Brankowski prowadzący Metal TOP20 przez jakiś czas był magerem OpenFire, Wykorzystał swoje audycje do popularyzacji zespołu.


pozdr
Janus
www.progrock.art.pl

Andrzej Kowlik pisze...

Bardzo ciekawa informacja, o Krzysztofie Brankowskim - nie wiedziałem że, był ich menadżerem.
Przy okazji listy "Metal Top 20"
Jest sukcesywnie publikowana tutaj.
Dołożyłem do tego małą cegiełkę, czyli odszukałem, w czytelni biblioteki, większość z lat 80 notowań , publikowanych wtedy w tygodniku "Na przełaj". Podesłałem autorowi owych publikacji.
scan


Andrzej Kowlik pisze...

Tutaj jest publikowana ;-)

http://forum.lp3.pl/viewtopic.php?f=24&t=7558&sid=1f7e10fd3611bf99f730015a6fa4c1b3

M.K.ART pisze...

Oj czepiacie się pana Piotrka a mp3 z reedycji Lwów ognia już od marca latają po necie...

janus pisze...

W audycjach K.Brankowskiego było sporo muzyki OpenFire, w tym na pewno kilka utworów , których nie ma na płycie. Zresztą kapela działała kilka lat i dokonała kilku sesji radiowych, pewnie trochę się tego nazbierało. W środowisku metalowym cieszyła się spora popularnością, grali szybko i melodyjnie, do grupy przylgnęła etykieta "polski Helloween"
Pamiętam tez że były spore zawirowania w składzie OpenFire. W końcu z pierwszego składu pozostał tylko wokalista Mariusz Sobiela.

A wracając do Chrisa Brankowskiego, żeby nie było, że lansował tylko OpenFire, w jego audycjach prezentował także inne polskie kapele. Wydatnie przyczyniając się do ich popularyzacji wśród fanów. Zrobił kawał fajnej roboty.

pozdr
janus

M.K.ART pisze...

Z tego co pamiętam to na tym albumie tylko trzy utwory były nowe, ale jak to powiedział kiedyś Sobiela trza w tym kraju nagrać na debiucie stary materiał, bo tak nigdy by się nie ukazał. No to se on przesiedział te prawie 30 lat ;)

Andrzej Kowlik pisze...

Gdzie są, te których niema na tej płycie?
Że też wydawcy - byle jaki to wydawca - nie chciało się odszukać, raz nagrań których tutaj niema, dwa, tego który prowadził ów Top Metal 20, trzy, członków zespołu.
Albo też odszukał to wszystko, ale nie chciało mu się o tym napisać?

Prawie 30 lat trzymał to w szufladzie. Kto z imienia i nazwiska jest za to odpowiedzialny?

M.K.ART pisze...

wraz z muzykami zadecydowano ze płyta wyjdzie tak jakby się ukazała w latach 80 czyli bez większego masteringu, poprawek w studio nowych mixów itd, oraz bonusów. A materiału by się zebrało zapewne tak an 1,5 - 2h:
Demo "Open fire"
Demo "Lwy ognia"
Demo "Live in Jaworzyna"
Metalmania '87 i '89
Nagrania radiowe z '89

No i te, które pewnie gdzieś kisną po ludziach.

Andrzej Kowlik pisze...

Zdecydowane, w moje opinii, źle.
Szansa, że to co pozostało, zostanie kiedyś wydane, w prawdzie jest, mało to prawdopodobne.
Można było pokusić się o drugie CD. Znacząco by to nie zwiększyło kosztów.

Anonimowy pisze...

Kawałek "Metal top 20" zawsze totalnie mnie rozśmieszał, dla mnie numer 1 najśmieszniejszych utworów metalowych, wyję to sobie czasem dla śmiechu ("hewi metal fak de rest"). Pozdro.