środa, 11 czerwca 2008

Dzieci Kapitana Klossa


Notatka z okładki kasety napisana przez Olafa Deriglasoff lidera grupy.

"Trójmiejski Zespół Pieśni i Tańca, Dzieci Kapitana Klossa powstał w roku 1983, czyli dzisiaj obchodziłby swoje dziesięciolecie. Pierwszy koncert odbył się na Przeglądzie Zespołów Młodzieżowych w Tczewie. Był totalnym fiaskiem. No i co z tego. Nasze serca gorzały wolą walki, więc graliśmy gdzie tylko i kiedy się dało. Byliśmy młodzi i przepełnieni ideałami. Uważaliśmy się za kapelę walczącą i w owych czasach bez wątpienia taką byliśmy. A czasy dziwne były. Pamiętam gdy w 1985 pojechaliśmy do Jarocina, na pięć piosenek które pozwolono nam zaśpiewać, trzy obcięła cenzura - ta słodka kurwa, która potrafi nadać swoisty smak życiu każdego artysty. Aby podkreślić wykasowane przez cenzurę miejsca, śpiewałem: LA, LA, LA, LA !!! co przez półdebilnych pismaków "młodzieżowych" (Magazyn Muzyczny) zostało skrytykowane jako nieumiejętność pisania piosenek i w ogóle o co chodzi tym zespołom ? ...Atmosfera buntu i młodzieńcza werwa gnały nas naprzód i nagle, ku swemu zdziwieniu, znaleźliśmy się na liście laureatów tzw.Festiwalu Muzyków Rockowych, w "legendarnym" Jarocinie. No i fajnie.

Perkusistka dostała nowe pałeczki, a reszta zespołu ,taki mały niby wzmacniacz krajowej produkcji, wielkości paczki papierosów, plus słuchawki do walkmana - radości było co niemiara. No i fajnie. Jedyną osobą, która zainteresowała się naszę grupą był Paweł Sito z Rozgłośni Harcerskiej, jedynej wówczas w Polsce stacji radiowej, która promowała krajową muzykę alternatywną. Dalej graliśmy po małych klubach studenckich, lub przy okazji przeglądów w różnych miastach. Gaża za koncert z reguły starczała na obiad w społemowskiej knajpie, trzy piwa i paczkę Carmenów. Koncerty załatwiali nam koledzy, koleżanki, i nigdy nie dorobiliśmy się menadżera. Trochę pomagał nam Waldek Rudziecki przy okazji koncertów Gdańskiej Sceny Alternatywnej, no i tak to jakoś szło do przodu. Jeden z naszych kawałków "Pieśń o Bohaterze", zarejestrowany podczas koncertu na Poza Kontrolą w warszawskiej Rivierze, chodził u Harcerzy i nawet wspiął sią na wyżyny tamtejszej listy przebojów. No i fajnie. Nigdy jednak nie udało nam się wejść do studia i już nie mówię żeby ktoś to man proponował, wręcz przeciwnie biegaliśmy za różnymi ważnymi panami i paniami. Zbywali nas, mydlili oczy, itd. Nigdy nie zapomnę naszej wizyty w Stolicy w Tonpressie. Siedzieliśmy pod obitymi skajem drzwiami i obgryzaliśmy paznokcie, a potem mogliśmy już wejść i przeszkodzić panu Proniewiczowi. Z nieobecnym uśmiechem słuchał mojego stremowanego głosu, gdy starałem się zachwalać naszą grupę, a to że koncerty w całym kraju, a to że Jarocin, a że radio i lista przebojów , i że wogóle to jesteśmy fajowska kapela... wzrok jego błądził po ścianach. Marzyliśmy aby choć jeden nasz kawałek znalazł się na jakiejś składance, może wręcz własnym singlu. Potem daliśmy mu własną taśmę demo i mogliśmy wyjść. Jestem pewien że gdy tylko drzwi za nami się zamknęły, wrzucił tą taśmę do kosza.
1 kwietnia 1986 roku zespół Dzieci Kapitana Klossa rozpadł się z powodów społeczno-moralno-obyczajowych. Rozpadł się nie pozostawiając po sobie kompletnie nic. Wielokrotnie na przestrzeni tych wszystkich lat , różne osoby proponowały mi reaktywowanie grupy. Muszę przyznać że sam rozpatrywałem taką możliwość, ale decyzja zawsze była taka sama - nie. Dzieci Kapitana Klossa były produktem swojego czasu, określamej sytuacji polityczno-gospodarczej i naprawdę jest tak jak mówią słowa piosenki: "reaktywacja grupy - odgrzewanie starej zupy ,z grobów wstają martwe trupy"...itd. Ale z drugiej strony, aby móc zamknąć ten okres i zadość uczynić tym wszystkim niespełnionym nadzieją, rozczarowaniom, tej całej energii którą wkładaliśmy w zespół, potrzebana jest kaseta, na której zarejestrowany jest ostatni koncert kapeli. Wydarzył on się w styczniu 1986 w szczecińskim klubie Trans. Niech będzie to "pośmiertne" odznaczenie dla wszystkich którzy w Dzieciakach grali. Ze względów historyczno-kronikarskich nie zmieniliśmy niczego w mixie, nie dogrywaliśmy lepiej brzmiących gitar, nie wycinaliśmy pomyłek, nie wypudrowaliśmy brzydkich miejsc. Tak się kiedyś grało, taki był kiedyś sprzęt, tacy byli akustycy i tak już niech zostanie - jako jedyna w swoim rodzaju pamiątka tamtych lat. Amen."


Dzieci Kapitana Klossa (1993)

poniedziałek, 9 czerwca 2008

Bojówki Terrorystyczne

Zespół powstał w Gdańsku w 1985 r. z inicjatywy Jarosława Janiszewskiego (wokal) i Jarosława Figury (gitara). W pierwszym składzie, obok w/w znaleźli się również Andrzej Jarmakowicz (perkusja) i Witold Cynke (gitara basowa). MATKA FOLUCHE
pod tą nazwą zagrali po raz pierwszy. Nie. nie na imprezie rockowej, a "studenckiej" - pośród bardów z gitarami, których słuchano tam niemal jak wieszczów.
Studenci okazali sie nieprzemakalni na nowe prądy i Matka Foluche musiała uciekać, kiedy zagrała swój pierwszy punkowy hit "Krem nivea". Na scenę posypały sie butelki, a organizatorzy wyłączyli prąd. Ostre chłopaki nie poddały się jednak od razu. Zanim uciekli, gitarzysta skoczył na tubkę kremu nivea i obsikał nim twardogłowych.Muzycy początkowo zafascynowani byli punk rockiem, chętnie Pistolsów , GBH, Clashu, ale wkrótce wypracowali swój własny styl - bliższy popowi. BIELIZNA GÖRINGA prowokowała jeszcze bardziej - jeśli nie muzyką, to samą nazwą i tekstami, takimi jak "Kobieta, która poci się jak koń", "Wołowina" czy "Historia białej kiełbasy na tle grubej baby". To wystarczyło, żeby wytworzyła sie wokół niej otoczka grupy skandalizujacej i faszyzujacej. Jako domniemani faszyści mieli poważne kłopoty z graniem koncertów, bo w kraju, w którym wszystko traktuje sie śmiertelnie poważnie, taka prowokacja to niezdrowa prowokacja...

W 1986 r. formacja nagrała kilka utworów dla Studenckiej Agencji Radiowej. Nagrania te światło dzienne ujrzały dopiero w roku 2001, jako dodatek do kompaktowego wydania "Wiary, nadziei, miłości i inwigilacji". W 1986 r. Bielizna zaprezentowała się w Jarocinie, na Poza Kontrolą w Warszawie i Nowej Scenie w Sopocie (której zostali stałym bywalcem). Poczatkowo zespół używał nazwy Bielizna Goringa, jednak w związku z tym, że przyciągała ona na koncerty skinheadów i powodowała protesty lokalnych władz muzycy skrócili ją do Bielizny G., a potem do Bielizny. Fonograficzny debiut Bielizny miał miejsce dwa lata później, kiedy kompilacja "Gdynia" przyniosła "Miłość w Jugosławii". Pierwszy, a zarazem najlepszy w podstawowej dyskografii album zespołu - "Taniec lekkich goryli" - ukazał się w 1990 r., nagrany z Radovanem Jacuniakiem w miejsce Cynke, Zbigniewem Koziarowskim (gtara, inst. klawiszowe) oraz gościnnie z Adrianą Tesmer (obój) i Jackiem Gajdusem (wiolonczela). Atutem płyty była zarówno ciekawie zaaranżowana muzyka, jak i teksty - dowcipne, trochę przerysowane, momentami nawet groteskowe i surrealistyczne. Warto opisać historie tego albumu, bo to groteska totalna. Najpierw miał wydać go Klub Płytowy Razem. Przy pomocy MCK i gdańskiego radia, które przed nagraniem nie zażądało pieniędzy za studio, przygotowano materiał. Terminy ewentualnego wydania przez KP Razem przesuwały się w nieskończoność, więc sprawę wziął w swoje ręce Waldek Radziecki. Gotową taśmę matkę oferował innym wytwórniom. Pojedyńcze nagrania z niej chodziły już w radiu, podobały się, a płytą Bielizny nikt nie chciał się zainteresować. Owszem, zainteresował się Tomasz Tłuczkiewicz z Polskich Nagrań, ale wyjechał na długo, a inni decydenci w tej firmie nie potrafili docenić jakiejś tam kapeli z Gdańska. W końcu przypadkiem uslyszał tę taśmę szef reklamy Tonpressu i za jego sprawą Tonpress kupił nagrania. Dopiero wtedy można było oplacić studio...

Druga płyta ("Wiara, nadzieja, miłość i inwigilacja") ukazała się w tym samym roku co pierwsza. Bielizna nagrała ją w mocno zmienionym składzie, oprócz J. Janiszewskiego i A. Jarmakowicza złożonym z samych nowych muzyków: Wojciecha Hinza (gitara basowa, gitara, programowanie perkusji), Jarosława Zabłockiego (gitara) i Piotra Pawlaka (gitara). Choć na płycie znalazła się nowa wersja "Miłości w Jugosławii" oraz przebojowe i sarkastyczne "Wyjdź za mnie" to album robił znacznie gorsze wrażenie od poprzedniego, zawierając wiele utworów przypadkowych, a wręcz niepotrzebnych. Latem 1992 r. po występie w Jarocinie grupa (z Jarosławem Furmanem w miejsce J. Zabłockiego i Tomaszem Żuczkiem w miejsce W. Hinza) nagrała album "Tag", który został wydany w następnym roku w wersji kasetowej. Album przyniósł muzykę ostrzejszą (choć momentami ujętą nawet w jazzowe aranżacje), niemniej charakterystyczny sposób śpiewania wokalisty nie pozwalał zapomnieć o właściwym stylu zespołu. "Tag" jednak przeszedł zupełnie bez echa, a komercyjne akcje Bielizny mocno spadły. Tylko nieco większy oddźwięk, ze względu na pewną popularność tytułowego nagrania, wywołała płyta "Pani Jola", wydana pod koniec 1996 r. Również ten album ukazał skłonność muzyków do niemal jazzowych aranżacji. Wszakże dalej najbardziej liczyły się teksty - zwykle cyniczne, ale stanowiące dowód ciekawych obserwacji rzeczywistości (jak "Kość" o smutnych stronach kapitalizmu).

W roku 1998 formacja podsumowała swą działalność udaną składanką "Utwory wybrane 1987 - 1997", która oprócz najważniejszych piosenek sprzed lat zawierała też premierowe "Sens życia" i "Mariola idzie na dysk". W tym okresie grupa koncertowała już zupełnie sporadycznie (parokrotnie pokazując się w warszawskiej Proximie), zaś od 2000 r. znalazła się - jak to ujmują muzycy - "w stanie uśpienia". W 1996 r. J. Janiszewski wziął udział nagraniu "Z gitarą wśród zwierząt" Big Cyca (zaśpiewał w "Pasażerze", nowej wersji "Passenger" Iggy'ego Popa), a dwa lata później z trzema muzykami z Big Cyca założył Czarno-Czarnych i osiągnął sukces (duży przebój "Nogi"), który pozwolił mu utrzymać się na muzycznej scenie. P. Pawlak grał w zespole Kury, który gościnnie wspierał (na płycie ".P.O.L.O.V.I.R.U.S.") R. Jacuniak. W latach 1991-1995 J. Janiszewski prowadził wraz z Piotrem Klattem (Róże Europy) muzyczny program telewizyjny "Rocknoc" emitowany w TVP2. Poza tym lidera Bielizny często zapraszano do prowadzenia koncertów. Właśnie on był konferansjerem na jarocińskiej Małej Scenie (93) gdy doszło do walki publiczności ze służbami porządkowymi, w wyniku której zdemolowano aparaturę nagłośnieniową. Owo zajście przysporzyło J. Janiszewskiemu wielu kłopotów, gdyż oskarżono go o sprowokowanie zamieszek.


Taniec lekkich goryli (1989)

1. W imieniu prawa
2. Terrorystyczne bojówki
3. Stefan
4. Jak śnięty śledź
5. Dwóch wchodzi, a jeden wychodzi
6. Człowiek o smutnym oddechu
7. Kołysanka dla narzeczonej tapicera
8. Najbardziej fatalna para od czasów V-2
9. Kuracja doktora Granata
10.Krótka przygoda z człowiekiem, który obiecywał wykładzinę podłogową
11. Taniec lekkich goryli
12. Dom rodzinny




Wiara ,nadzieja, miłość i inwigilacja (1990)

1. Prorok z Gliwic
2. Niewidzialny świat
3. Zdjęcie z niedźwiedziem
4. Wampir nowego typu
5. Miłość w Jugosławii
6. Wyjdź za mnie
7. Ktoś
8. Samotność szpiega
9. Znak z nieba
10. Magiczna moc ogórka konserwowego
11. Chłopiec chce zmieniać świat
12. Romantyczność
13. Spokój
14. Wiara, nadzieja, miłość i inwigilacja
15. Królowa zwieraczy



Tag (1992)


http://www.mediafire.com/?d2tztcrh9i1



Pani Jola (1996)

http://odsiebie.com/pokaz/188883---5fe1.html


P.s
Materiał do tego posta został zaczerpnięty ze strony :
Dziękuję również Spekkio za bezinteresowną pomoc i tych kilka rarytasów któte nadesłał.

piątek, 6 czerwca 2008

Jest jeszcze na Ciebie czas...



20 lipca w Szydłowcu, odbedzie sie koncert pod nazwą "Jest jeszcze na Ciebie czas" poświęcony w całości tragicznie zmarłemu wokaliście Azylu P - Andrzejowi Siewierskiemu. Swój udział już zapowiedziały grupy TSA i Mech, które zagrają m.in. covery Azylu. Organizatorzy serdecznie zapraszają na tę imprezę wszystkich, którym bliska była twórczość Andrzeja .
Jeżeli jakiś zespół jest zainteresowany występem i chcialby zagrać jakiś cover Azylu, piszcie na mail: nemed@o2.pl

czwartek, 5 czerwca 2008

Noje Dada


Dzisiaj obiecana wcześniej solowa płyta Jędrzeja Kodymowskiego. Nagrano ją w Gdyni w 1993 roku tuż po zawieszeni przez lidera (pierwszy raz) działalności Apteki. Wydała ją firma Polton w 1994 roku w formie kasety i podobno niskonakładowego cd, chociaż z takim się nigdy nie spotkałem. Klimatem przypomina trochę "Urojonecałemiasta" z charakterycznym "zamglonym" transowym rytmem . Jednak myślę że Kodymowskiego bardziej interesowała na tej płycie forma niż treść utworów. Dlatego są to nieskomplikowane kompozycje w które wpleciono pochodzące z samplingu różnego rodzaju industrialne dźwięki i perkusję jakby żywcem wziętą z muzki techno przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Wyraźnie słychać że Kodym miał dużą frajde w studiu nagraniowym; bawi się tekstem, samplingiem, melodią i bardziej interesuje go sama produkcja niż strona muzyczna tej płyty. Moim zdaniem płyta jest interesująca i ma w sobie coś intrygującego co sprawia że chce się jej słuchać jeszcze, i jeszcze, i jeszcze. Ale to tylko moja subiektywna opinia. Ciekawy jestem co Wy o niej sądzicie. Posłuchajcie ,pomyślcie,napiszcie.


Noje Dada - Zgwałcił nie mąż (1994)

http://odsiebie.com/pokaz/179613---32ac.html

poniedziałek, 2 czerwca 2008

Ujarane całe miasto


Apteka to jeden z najciekawszych i najbardziej ekscentrycznych zespołów w niezależnym polskim rocku, zafascynowany przede wszystkim gitarową psychodelią, w którą oblekł nihilistyczne i dekadenckie, ale też pełne abstrakcyjnego poczucia humoru teksty. Powstał w 1983 roku w Trójmieście z inicjatywy byłego muzyka grupy Pancerne Rowery Jędrzeja "Kodyma" Kodymowskiego i Macieja Błasiaka . Pierwszy koncert dwuosobowej Apteki - która początkowo stanowiła punkowy żart ubarwiający szarą codzienność (na próbach Kodym śpiewał słowa, które akurat przyszły mu do głowy) odbył się w maju '83 w jednym z gdańskich kin. Z czasem zespół zaczął występować coraz częściej - głównie w klubie "Burdel" w Gdańsku, z którym był związany, ale też na Poza Kontrolą '86 w Warszawie w ramach dnia muzyki "odlotowej i awangardowej" - stając się jednym z czołowych przedstawicieli Gdańskiej Sceny Alternatywnej. Do roku 1988 skład Apteki był płynny, a z ważniejszych muzyków wspierających Kodyma i Błasiaka wymienić należy Jacka Ładę (dr), Siwego (sax), Ewę Golianek (kbds, voc) i Małgorzatę Bachorę (bvoc). W 1987 trzon Apteki wzmocnił, zastępujący Ładę, Maciej Wanat (dr, kbds; eks-Bóm Wakacje w Rzymie). W połowie roku 1987 Kodym, Błasiak, Wanat, Golianek i Bachora nagrali utwory "Synteza" i "AAA...", wydane rok później na wizytówce Gdańskiej Sceny Alternatywnej, longplayu "Gdynia". W tym czasie muzycy zaprezentowali się m.in. na "Róbrege" w Warszawie i na festiwalu w Jarocinie, potem jeździli też do Berlina Zachodniego i Szwajcarii. Pod koniec roku 1988 Aptekę tworzyli już tylko Kodym i Wanat. Duet ów pojechał w najbardziej egzotyczną trasę w dziejach grupy - wiodącą po Syberii, gdzie w ramach "Disco Show Variete" występował wśród... komików, prezentera moskiewskich dyskotek i karateków. Kodym i Wanat we dwóch nagrali pierwszy album Apteki - "Big Noise", była to jednak raczej ciekawostka i eksperyment (z wykorzystaniem elektronicznej perkusji i samplerów) niż prawdziwa kreacja artystyczna - co symbolizował naturalistycznie pijacki finał w postaci "Chłopców". Niemniej "Big Noise" zawierało zalążki właściwego stylu zespołu i jego abstrakcyjnego poczucia humoru.



Jeszcze w roku 1988 dołączyli zafascynowany Jimi Hendrixem gitarzysta Janusz Sokołowski oraz basista Marcin Ciempiel ( eks-XXCS, Oddział Zamknięty, Fotoness, Czad Kommando Tilt i Maanam). W tym składzie grupa nagrała dwa albumy. Pierwszy z nich - "Narkotyki" (92) - zawierał muzykę ciekawszą i lepiej brzmiącą niż ta z "Big Noise" , w warstwie tekstowej dowodząc, iż członkom Apteki znane były z autopsji tytułowe używki. Prawdziwą ozdobą "Narkotyków" okazał się funkowo-hendriksowski "H.B. Show", a wpływ Hendrixa na Sokołowskiego szczególnie pokazało "Jezuuu...". O ile "Narkotyki" stanowiły pierwsze prawdziwe osiągnięcie Apteki, tak "Urojonecałemiasta" (93) oddały rozkwit psychodelicznego stylu formacji Kodyma. Trzeci album urzekał, wciągał i... prowokował, a przy tym brzmiał lepiej od poprzednich. Obok własnych utworów grupy - jak kapitalnego tytułowego, ostrego "Blackmail", funkowego "Sky Dance", delikatnego "Empire Of Love" - znalazła się tu eksperymentalna wersja słynnego "Korowodu" Marka Grechuty (pt. "Korow d").



Niestety, "Urojonecałemiasta" ukazały się tylko w wersji kasetowej, choć kontrakt z SPV Poland przewidywał również wersję kompaktową (w 96 Kodym wytoczył proces wytwórni, po pięciu latach zakończony zwycięstwem artysty, któremu przyznano odszkodowanie i prawa do materiału). Dużo czasu między nagraniem "Narkotyków" a "Urojonegocałegomiasta" muzycy spędzali w Warszawie, regularnie występując w małym, położonym na obrzeżach miasta klubie "Exit". Jednak fundamentami zespołu zachwiał wypadek samochodowy w nocy z 15 na 16 maja 1993 roku (na dwa tygodnie przed planowaną premierą "Urojonecałemiasto"), w wyniku którego zginął Wanat, a także Michał Orlewicz z Pancernych Rowerów. Okładkę kasety drukowano jeszcze raz, premiera uległa przesunięciu, a sam zespół - po występie na festiwalu Jarocin '93 z Włodkiem Taflem na perkusji – zawiesił działalność. Kodym zaczął pracę jako fotoreporter pisma "Metal Hammer", podczas wyjazdu do Berlina spotykając Olafa Deriglasoffa (eks-Dzieci Kapitana Klossa), który namówił go do reaktywowania Apteki. W nowym składzie prócz Kodyma i właśnie Deriglasoffa znaleźli się Jacek Stromski (dr) i Piotr Nalepa (g; syn Tadeusza Nalepy; eks-Deuter). Zespół dał kilka koncertów, ale miesiąc przed wejściem do studia Nalepa nagle wyjechał do USA (po powrocie trafił do grupy ojca). Owoc tej sesji - "Menda" - wyszedł na początku roku 1995 i znów stanowił znaczące osiągnięcie Apteki, praktycznie nie mając słabych punktów. Zawierał muzykę nadal psychodeliczną i nadal różnorodną, wszakże już nieco bardziej "uporządkowaną".

Obok utworów punkowych ("Niezależni", anarchistyczny "System") znalazła się tu delikatna miniatura instrumentalna "Gdynia nocą". Teksty - tym razem przeważnie po polsku - po dawnemu niosły zwariowany humor (np. utwór tytułowy), po dawnemu przewijały się też w nich narkotyki ("Chłopaki i dziewczyny", "Przypowieść"). Rok później zespół podsumował swe dziesięciolecie płytą "Spirala". Początkowo miała ona zawierać jeszcze raz nagrane utwory z "Urojonecałegomiasta", jednak muzycy odstąpili od tego pomysłu, umieszczając na "Spirali" nowe wersje kompozycji przede wszystkim z pierwszego albumu. Mimo swego wspomnieniowego charakteru - i mimo wykorzystania w "Chłopcach i dziewczynach" elementów techno - "Spirala" okazała się dziełem dosyć spójnym. W lecie 1996 roku Deriglassofa (który na krótko reaktywował Dzieci Kapitana Klossa, a potem grał w Homo Twist, Püdelsach i KNŻ) zastąpił Sławomir Czarnota (eks-Golden Life i No Limits). W tym składzie Apteka, nie prowadząc ożywionej działalności, przetrwała dwa lata, po których Kodym zawiesił zespół i w celach turystycznych wyjechał na sześć miesięcy do Ameryki Południowej (zjeździł niemal cały kontynent, zaczynając w Panamie, kończąc w Chile). Po powrocie do Polski reaktywował Aptekę - bez Stromskiego i Czarnoty, a z Wiktorem (bg) i Rafałem (dr). W roku 1994, w momencie wcześniejszego zawieszenia Apteki, Kodym nagrał wraz z kilkoma przyjaciółmi (m.in. Orlewiczem i Łyszkiewiczem) jako The Noje Dada (Kodym i reszta żuli) album "Zgwałcił nie mąż". W marcu 2003 Apteka reaktywowała się po raz kolejny.Rok temu wydali płytę "Apteka 2007",która moim zdaniem jest jedną z najlepszych płyt nagranych w Polsce po 2000 roku.


Big Noise (1990)


01.RED LIGHT
02.HARD TO...
03.MARZENIA
04.CHOROBA
05.TURTLE
06.MIESZANKA
07.HEY LITTLE BABY
08.HAZARDZISCI
09.BIG NOISE (GUITAR MAKE)
10.JIMI HELL
11.CHLOPCY



Narkotyki (1992)


http://sharebee.com/f1f63254



Urojone Całe Miasta (1993)

http://rapidshare.com/files/98061768/Apteka_-_Psychodelic_Underground.rar
Hasło: tajnehaslo


Menda (1995)




01.Mewy
02.Diabły
03.Kosmos
04.Przypowieść
05.Menda
06.Gdynia Nocą
07.Miłe Złego Początki
08.Generation
09.Psychedeliczny Kowboj
10.Niezależni
11.System
12.Jestem
13.Synteza
14.Chłopcy I Dziewczyny
15.Chłopcy I Dziewczyny (A Capella)
16.Open Mind