środa, 11 czerwca 2008

Dzieci Kapitana Klossa


Notatka z okładki kasety napisana przez Olafa Deriglasoff lidera grupy.

"Trójmiejski Zespół Pieśni i Tańca, Dzieci Kapitana Klossa powstał w roku 1983, czyli dzisiaj obchodziłby swoje dziesięciolecie. Pierwszy koncert odbył się na Przeglądzie Zespołów Młodzieżowych w Tczewie. Był totalnym fiaskiem. No i co z tego. Nasze serca gorzały wolą walki, więc graliśmy gdzie tylko i kiedy się dało. Byliśmy młodzi i przepełnieni ideałami. Uważaliśmy się za kapelę walczącą i w owych czasach bez wątpienia taką byliśmy. A czasy dziwne były. Pamiętam gdy w 1985 pojechaliśmy do Jarocina, na pięć piosenek które pozwolono nam zaśpiewać, trzy obcięła cenzura - ta słodka kurwa, która potrafi nadać swoisty smak życiu każdego artysty. Aby podkreślić wykasowane przez cenzurę miejsca, śpiewałem: LA, LA, LA, LA !!! co przez półdebilnych pismaków "młodzieżowych" (Magazyn Muzyczny) zostało skrytykowane jako nieumiejętność pisania piosenek i w ogóle o co chodzi tym zespołom ? ...Atmosfera buntu i młodzieńcza werwa gnały nas naprzód i nagle, ku swemu zdziwieniu, znaleźliśmy się na liście laureatów tzw.Festiwalu Muzyków Rockowych, w "legendarnym" Jarocinie. No i fajnie.

Perkusistka dostała nowe pałeczki, a reszta zespołu ,taki mały niby wzmacniacz krajowej produkcji, wielkości paczki papierosów, plus słuchawki do walkmana - radości było co niemiara. No i fajnie. Jedyną osobą, która zainteresowała się naszę grupą był Paweł Sito z Rozgłośni Harcerskiej, jedynej wówczas w Polsce stacji radiowej, która promowała krajową muzykę alternatywną. Dalej graliśmy po małych klubach studenckich, lub przy okazji przeglądów w różnych miastach. Gaża za koncert z reguły starczała na obiad w społemowskiej knajpie, trzy piwa i paczkę Carmenów. Koncerty załatwiali nam koledzy, koleżanki, i nigdy nie dorobiliśmy się menadżera. Trochę pomagał nam Waldek Rudziecki przy okazji koncertów Gdańskiej Sceny Alternatywnej, no i tak to jakoś szło do przodu. Jeden z naszych kawałków "Pieśń o Bohaterze", zarejestrowany podczas koncertu na Poza Kontrolą w warszawskiej Rivierze, chodził u Harcerzy i nawet wspiął sią na wyżyny tamtejszej listy przebojów. No i fajnie. Nigdy jednak nie udało nam się wejść do studia i już nie mówię żeby ktoś to man proponował, wręcz przeciwnie biegaliśmy za różnymi ważnymi panami i paniami. Zbywali nas, mydlili oczy, itd. Nigdy nie zapomnę naszej wizyty w Stolicy w Tonpressie. Siedzieliśmy pod obitymi skajem drzwiami i obgryzaliśmy paznokcie, a potem mogliśmy już wejść i przeszkodzić panu Proniewiczowi. Z nieobecnym uśmiechem słuchał mojego stremowanego głosu, gdy starałem się zachwalać naszą grupę, a to że koncerty w całym kraju, a to że Jarocin, a że radio i lista przebojów , i że wogóle to jesteśmy fajowska kapela... wzrok jego błądził po ścianach. Marzyliśmy aby choć jeden nasz kawałek znalazł się na jakiejś składance, może wręcz własnym singlu. Potem daliśmy mu własną taśmę demo i mogliśmy wyjść. Jestem pewien że gdy tylko drzwi za nami się zamknęły, wrzucił tą taśmę do kosza.
1 kwietnia 1986 roku zespół Dzieci Kapitana Klossa rozpadł się z powodów społeczno-moralno-obyczajowych. Rozpadł się nie pozostawiając po sobie kompletnie nic. Wielokrotnie na przestrzeni tych wszystkich lat , różne osoby proponowały mi reaktywowanie grupy. Muszę przyznać że sam rozpatrywałem taką możliwość, ale decyzja zawsze była taka sama - nie. Dzieci Kapitana Klossa były produktem swojego czasu, określamej sytuacji polityczno-gospodarczej i naprawdę jest tak jak mówią słowa piosenki: "reaktywacja grupy - odgrzewanie starej zupy ,z grobów wstają martwe trupy"...itd. Ale z drugiej strony, aby móc zamknąć ten okres i zadość uczynić tym wszystkim niespełnionym nadzieją, rozczarowaniom, tej całej energii którą wkładaliśmy w zespół, potrzebana jest kaseta, na której zarejestrowany jest ostatni koncert kapeli. Wydarzył on się w styczniu 1986 w szczecińskim klubie Trans. Niech będzie to "pośmiertne" odznaczenie dla wszystkich którzy w Dzieciakach grali. Ze względów historyczno-kronikarskich nie zmieniliśmy niczego w mixie, nie dogrywaliśmy lepiej brzmiących gitar, nie wycinaliśmy pomyłek, nie wypudrowaliśmy brzydkich miejsc. Tak się kiedyś grało, taki był kiedyś sprzęt, tacy byli akustycy i tak już niech zostanie - jako jedyna w swoim rodzaju pamiątka tamtych lat. Amen."


Dzieci Kapitana Klossa (1993)

7 komentarzy:

Anonimowy pisze...

litości , Piotrze , nie w mp3 , to zbrodnia !!!

Mutant "Majeranka"

Anonimowy pisze...

dziękuję Piotrze. Parę lat temu ukradli mi samochód a wnim tą kasetę, myslałem że już nigdy sobie "Dzieci..." nie posłucham a to moim zdaniem jedna z ciekawszych kapel tamtych lat.

peiter pisze...

mutant Majeranka - zmień tabletki albo lekarza, bo obecny cie oszukuje. Po co odgrzewsz stary kotlet?

Lubiłem "Dzieci", ale po latach w pamieci pozostajł mi jedynie Hans Kloss.. musze poszukać gdzieś w tapczanie Babayagi Oyo

Anonimowy pisze...

Fantastyczny blog.To niesamowite ile wspomnień powróciło dzięki Twojej stronce,świetna robota!!!.Czy można znaleźć gdzieś nagrania zespołu Bikini z Torunia.Widziałem ich kilka razy na koncertach w Toruniu i Jarocinie,fajnie grali.Pozdrawiam Piotr K. /to nie żart/

Anonimowy pisze...

Bikini:
http://rapidshare.com/files/122155615/Bikini_-_Jarocin_82.rar.html

http://rapidshare.com/files/122158990/Bikini_-_Dokument.rar.html

Pozdrawiam
sytri

Anonimowy pisze...

ktoś tu nawija o "Bikini" z mojego rodzinnego miasta , jak bym popytał u kumpli to by się coś znalazło. chodziłem na ich koncerty , szczególnie do tego domu kultury na Stawkach. o w mordę jeża , było nieźle.

Dariusz - Toruń

e_deck pisze...

Dariuszu, czy byla juz okazja podpytac kogos o materialy Bikini?
Jakie efekty?Czy mamy szanse na jakies ciekawostki.Moze uda Ci sie zdobyc krążące po Polsce nagrania w znacznie lepszej jakosci.
Jak tylko bedziesz cos mial - daj znac - jezeli jestes w Toruniu, wystarczy mi godzina na dojazd i... wykradnę Ci całe archiwum!!!