sobota, 19 kwietnia 2008

John Porter

Współtworzył Maanam, zanim zespół zyskał sławę. Grał nową falę, zanim do Polski dotarła moda na taką muzykę. Występował z koncertami akustycznymi na długo przed wylansowaną przez MTV modą unplug. Ma biografię typową dla całego pokolenia Brytyjczyków, którzy po zakończeniu hippisowskiej rewolty rozjechali się po świecie. Mógł zostać w Berlinie Zachodnim, w którym pracował. Mógł wyjechać do Australii, gdzie osiadł jego brat. Ale w 1976 roku wybrał Polskę. Dla kobiety. - To była sprawa mojej karmy. Gdy przyjechałem tu pierwszy raz, poczułem się jak u siebie. Zupełnie, jakbym kiedyś był tu już wcześniej - mówi. Zawsze trochę z boku sceny. Rasowy rockman i liryczny balladzista, outsider i prekursor nowych trendów w jednym. W 1977 roku dołączył do tworzonego przez Korę i Marka Jackowskiego Maanamu. - Warszawa to małe miasto - śmieje się pytany, skąd u niego taka łatwość spotykania interesujących ludzi. - Wystarczyło pójść na jakiś koncert Jazz Jamboree i od razu poznawałeś kogo trzeba. Z Maanamem posmakował pierwszej popularności. Grupa nie miała na koncie żadnej płyty, ale na koncerty przychodziły tłumy. - Graliśmy razem fajnie, ale ja robiłem swoje kompozycje, Marek i Kora swoje. Prędzej czy później wynikłby z tego konflikt. Skończyliśmy, zanim do niego doszło.W 1979 roku założył zespół Porter Band i zaczął grać muzykę inspirowaną Talking Heads i Television. On, muzyk wyrastający z hippisowskiej rewolty. - Trzeba być otwartym na nowe rzeczy - mówi. Płyta "Helicopters" wydana w 1980 roku była w Polsce niezwykłym zjawiskiem. Surowa, prosta i energetyczna muzyka Portera odstawała od propozycji zespołów młodzieżowych działających pod szyldem "Muzyka Młodej Generacji". Zapowiadała nadchodzący boom rockowy. Była pobudką dla młodych muzyków, którzy lada moment w piwnicach i klubach osiedlowych mieli zacząć zakładać zespoły punkowe. Drugi album zespołu "Mobilization" trafił do sklepów z dwuletnim opóźnieniem - wstrzymała go cenzura. Tytuł źle się kojarzył, bo właśnie wybuchł stan wojenny. - Piosenki brzmiały świetnie, a tu nagle czołgi na ulicach - wspomina. - Myślę, że każdy chciał gdzieś wtedy uciekać. Czołg to nie jest przyjemny widok. Ale ja jestem lojalny. Pomyślałem: "Jak wyjadę do Anglii, cały czas będę myślał o tym, co dzieje się tutaj". Nie chciałem zamykać za sobą drzwi. Został w Polsce i razem z Maciejem Zembatym zaczął grać koncerty z piosenkami Leonarda Cohena. Obaj szukali pomysłu na to, jak dać ludziom trochę otuchy w tak trudnych czasach. - Trafiliśmy do bardzo szerokiej publiczności. To była jedna wielka literacka balanga non stop. Nie zawsze szło tak dobrze. Nagrana w 1983 roku akustyczna płyta "Magic Moments" przeszła nieomal niezauważona. Porter znów nie trafił w swój czas. - Miałem momenty prawdziwej biedy. Nagrywałem płyty, które przechodziły niezauważone, radio ich w ogóle nie grało. Było ciężko, ale udawało mi się żyć z muzyki. Pewnie dlatego, że zawsze wierzyłem w to, co robię. "Wings inside" należy do tych płyt o których mówił Porter. Mimo że jest to moim zdaniem dobra płyta ,nagrana z dobrymi muzykami ( m.in. Tomasz "Kciuk" Jaworski na basie), nie trafiła w swój czas i chyba nigdy nie była grana w radio, a szkoda bo na to zasługuje.
Na początku lat ’90 John Porter wraca do elektrycznych brzmień, formuje nowy skład i jako zespół Mirror wydaje krążek „Right Time”. Porter pomieszkiwał wtedy w Londynie ( Ciekawe, że tam człowiek zaczyna tworzyć zupełnie inną muzykę, zwierza się), a płyta powstała częściowo tam, częściowo w Warszawie na magnetofonie czterośladowym. Jej producentem był Neil Black ten sam który zrobił jedną z najlepszych jeśli nie najlepszą płytę lat osiemdziesiątych -"Nocny Patrol" Maanamu.

Mobilization (1982)








Mirror - Right Time (1991)


01. Naked
02. Running Out Of Time
03. Right Time
04. Love And Suffering
05. Waterfall
06. Fading Away
07. Valley (Of The Sublime)
08. Crowded Room

http://rapidshare.com/files/31850455/Mirror_-_Right_Time.rar

27 komentarzy:

Anonimowy pisze...

tak , pamiętam go. ok roku 1980 byłem w Toruniu w Auli UMK na jego koncercie. po pół godziny koncert przerwali bo na widowni wiara trochę grandziła. na drugi dzień koncert powtórzyli , tyle że w studenckim klubie "Imperial". tym razem studenci
postanowili dać znać o sobie spuszczając z okien na fanów worki z wodą. co to się wtedy działo...

pozdr , Dariusz - Toruń

Music_an pisze...

Mobilization! 25 lat tego nie słyszałem. dzięki - Darek

marekjarek5 pisze...

Wyszedł box z nagraniami Portera, tzw limitowana edycja, warto kupic :)

Anonimowy pisze...

Password dla archiwum "Wings Inside" cóś, panie, nie gra? :(
;-)
Pozdrowienia zza Odry, Nysy i jeszcze paru innych rzek...

Anonimowy pisze...

Marekjarek5 - A chętnie bym kupił ale ta cena, ponad 200 zł :/. Przesadzili i to zdrowo. Chyba prędzej kupię te płyty na winylach :/.

Pozdrawiam i serdecznie dziękuję za Portera :).

Piotr K. pisze...

Pewnie jak wysprzedają ten box zaczną wypuszczać pojedyńcze płyty, tak jak to było w przypadku Exodusa.A swoją drogą vinyl ma swój urok.W swoich zbiorach mam płyty Rolling Stones z 1965 i 1966 roku i nie wyobrażam sobie słuchamia tej muzyki z innego nośnika niż vinyl.

Anonimowy pisze...

_ Pomaranch - !!!

_ POZDRAWIAM _

co do vinyli czyli _"StarychDużychCzarnychCzeszczącychPłyt"
jest w nich jakiś urok , szczególnie jak niesłuchało się przez naście lat i powraca się wspomnieniami , och te trzaski zgrzyty szumy .

a Portera na vinylu to tylko mam
" Wings Inside _ (1989) "

Anonimowy pisze...

Jaki PW na "Wings Inside"?

Anonimowy pisze...

witam - nie wchodzi "tocomigra" przy rozpakowywaniu "Wings Inside "....czy hasło jest inne jakieś może ?

Anonimowy pisze...

Żadna odpowiedź jest też odpowiedzią, chociaż ja osobiście w takich przypadkach preferuję wypowiedź: "Skoczcie mnie tam, gdzie pan może pana majstra w d... pocałować!"
Niby to samo, a jak ładnie brzmi.
:-b

sond pisze...

Witam
Uwielbiam zadowolonych użytkowników :)
Jak zawsze z wielkimi podziekowaniami dla Piotra za świetną robotę.

A tu coś dla wielbicieli Portera:
koncert z Trójki z 2002 roku zepołu Porter Band, niestety w jednym pliku znajduje się w tymże katalogu:

http://chomikuj.pl/kris3k
/Koncerty+Tr*c3*b3jkowe/2002

Miłego słuchania.
Pozdrawiam

Piotr K. pisze...

Zadowolony użytkownik to mój priorytet.Dlatego siedzę 24h na dobę przed moim komputerem i czekam na uwagi wszystkich anonimowych krórzy mają problem z moimi uploadami.
A swoją drogą czasami magiczne słowo może pomóc rozwiązać problem.
Peace.

sond pisze...

Witaj,

Po prostu przyzwyczaiłeś ludzi do tego, że wszystko jest podane jak na tacy. A jak się ma podane na tacy, to się rozleniwia. Z kolei człowiek rozleniwiony, będąc zmuszanym do działania irytuje się.
Udało Ci się stworzyć grupę wspaniałych ludzi wokół tego bloga. Ale też masz setki ludzi którzy działają jak pijawki. Bo przecież tak ciężko jest w dzisiejszych czasach powiedzieć: proszę, dziękuję.
Po prostu Piotrze ponosisz ryzyko zawodowe. Co nie zmienia faktu, że tacy gówniarze jak ja zawdzięczają Ci uzupełnienie wielu luk w edukacji muzycznej i kulturowej.

Pozdrawiam

sond pisze...

Jeszcze jeden koncert Porterowy (bez Lipnickiej) na samym dole tego katalogu.

http://chomikuj.pl/MarekET/Koncerty+PR3

Data koncertu 10-08-2007, prowadzi Piotr Metz.

Anonimowy pisze...

To ja podbijam prośbę o hasełko do
"Wings Inside"

kamczatka pisze...

Panie Piotrze Bardzo Proszę o podanie hasła do płytki Pana J Portera

kamczatka pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Piotr K. pisze...

Hasło - tocomigra
Jeżeli nie działa spróbujcie sciągnąć jeszcze raz ,czasami to pomaga. Hasło dla moich uploadów jest zawsze takie samo.

adam pisze...

u mnie też nie działa ;(
pozdrawiam

RObert POland pisze...

pamiętam, jak ja kiedyś ,,zahasłowałem" i też miałem komentarze, że hasło nie jest takie jak podaję... okazało się, że miałem wciśnięty Caps Lock i zamiast liter małych, były duże - a to jest ważne w wpisywaniu hasła. Może więc tu tkwi problem?

ROb

RObert POland pisze...

Wiecie co...

Z ciekawosci sciagnalem ten Wings Inside, aby osobiscie przezyc ,,emocje" zwiazane z wypakowywaniem ...

Hasło na 100 procent to : tocomigra

U mnie rozpakowalo sie bez problemu.

ROb

Piotr K. pisze...

Dzięki Rob za pomoc,u mnie też rozpakowuje bez problemu więc problem mamy chyba z głowy.A tak przy okazji, nie oczekujcie odemnie że będą reagował na każdy wasz komentarz w ciągu godziny.Czasami nie zaglądam na blog parę dni ,czasami nie wiem co napisać a czasami po prostu mi się nie chce.W końcu to mój blog i mogę robić co mi się podoba.

sond pisze...

Też sprawdziłem... za pierwszym razem nie mogłem za nic w świecie rozpakować. No to ściągnąłem jeszcze raz i udało się. Po prostu niektóre wieszaki przerywają ściąganie nie powiadamiając o tym w żadnym miejscu, a niepełny plik nie daje się rozpakować...

Anonimowy pisze...

Ale zadyma z hasłami :) Czasem hasło kopiowane i wklejane (a nie pisane ręcznie) zawiera na końcu spację. Tak jest, jeśli ktoś zaznaczy i skopiuje hasło ze strony głównej przeciągając je myszką do końca. Na końcu jest spacja, zatem niewłaściwy znak. Pozdrawiam północnie!

niejestemobcy@wp.pl pisze...

Drobny mały błąd do poprawy w własnym zakresie. Na płycie Mobilization Live utwory "Tell you no lie" i "(I'm not) Perfect" trzeba zamienić nazwami. Dziękuje i pozdrawiam.

ariam pisze...

dla mnie osobiscie najciekawsza plyta Portera byla INCARNATIONS,chyba kupie wszystkie (wiadomo o co chodzi)by jej w koncu posluchac ... Helicopters-cudo na tamte lata,dojrzewalem do sluchania,nawet dzisiaj mna szarpie,najbardziej LIFE...ale-nic nie jest jakim sie wydaje:zrobil mase fajnej muzy i kupe sieki , gdzie klimaty z ZGRYZU Macka Zembatego ? gdzie piosenka od serca zaczynajaca sie pieknym riffem i slowami"when i call you in my mind,i use - my special telephone..." pozostaja 3 kropki wszystko skrocone do miar mozliwosci,a sens gdzies umyka )

Anonimowy pisze...

Witam! Płytę "Helicopters" nabyłem w roku...1995. Wpadła mi w oko w sklepie muzycznym. Wcześniej nic Portera nie słyszałem, ale o nim samym i o tej płycie słyszałem(a raczej czytałem) dużo dobrego. "Zaryzykuję"- pomyślałem i kupiłem. Po powrocie do domu i zapuszczeniu jej DOSŁOWNIE szczena mi opadła tudzież siedziałem wbity w fotel z rozdziawioną gębą i wytrzeszczonymi gałami, powtarzając co chwila półgłosem "o kurwa..." Byłem w szoku że ktoś w 1980r w Polsce tak grał (i że ja tego wcześniej nie słyszałem)! Takie mam piękne wspomnienia z pierwszego przesłuchania tej płyty!
Pozdrawiam. Seba