niedziela, 20 września 2009

Tytus De Ville

Dobra dusza czyli Julas podzielił się z nami tym wydawnictwem i chyba szkoda by było żeby przepadło gdzieś w komentarzach, bo jest to już dość rzadka rzecz. A że znalazłem w sieci recenzję tej kasety ,więc post właściwie napisał się sam. Po raz kolejny apeluję abyście dzielili się takimi wydawnictwami bo szkoda żeby były zapomniane. Ja ze swojej strony obiecuję je tu zaprezentować oczywiście jeśli będą zgodne z profilem bloga.

"Łódzki muzyk Arkadiusz Sawicki, ukrywający się pod tym pseudonimem, znany był do tej pory głównie jako lider założonej w latach 80. "Pornografii" oraz gitarzysta i klawiszowiec "Fading Colours". Jednak należy pamiętać, że dla Tytusa rock w czystej postaci nigdy nie istniał. Zawsze był muzykiem poszukującym nowych środków wyrazu. Nie wystarczała mu prosta formuła - gitary + perkusja. Chyba dlatego w 1992 roku, razem z Piotrem Czyszanowskim - wokalistą "Blitzkriegu" powołał do życia formację pod nazwą "Virus", która wykonywała, jak sami mówili, eksperymentalną muzykę alternatywną. Ich wspólna płyta miała nosić tytuł De Ville. Jednak Piotr wyjechał do Stanów Zjednoczonych i z planowanego albumu pozostał jedynie zamysł. Arek postanowił samemu, jako de Ville, kontynuować poszukiwania zapoczątkowane przez "Virus". Po 3 miesiącach pracy w studio zarejestrował materiał, który złożył się na album pt. Eco.
Płyta Tytusa jest pierwszą reprezentującą w naszym kraju czysty, radykalny ambient - bardzo popularny na Zachodzie gatunek muzyki oparty na dźwiękach świata przyrody (z angielskiego `ambient' znaczy "otaczający"). Pozbawione tekstów kompozycje z Eco prezentują fascynacje autora szeroko pojętą naturą i pierwotnością. De Ville celowo pominął zagłuszający nas industrialny hałas. Postanowił "otworzyć" przytłumione, nieczułe zmysły słuchacza. Skupił się na tym wszystkim, co dzieje się wokół w jeszcze nieskażonym postępem świecie, a na co, niestety, coraz rzadziej współczesny człowiek zwraca uwagę. Jak podkreśla muzyk, nie chodziło mu o wpisanie się w modny nurt twórczości ekologicznej, lecz przede wszystkim o zwrócenie uwagi na to, w jakim stopniu cywilizacja odsunęła nas od "pierwotności" i dlaczego nie staramy się zrozumieć praw nią rządzących. Kluczem do sprostania coraz bardziej wzmagającym się na sile zagrożeniom w środowisku będzie ludzka wrażliwość, ukształtowana przez naturę. To ona przywróci naszą pradawną więź i odwieczny porządek. Temu ma właśnie służyć zapis dźwięków skonstruowany (nie skomponowany) przez Tytusa de Ville.
Szkoda tylko, że ze względu na niekomercyjność warszawska firma fonograficzna postanowiła wydać Eco jedynie na kasecie. Wersja kompaktowa mogłaby wydobyć jeszcze większą głębię nieodgadnionego świata przyrody".

Krzysztof Kowalewicz


Tytus De Ville - Eco (1996)


http://rapidshare.com/files/282701870/Eco.rar
hasło: julass

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

nie wierzę zbytnio w takie zbiegi okoliczności ale uganiam się za tym albumem od paru dni, kiedy to okazało się, że moją kasetę chwycił i prawdopodobnie zakopał gdzieś na ogródku psiak!! dobra robota!!! stęskniłem się za tą muzą...