niedziela, 12 lutego 2012

Hey

Grupy Hey chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Dwadzieścia lat w na rynku muzycznym , dziesiątki przebojów , miliony sprzedanych płyt, krótko mówiąc - pierwsza liga bez dwóch zdań.
Swoją muzyką trafili w czas i oczekiwania odbiorców a energią, charyzmą, autentyzmem i ostrą rockową jazdą powalili ich na kolana, trzymając tam przez dobrych kilka lat. Potem pozwolili im się podnieść, ale nadal oczarowywali swoimi dokonaniami przez kolejne lata kariery aż do dzisiaj.



Aby tradycji stało się zadość , przytoczę ich krótką biografię zaczerpniętą z Wikipedii.   
Zespół powstał w 1992 w Szczecinie z inicjatywy gitarzysty Piotra Banacha. W pierwszym składzie znaleźli się ponadto: Katarzyna Nosowska, Marcin Żabiełowicz, Robert Ligiewicz oraz Marcin Macuk. Ten ostatni szybko został zastąpiony przez Jacka Chrzanowskiego (ex–Kolaboranci).
Grupa największą popularnością cieszyła się w latach 1993–1995. W ich ówczesnej twórczości można doszukiwać się wpływów i brzmień zespołów spod znaku grunge. Ich debiutancka płyta Fire rozeszła się w ponad 200-tysięcznym nakładzie. Z tego albumu pochodzą przeboje zespołu, jak "Zazdrość", "Teksański", "Dreams" czy "Moja i twoja nadzieja". Ostatni z tych utworów był hymnem pomocy powodzianom w 1997. Następnym albumem Ho! zespół Hey ugruntował pozycję na rynku muzycznym stając się niekwestionowaną ikoną polskiego rocka. Kolejne sukcesy spowodowały zorganizowanie przy współudziale stacji muzycznej MTV, koncertu w katowickim Spodku, podczas którego zarejestrowano materiał na następny album - Live!
Po krótkiej przerwie, Hey wydaje mini album Heledore, który promowany był przez utwór "Heledore babe". Katarzyna Nosowska zaszokowała fanów zmianą fryzury na krótką oraz zmianę ubioru, niektórzy twierdzili, że zespół zmienił stylistykę. Kolejny album, ?, promowany był singlami "Anioł", "List", "Prawda", które stały się od razu przebojami. Po zakończeniu współpracy z menadżer Katarzyną Kanclerz zespół Hey stał się mniej atrakcyjny dla wytwórni muzycznej, w której do tej pory nagrywał, co spowodowało, że promocja następnego krążka Karma ("Że"), była znikoma, a utwory zespołu nie były już tak chętnie prezentowane przez stacje radiowe. Płyta jednak uzyskała status złotej. Ostatni album Hey nagrany dla wytwórni Izabelin/Universal był spłatą za wcześniejsze wydatki na zespół podczas największej świetności. W wyniku tej sytuacji jak i zmęczeniem ciągłymi trasami od kilku lat z zespołu odszedł Piotr Banach. Płyta jednak została dobrze przyjęta przez fanów, ze względu na powrót do cięższego grania.



Po zawirowaniach związanych ze znalezieniem nowej wytwórni muzycznej do zespołu doszedł Paweł Krawczyk (ex-Houk), który wcześniej współpracował w solowym projekcie Kasi Nosowskiej puk.puk. Wydanie płyty Sic! stało się momentem zwrotnym w karierze zespołu. Hey zaskoczył wszystkich zmianą stylistyki muzycznej na bardziej subtelną, użyciem większej ilości instrumentów szczególnie klawiszowych. Nowe kompozycje spodobały się zarówno krytykom, jak i fanom. 10-lecie istnienia zespołu uświetniło wydanie drugiego w karierze zespołu albumu live o tytule Koncertowy. Na kolejnym studyjnym krążku Music Music zespół Hey po raz kolejny zmienia stylistykę. Utwory są utrzymane bardziej w stylistyce solowych projektów Nosowskiej niż samego zespołu. Utwór "Muka" z ostrym gitarowym riffem stał się przebojem, jak i następny singiel "mru-mru". Wszystkie utwory zaczynały się na literę "M". W rok po wydaniu tego albumu zespół zagrał na Przystanku Woodstock, podczas którego został zarejestrowany koncert na DVD, promowany singlem "Moogie", płyta uzyskała status złotej.
Echosystem - kolejny w dorobku zespołu krążek podbił listy przebojów utworem "Mimo wszystko". Płyta uzyskała status platynowej. Z płyty pochodzą też inne znane piosenki jak "A ty?", "Byłabym", "To tu".
Zespół Hey stał się drugim wykonawcą w Polsce po Kayah, który nagrał dla telewizji muzycznej MTV koncert Unplugged. Koncert został wydany zarówno na CD, jak i na DVD. Płyta stała się ogromnym sukcesem w historii zespołu. Aranżacje Marcina Macuka zmieniły znane do tej pory utwory, wykorzystując stylistykę bluesową, country, folk. Płyta sprzedała się w nakładzie ponad 100 tysięcy zestawów, a promowały ją piosenki "[sic!]" oraz "Angelene" - cover PJ Harvey z gościnnym udziałem Agnieszki Chylińskiej.
Nowa płyta zespołu "Miłość! Uwaga! Ratunku! Pomocy!" ukazała się 23 października 2009 roku. Za realizację i produkcję odpowiada Marcin Bors, który wcześniej współpracował z Katarzyną Nosowską przy realizacji jej solowych albumów - UniSexBlues oraz Osiecka. Jest to, jak dotąd, najlżejszy i najbardziej alternatywny album zespołu mocno nawiązujący do solowych projektów Nosowskiej. Podczas trasy koncertowej "Miłość! Uwaga! Ratunku! Pomocy!" w składzie dodatkowo pojawił się Krzysztof Zalewski (klawisze, chórki). Album osiagnął status podwójnie platynowej płyty i nakład ponad 60 tysięcy zestawów.
W 2010 roku ukazał się dwupłytowy album RE-MURPED! zawierający 18 remiksów z płyty Miłość! Uwaga! Ratunku! Pomocy! wykonanych m.in. przez Andrzeja Smolika oraz grupy Loco Star, Plastic i Mosqitoo. W tym samym roku na rynek trafiły zremasterowane reedycje nieobecnych od wielu lat w sprzedaży wszystkich płyt zespołu, wydanych przez koncern Universal.


 
Fire (1993)






Ho! (1994)






Live (1994)




? (1995)






Karma (1997)





Hey (1999)



1. Jeśli łaska
2. Najważniejsze
3. 4 pory
4. Pomyłka S.
5. To co czujesz
6. Tak czy inaczej
7. Czas spełnienia
8. Zakryty mam wstyd
9. Wielki węzęł
10. Mamjakty
11. Wycofanie
12. Piękna pani z czułenkiem





12 komentarzy:

artu pisze...

jak dla mnie zespół zdecydowanie przereklamowany;
zupełnie nie trafia do mnie ich muzyka;
wylansowali się na amerykańskim grandżu przy pomocy Pani Kanclerz;

a na Panią Nosowską mam uczulenie - nie zmierzam tego leczyć, po prostu unikam alergenu

Piotr K. pisze...

Podobnie jest u mnie z Urszulą.
Nie trawię i już , nic nie pomaga chociaż próbowałem.


Hey bez pani Kanclerz też nieźle sobie radził.

KTOSIA pisze...

A ja uwielbiam. Zespół jest w porządku, bo od lat gra taką samą muzykę. Nie kieruje się modą i nie przeszli na złą stronę mocy. Chyba przez to nie ma ich w komercyjnych radiach. Poza tym Kaśka pisze świetne teksty. Nie o dupie Maryni tylko naprawdę z sensem. Trzeba tylko trochę się wsłuchać. :) Dla mnie takie numery jak: Sic, Jeśli wiesz, co chcę powiedzieć czy 4 pory to klasyka. :)

A Urszula, to Urszula.;) Fanką nie jestem, ale lubię numery "Za twoje zdrowie mała" i "Totalną hipnozę". Tylko nie w tych starych wersjach, tylko tych, które ukazały się na płycie "Urszula The best" (okładka ze stokrotką). Naprawdę świetnie brzmią. Jest MOC :)

KTOSIA pisze...

Dla mnie to jest w porządku ;D
Pozdrawiam :)

http://w470.wrzuta.pl/audio/37qjo2stao1/za_twoje_zdrowie_mala

Anonimowy pisze...

A to mi znowu nie podobala sie maniera wokalna Nosowskiej.Co dziwne jej solowe piosenki byly o niebo lepsze.Pewnie dlatego ze juz nie skrzeczala tylko spiewala.Na szczescie od 2000 roku nie slucham radia wiec nie mam kontaktu z nowa polska muzyka.Poslucham za 30 lat to ocenie :)

winylek pisze...

Ominęli mnie, w zasadzie to pamiętałem tylko utwór w którym artystka opisuje problem ,z napisaniem słów do piosenki
"Piosenka musi posiadać tekst
Gdyby chociaż mucha zjawiła się
Mogłabym ją zabić a później to opisać"
Poznałem resztę po latach.
No Panie inteligentne granie i śpiewanie, w dobrym tego słowa znaczeniu, nie moje lata, ale trafia to do mnie.

Przy okazji, jest jakiś problem, z jedną ich płytą, były dwie edycje, chyba, na jednej utwory tylko po polsku na innej, po polsku i angielsku.
Nie pamiętam już, a chętnie bym sobie przypomniał......

Łukasz Czyżkowski pisze...

Z Heyem jest tak, że im starsza płyta, tym lepsza. Zaczynając od tego, ze ostatnia to totalna porażka, a Fire, jedna z moich ulubionych płyt w ogóle.

quid pisze...

FIRE to jeden z najlepszych debiutow lat 90-tych...wszystkim bym zyczyl takiego debiutu...dla mnie jedna z najlepszych polskich plyt..ostatnich dokonan Hey jakos malo sledzilem..

metalurg pisze...

fajny blog :) Widać, że się tym interesujesz:) Zapraszam na www.inwazjarocka.blogspot.com Czyli w niektórych kręgach kultowy już Dziennik Młodego Metalowca:)

Anonimowy pisze...

Buuu, pseudoalternatywność Nosowskiej zawsze mnie odrzucała od Heya, wolę prawdziwych ortodoksów. Czy gimnazjalistki za parę lat dalej będą się rozczulać nad "pankową" (babcią) Kasią? I kim ona się jeszcze podeprze - Grechutą, Villas?

Anonimowy pisze...

Czasami odnoszę wrażenie, że cokolwiek co wyda bądź nagra Hey/Nosowksa automatycznie zostanie nominowane do Fryderyka. Ostatnim tego przykładem jest oprawa graficzna albumu 8, która nie powala na kolana. Chciałbym, aby Kaśka wróciłą do punkowego grania z Pidżamą czy Dezerterem
PS: Pozdrawiam wszystkich, w tym autora tego blogu

agaK pisze...

A ja cieszę się ze wszech miar.
Stare dobre HEY i wszystko na temat, im starsze tym lepsze, miłość od pierwszego zobaczenia i usłyszenia, Jarocin '92- najlepsiejsze. Szacuneczek