sobota, 23 maja 2009

Piotr Z.


Piotra Zandera – oczywiście – zwykło się kojarzyć z zespołem Lombard. Ale w swojej dość długiej już karierze zrobił parę rzeczy na własny rachunek. Pierwsza jego solowa płyta a właściwie kaseta zawierała kilkanaście utworów z różnych sesji nagraniowych (m.in. wcześniej wydany singiel), które odbywały się głównie w przerwach między obowiązkami wobec swojej macierzystej grupy. Przez ok. dwa lata nazbierało się wystarczająco materiału który firma Polton wydała w 1988 roku w formie kasety. Wokalnie wspomagają go Małgorzata Ostrowska, Janusz Panasewicz ,Artur Gadowski i Mieczysław Szcześniak ; a muzycznie Alan Baster (Wanda i Banda), Paweł Mąciwoda-Jastrzębski (obecnie Scorpions) oraz Rafał Paczkowski. O tym że Piotr Zander jest wspaniałym gitarzystą chyba nikogo przekonywać nie trzeba. Natomiast ten materiał udowadnia, że jest również doskonałym aranżerem i kompozytorem. Mimo że po wysłuchaniu go skojarzenia z komercyjnym amerykańskim rockiem nasuwają się same, nie jest to jednak ślepe naśladowanie a jedynie mądre wykorzystanie sprawdzonych schematów. Zesztę tak się wtedy na świecie grało ,dużo klawiszy i ostre gitary. Pomimo że materiał ten przeszedł bez większego echa, może się podobać, jest bardzo dobrze i nowoczesnie zrealizowany (jak na ówczesne realia) z dbałością o szczegóły i muzyczne smaczki.
Na kolejny album Zandera przyszło czekać dziewięć lat.
Oliczności powstania nowej grupy i płyty przedstawił sam lider w którejś z gazet. Nie wiem dokładnie skąd pochodzi ten wywiad, bo sobie nie zapisałem a mam go już dość dawno .
"W 1992 roku po powrocie z trasy koncertowej w Stanach, Lombard zawiesił działalność. Wtedy zacząłem na poważnie myśleć o tym, żeby zrobić coś poważniejszego na własny rachunek. Miałem już wtedy co prawda na koncie singel z dwoma instrumentalnymi utworami, a także kasetę „Pora na seks” wydaną przez Polton. Śpiewali na niej gościnnie między innymi Janusz Panasewicz, Małgorzata Ostrowska i Mieczysław Szcześniak... Ja jednak cały czas marzyłem o tym, by założyć własną kapelę. Miałem już zresztą w tamtym czasie gotowy materiał na płytę. Ale – jak widać – wszystko przesunęło się o kilka lat. Dlaczego? Nie mogłem znaleźć odpowiedniego wokalisty. Przesłuchałem około setki ludzi. Żaden jednak mi nie odpowiadał. W końcu, tak półtora roku temu, od naszego perkusisty, Artura Malika, dowiedziałem się, że w Krakowie jest taki wspaniały rockowy krzykacz – Janusz Radek – i że koniecznie muszę go usłyszeć. Zaryzykowałem i pojechałem. Wreszcie wszystko się zgodziło. Miałem ze sobą nagrane podkłady do większości utworów. Wynająłem studio w Poznaniu, zrobiliśmy tam coś w rodzaju demówki – już ze śpiewem. Janusz ściągnął z Krakowa znajomych muzyków. I w ten sposób koniec końców uformował się ostateczny skład grupy Zanderhaus. W październiku 1996 roku weszliśmy do studia Star Marker w Warszawie. Nagrania trwały do maja 1997 roku. Siedzieliśmy po nocach, dłubaliśmy, nagrywaliśmy, kasowaliśmy... Chcieliśmy wszystko solidnie dopracować. Duży wpływ na brzmienie płyty miał realizator dźwięku Krzysztof Czub. Młody, bardzo zdolny człowiek. Moim marzeniem było nagranie takiej stricte rockowej płyty, opartej na starych brzmieniach. Wydaje mi się, że były to najpiękniejsze lata w całej historii muzyki rockowej. Myślę, że to wszystko niedługo powróci... Wszystkie teksty na płytę napisał Andrzej Mogielnicki. Znamy się od dwunastu-piętnastu lat. Świetnie się rozumiemy. Poza tym Andrzej pomógł nam nawet w muzycznych sprawach. Bardzo się liczę z jego zdaniem. Dostaliśmy jego błogosławieństwo. Zanderhaus bynajmniej nie jest projektem jednorazowym: Mój zespół nie ograniczy się do jednej płyty. Chcemy nagrać kilka albumów. Już powoli przygotowujemy materiał na drugą płytę. W styczniu, lutym chcemy wejść do studia nagraniowego i zarejestrować pierwsze dwa utwory, które ukażą się na singlu. Potem dogramy resztę. A czy ma już jakieś wyobrażenie o tym, jak będzie ona wyglądać? Tym razem chcemy, by nasza muzyka zabrzmiała trochę nowocześniej – myślę o nowych podziałach, rytmach. Oczywiście będzie tak samo gitarowa, ale trzeba jakoś iść z postępem. Cały czas obserwuję to, co dzieje się na świecie. I coraz bardziej mi się to podoba. Może skusimy się na loopy, sample... "

A tutaj recenzja płyty "36 i 6" z magazynu "Tylko Rock"






















Zander- Pora na sex (1988)


http://rapidshare.com/files/236474344/Zander_-_Pora_na_seks__MC_Polton_1988_.rar



Zanderhaus - 36 i 6 (1997)


1. Zła Krew
2. Do Ciebie Wciąż Płynę
3. 36 i 6
4. Fantom
5. Mr. Harley
6. Brzydkie Dzieci
7. Demon
8. Byleś Była Moja
9. Zapomniany Sekret
10. C.D.N.
11. My, Ludzie Z Atlantydy
12. Zanderhaus (instr.)
13. Brzydkie Dzieci (akust.)

http://rapidshare.com/files/147007255/zanderhaus-36_6_up_by_rafal8916.rar

22 komentarze:

Piotr K. pisze...

Zagadka. Kto to tak się ściska z Piotrem Z.
Myślę że bardzo łatwa zagadka.

marekjarek5 pisze...

Wygooglowałem, płyt nie znam

http://muzyka.gery.pl/cms/10467,1,offside-moja-obsesja,plyta.html

Piotr K. pisze...

Zapomniałem podziękować gLanowi za Zandera "Pora na sex" co niniejszym czynię i licze na jeszcze.

marekjarek5 pisze...

To ja się dołączę z podziękowaniami.

Dziękuję.

gLan anoNim pisze...

nie ma za co, dzieki Wam sam dowiedzialem sie o nagraniach, do ktorych prawdopodobnie nigdy bym nie dotarl.

Jakie jest rozwiazanie zagadki ??
Styczynski ?

Anonimowy pisze...

niestety link " Pora Na Sex " nie jest aktywny - pozdrawiam ciepło ...

Piotr K. pisze...

Nie to nie Jurek Styczyński to gitarzysta bardzo popularnej u nas, zachodniej grupy rockowej. dodam że grali rocka progresywnego.

Piotr K. pisze...

Link już działa ,również pozdrawiam ciepło.

marekjarek5 pisze...

Ten gitarzysta to jako żywo Misiek Koterski ;-)

mietek pisze...

Jan Akkerman?

Anonimowy pisze...

podobny do akermana,ale moze mietek jurecki hehe.pablo

klancyk? pisze...

Fajne: gość z zabójczym wąsiurem i tytuł "Pora na sex". Ach, ten rokendrol. :]

Piotr K. pisze...

Brawa dla Mietka !!!!!
Jan Akkerman z grupy Focus.

Anonimowy pisze...

akerman rock arena 1985)nawet polacy wydali wtedy 1 jego plytke)zdaje sie Tompres.pablo

marekjarek5 pisze...

JA tam wolę "Czary Mary" . Zdolny szarpidrut z pana Janka.

toller pisze...

Radek niezłe hery miał:}

Wyrywny pisze...

Witam, bardzo fajny blog, ciekawe rzeczy można poczytać, pozdrawiam :)

Anonimowy pisze...

A co to się stało, ze zamiast wersji mp3, mamy format mpc? Za chiny tego odtworzyć nie można. Ludzie zróbcie coś!

Anonimowy pisze...

wystarczy załadować mały plugin z netu. Google pomoże znaleźć

gLan anoNim pisze...

dokladnie.. jesli komus brakuje jakis plugin, powinien wlasciwie wiedziec gdzie (google) go znalezc.

Wybor formatu mpc nie byl przypadkowy. Kastrujac nagrania 24bitowe przesluchalem pojedynczo jak to wychodzi w mp3, ogg i mpc w rozmiarach calego albumu do max. 100 MB.
Jakosciowo pliki w formacie mpc wyszly najlepiej, mp3 najgorzej. Róznice byly zbyt oczywiste, by je ignorowac.

Anonimowy pisze...

Wywiad z Zanderem i Radkiem:
http://www.youtube.com/watch?v=IDk_Un4zmKk&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=fpoxdsJW8iI
http://www.youtube.com/watch?v=ztoEp4P-HOY&feature=related

Łukasz

Anonimowy pisze...

Wielkie dzięki za "Sylvie", którą grałeś z Akkermanem w Arenie. Dla mnie bardzo ważne muzyczne przeżycie. Robiłem wtedy zdjęcia Twoim Pentaxem. Potem odniosłem aparat do szatni. Bardzo traumatyczne przeżycie, poznać Akkermana w samych majtkach :D
Ciekawe, czy coś z tych zdjęć wyszło.