piątek, 8 maja 2009

Skandal


Dzisiaj mija kolejna rocznica śmierci Dariusza Hajna bardziej znanego jako "Skandal". Był pierwszym wokalistą legendy polskiego punk rocka ,Dezertera. Postać już nieco zapomniana ale na tyle barwna i ważna dla polskiego rocka, że warto o niej pamiętać. Dołączył do grupy pod koniec 1981 roku gdy działali jeszcze pod nazwą SS-20. Tak początki współpracy opisuje Krzysztof Grabowski :

"Założyliśmy zespół w jednej klasie: ja, Robert i Stepa. Mieliśmy jakieś próby i doszliśmy do wniosku że warto by mieć wokalistę. I był taki jeden co nieźle wyglądał i słyszeliśmy o nim że gdzieś tam śpiewał... No i zaproponowaliśmy Skandalowi żeby dołączył do nas... Jemu spodobało się jak gramy , nam jaki ma głos... Wniósł dużą dawkę dzikiej energii. My byliśmy spokojnymi chłopcami ,a on niezłym świrem".

Jego silna osobowość i sceniczna charyzma odcisnąła swoje piętno na pierwszym okresie działalności Dezertera. Nie posiadał jakiegoś nadzwyczajnego głosu ale sposób w jaki wykonywał utwory, agresywny i naturalny,sprawiał że jego interpretacje były wiarygodne i przemawiały z ogromną siła do młodej , zbuntowanej publiczności (nie tylko tej dla której punk był stylem życia). Był autentycznym głosem tej części pokolenia urodzonego w polowie lat sześćdziesiątych, dla którego nieważne były pieniadze i kariera. Był symbolem punkowej rewolty. Nie bał sie wykrzyczeć, tego o czym zabroniono mowić i co grupy z ówczesnego topu nawet nie probowały podejmować . Był osobą bardzo inteligentną,a zarazem bezkompromisową, tak na scenie jak i poza nią. Potrafił zapanować nad emocjami i uspokoić tłum, być może unikając tragedii, gdy podczas Jarocina 84 atmosfera była tak napięta, że prawie wyszła się z pod kontroli organizatorów.



Oto jak ten jeden z najbardziej pamiętnych koncertów w historii polskiego rocka wspominają Dezerterzy :

"Było cholernie gorąco, susza, 30 stopni. Duża scena była na stadionie. Murawa zmieniła się w klepisko, z którego unosiły się kłęby kurzu. Przy 20 tysiącach ludzi nie dało się oddychać. Przed wyjściem na scene powiedziałem Skandalowi, żeby poprosił przez mikrofon strażaków, by polali płytę wodą, bo nie damy rady zaśpiewać. Organizatorzy odpowiedizeli nam zza konsolety żebyśmy spierdalali. "Albo gracie, albo won ze sceny!". Skandal na to: "Jak wy traktujecie ludzi?". Cały stadion zawrzał. Organizatorzy wyłączyli nam mikrofony. Publiczność dostała szału. Zaczęli rzucać ziemią w konsoletę. Wystarczyłaby iskra, by cały ten Jarocin poszedł z dymem. Przyleciał główny organizator festiwalu Walter Chełstowski. Nie widział całej akcji, bo był w hotelu. Wkurwiliśmy się strasznie. W końcu w odsłuchu usłyszalem: "Jeśli zaraz, gnoje nie zaczniecie grać, to wejdzie tu kilka tysięcy zomowców, którzy stoją teraz w lesie". Nie wiem, kto to do nas powiedział. Nie chcę zgadywać. Napięcie trwało z pół godziny. W końcu zdecydowaliśmy się zagrać. Nie wiem, co by się stało gdybyśmy nie zaczęli. Po koncercie przyszedł do nas roztrzęsiony Chełstowski z jakimś gorylem. Mówi: "Koncert był zajebisty, ale kurwa nie chcę was znać" Na to Skandal: "Spierdalaj zgredzie, to wszystko wasza wina". Zrobiła się awantura. "Pobijesz mnie ze swoim gorylem, palancie" - krzyczał Skandal. To był ostani raz, kiedy wystapiliśmy w Jarocinie organizowanym przez Waltera".

Polano w końcu niedużą ilością wody nie tyle płytę stadionu co punkowe załogi zgromadzone pod sceną a i sam Skandal polewał publikę podczas koncertu. W czasie tej przerwy wyłączono główne nagłośnienie a działały tylko odgłosy na scenie. Stojąc blisko sceny słyszałem jak organizatorzy argumentowali, że między scena a konsoletą zakopane są kable elektryczne i nagłośnieniowe i polanie wodą może grozić porażeniem prądem. Po wznowieniu koncertu publika oszalała a Dezerter kontynuował swój happening, czytając ze sceny komiksy o Hansie Klossie, co odebraliśmy jako manifest pacyfistyczny i jawną krytykę stanu wojennego . Uczestnicząc w tym koncercie wiedziałem, że uczestniczę w czymś niezwykłym, czuło się to w powietrzu. Jeden z najlepszych i najdramatyczniejszych koncertów na jakich byłem.




Rok później więzy pomiędzy Skandalem a resztą grupy zaczęły się rozluźniać. Zdarzało się, że nie pojawiał się na próbach i rolę wokalisty zaczął przejmować Robert Matera. Ostatni koncert Skandala z Dezerterem odbył się w Szczecinie na początku 1986 roku. Nie odszedł nagle, to było rozłożone w czasie, zaczął znikać aż wkońcu zniknął na dobre. Różnie mówiono na temat jego dezercji; a to że po urodzeniu córki, chciał więcej czasu poświęcić rodzinie , a to że coraz bardziej pogrążał się w narkotykowym uzależnieniu.


W lutym 1988 roku na łamach "Non Stop"-u Skandal opowiadał o przyczynach odejścia z Dezertera .
"Najważiejszym - brak satysfakcji z tego co robiłem. Do pewnego czasu było to bardzo w porządku. Ale później zacząłem dostrzegać jak silne jest oddziaływanie na ludzi poprzez zachowanie, słowa itd. Kiedy mówię o sprawach które są ciemna strona życia, to jednocześnie mocno je kreuję. Jeżeli przekonuję kogoś, że wszystko jest takie a nie inne a ten ktoś w to wierzy, to bardzo istotne jest to o czym mówię".


O punk rocku
"To jest tylko forma, której można używać, choćby po to żeby było wiadomo o czym się mówi. Nie czuję się z tym specjalnie zawiązany, ale jeśli ktoś mnie nazywa punkiem to nie ma problemu. Kiedyś wydawalo mi się, że to dobry sposób na zmianę rzeczywistości - poprzez to co się robi , co się mówi. Sposób który wykracza poza barierę pewnej sztuczności, typu: grzeczne zachowanie, uczesanie...Byłem bezpośrednio zaangażowany w to co robiłem i możliwe że nie wyglądało to subtelnie i delikatnie".

O przyszłości:
"Chciałbym zrobić coś co przynosi jakąś korzyść ,co pomaga innym.Być może będzie to robota na scenie. Mam przyjaciół z którymi przymierzam się do założenia pożądnego składu, ale dochodzą jeszcze warunki zewnętrzne typu - instrumenty, sprzęt nagłaśniający, miejsce do prób...Ostatnio gram w domu na gitarze basowej. Nie jestem przywiązany do bycia kimś na scenie. Nigdy nie liczyłem na to, że będę żył z grania. Nie jestem więc ani smutny ani zazdrosny że inni to robią. Jeśli założę zespół, to raczej nie będziemy grać wielu koncertów".


Nie zagrał żadnego, grupa nie powstała a Skandal zmarł 8 maja 1995 roku. To jak zmarł, owiane jest mgięłka tajemnicy i do końca nie jest jasne. Jedni mówią, że przegrał walkę z narkotykami, inni że został pobity przez policję, co było pośrednią przyczyną śmierci.

Pozostala muzyka i legenda.

Jeszcze żywy człowiek (1984)


http://rapidshare.com/files/30177992/Dezerter_-_Jarocin_84.Upload_by_Leq_.rar


Izolacja (1985)


http://rapidshare.com/files/43058586/Dezerter_-__1985__Izolacja.rar


Wiecej Dezertera tu :
http://musicblog-piotrk.blogspot.com/2007/09/anarchia-w-gowie-to-pocztek-wzywolenia.html



85 komentarzy:

ankh pisze...

Wielkie dzięki za tego posta - chylę czola. Malo kto dziś pamięta o Darku. Wspominam go jako bardzo wrażliwego czlowieka wbrew swojemu dzikiem, punkowemu wizerunkowi. Tacy ludzie żyją w naszych sercach. Stara zaloga - wielu ich bylo, nadwrażliwców, poetów punka... wielu odeszlo. R.I.P.

Arturro pisze...

szkoda Skandala, dzisiejszy De Zerter to już nie to co kiedyś, nie tylko muzycznie ale i textowo niestety

mietek pisze...

córka Skandala, jak łatwo obliczyć, ma teraz 23 albo 24 lata - więcej niż wokalista Dezertera w tych nagraniach. miejmy nadzieję, że wszystko u niej dobrze.

kiedyś "ta zabawa nie jest dla dziewczynek", teraz np. Janerka ma już dwie wnuczki, z których młodsza ma 4 lata.

nie było mnie na tym koncercie, ale kasetę znałem kiedyś na pamięć. myślę, że to najlepsze nagrania w historii polskiego punka, o historii Dezertera nie mówiąc. w normalnym kraju byłaby to płyta, z której (wydaje mi się, że) honoraria pozwoliłyby żyć córce Skandala na poziomie.

myślę też, ze gdyby tam i wtedy grał inny zespół punkowy, to rzeczywiście mogłoby się skończyć zadymą. Dezerter swoim poczuciem humoru, absurdem i klasą skierował bunt w pokojową stronę. może nieskładnie to ujmuję.

ps. w innym wywiadzie czytałem troszkę inną wersję wydarzeń: organizatorzy powiedzieli głośno, że nie poleją wodą, bo kabel i porazi wszystkich, na co Dezerterzy ze sceny "no a gdyby spadł deszcz, to co wtedy?" i wtedy się publiczność rozeźliła na organizatorów.

Skandal nie miał głosu? on miał zajebisty wokal. to Robal nie ma głosu.

mietek pisze...

teraz trochę posarkam: to nie jest kaseta "Jeszcze żywy człowiek" jaką pamiętam, nie zgadza się ilość utworów ani jakość techniczna - kaseta brzmiała bardzo dobrze. dwa numery z tego koncertu były na płycie "Fala"

klancyk? pisze...

Trudno, żeby Dezerter pisał teksty jak za komuny. Co do głosu Robala, to według mnie jest OK - ostry, oryginalny, punkowy. No i jest zajebistym gitarzystą.

klancyk? pisze...

Według mnie coś jest nie tak z Izolacją? Nie ma tam aby kawałków z Róbrege? Ciężko się w tym połapać.

Piotr K. pisze...

oba linki do kaset są z netu więc cos może być nie tak, nie słuchałem ich, sorry jesli cos jest nie tak. Chodziło mi tylko o to aby przypomnieć jak spiewał Skandal. Dezertera jest tyle w sieci że chyba nie ma problemu znaleźć co się chce.

Anonimowy pisze...

http://rapidshare.com/files/142589454/Dezerter_-_Kapele_c.c.c.p._-_IzolacjaKRZYSIEK2012.rar

Anonimowy pisze...

jest to koncert Dezertera z Hybryd+utwory nowofalowych zespołów radzieckich

peiter pisze...

ten artykuł z nonStopu 88 miał tytuł "Skandal zdezerterował!"

marekjarek5 pisze...

Ha, ha, ha. Z tych kaset "wyrażnie" słuchać że oni po prostu nie umieli grać w owym czasie.

Ni w ząb.

Każdy z muzyków gra w innej tonacji, każdy gra sobie, zaczynają, czasem, razem a kończą utwór, każdy sobie osobna, zazwyczaj.

Oho, ho, składniej to grały w owym czasie, zespoły na weselach.

No ale wiadomo legenda... do odczarowania moim zdaniem.

Że niby anty byli, byli, ha ha ha,
na poziomie, takim że szkoda słów.

klancyk? pisze...

Potem się nauczyli. A lepsze to niż 20-minutowa solówka w klymacie jazzrockowym. :)

marekjarek5 pisze...

Zależy która ;-)

klancyk? pisze...

No, ale co racja to racja: Zbynek Hołdys był wtedy lepszy technicznie, a Seweryn Krajewski ładniejszy. :)

Anonimowy pisze...

''No ale wiadomo legenda... do odczarowania moim zdaniem.'' - rzekł fan Połomskiego.

Anonimowy pisze...

"Oho, ho, składniej to grały w owym czasie, zespoły na weselach." - i ekspert od weselnych zespołów.

marekjarek5 pisze...

Krajewski i Hołdys poza paroma innymi umiejętnościami, potrafili nastroić sobie gitarę czego nie można powiedzieć o niektórych punkowych załogach. :-)

Anonimowy pisze...

Przede wszystkim Hołdys i Krajewski mieli normalne gitary i wzmacniacze, a Robal na pierwszych próbach Dezertera musiał grac na marnej gitarze podłączonej do radia.
Pamiętaj też o tym, iż zespoły weselne nie grają raczej przed kilkutysięcznym, nieobliczalnym tłumem, którego członkowie mogą w każdej chwili wzajemnie się pozabijać, albo zostać pobić przez siedzące w lesie oddziały ZOMO.

marekjarek5 pisze...

"Pamiętaj też o tym, iż zespoły weselne nie grają raczej przed kilkutysięcznym, nieobliczalnym tłumem, którego członkowie mogą w każdej chwili wzajemnie się pozabijać, albo zostać pobić przez siedzące w lesie oddziały ZOMO."

To podobnie jak na weselach, widownia wprawdzie mniejsza, bez porównania, ale emocje wśród widowni nie mniejsze.......

Ok. Żarty żartami, lubię Dezerter z studyjnych płyt. To co usłyszeć można z nagrań koncertowych to dla mnie żałość i marność, grają nie równo, nie składnie, nie ładnie, byle jak, brzydko. I nie chodzi oto że nagrania marnej jakości ale oto jak grają

Piotr K. pisze...

Gdybys był na tych koncertach, patrzył bys na to inaczej. Z twoich komentarzy wnioskuję że nie za bardzo byłes związany z tego rodzaju muzyką w tamtych czasach. Chyba raczej omijałes wszelkiego rodzaju festiwale w pierwszej połowie lat 80-tych. Pewnie bywałe na koncertach swoich ulubionych grup ale nigdy na imprezie typu Jarocin, Róbrege czy poza Kontrolą. Czy się mylę?

Bycie w tłumie tobie podobnych szaleńców zmienia sposób odbierania takiej muzyki. Nieważe że jest ona niedoskonała technicznie ,ważne że dociera jednoczesnie do tysięcy ludzi stojących obok ciebie, którzy reagują na nią tak samo.że wzbudza te same emocje, sprawia że czujesz się z tymi ludźmi związany, że czujesz braterstwo. Jesli nie czujesz danej muzyki całym sobą ,nie porywa cię ona to prawdopodobnie nie jest to muzyka dla ciebie . Może jej cięgle słuchać ,może ci się ona podobać ale jestes tylko biernym słuchaczem a bierny słuchacz nie powinien zabierać głosu w sprawach mu obcych. U mnie jest tak z "new romantic" , zero emocji,nie jestem kompetentnty w tym temacie. Lubię parę melodii ale reszta spływa po mnie jak po kaczce

aproxy pisze...

Dokładnie tak, liczą się emocje, technika i tak dalej to jakby dalszy plan, który można sobie smakować jak się ma taką ochotę albo krytykować, jeśli się chce. Koncertowe nagrania to po prostu najczęściej zapis emocji, jak się jeszcze w czymś takim uczestniczyło, to ich jakość techniczna nie ma już wielkiego znaczenia. Ja też pamiętam, że jako bardzo młody człowiek byłem na koncercie Moskwy i doskonale pamiętam, że okropnie źle grali, że to wszystko rzęziło, było rozstrojone a muzycy po prostu hałasem zagłuszali brak techniki, ale to co i tak jest dla mnie najważniejsze, to fantastyczne poczucie uczestnictwa w czymś niesamowitym.

Anonimowy pisze...

Braterstwo? poczucie wspolnoty? Ha ha ha ha ha ... owszem bylo cos takiego ale tylko na pierwszych Jarocinach, Rock Arenach i tym podobnych spedach. Juz chwile potem zaczely sie typowo polskie podzialy ... fani Brygady Kryzys tlukli po mordach "hippisow" od Budki Suflera, wielbiciele Republiki nie zadawali sie z "motlochem" od Dzemu a Dezerterowcy mieli w glebokim powazaniu TSAsowcow itp itd ... co jednak absolutnie nie zmienia faktu, ze zarowno Dezerter jak i tysiace wczesnych polskich kapel punkowych nie mialo bladego pojecia o graniu na instrumentach muzycznych, natomiast potrafilo doskonale bluzgac, wrzeszczec i motac sie jak opetani po scenie tylko po to by za chwile namawiac "fanow" to zrobienia kolejnej zadymy. Marekjarek czesto pieprzy trzy po trzy ale tym razem o dziwo ma racje.

Anonimowy pisze...

Weź mistrzu nie pierdol, nałykałeś się gazet kolorowych bo masz takie same opinie jak ci pożal się boże muzyczni dziennikarze z lat 80-tych,dla których najważniejszym wydarzeniem na 5 dniowym festiwalu w Jarocinie była 5 minutowa bójka pomiędzy jakimiś subkulturami często prowokawana przez SB i różnego rodzaju pijanych albo naćpanych pojebańców na ich usługach.

Anonimowy pisze...

Chlopcze, o kolorowych gazetkach to porozmawiaj sobie z podlotkami w drogerii zaraz po tym jak kupisz (albo ukradniesz :P) chusteczki higieniczne do wytarcia smarkow z wlasnego nochala.
bez odbioru.

marekjarek5 pisze...

Uhu, hu :-)

marekjarek5 pisze...

Ach, dziś, wolę gorączkę sobotniej nocy.

marekjarek5 pisze...

"Gdybys był na tych koncertach, patrzył bys na to inaczej."

:-)

Wiem, ja to wszystko wiem ale "podsunąłem" ów temat "Skandal"
do przeczytania a i do posłuchania
mojemu synowi... (lat 21)

Ociec, powiedział, ty stary już jesteś i słuch masz, przepraszam przytępiony........

Ile musiałem się natłumaczyć że...... (nie pytajcie) dwa dni a i tak nie wiem czy poczuł w czym rzecz. Zrozumieć to jedno a poczuć to inna bajka.

A gdyby tak napisać:

Co prawda, grać, wtedy nie za bardzo umieli więc dźwięki które usłyszycie poskładane są, nie równo, nie składnie, nie ładnie, ba, poskładane są byle ale...... Nie w tym rzecz....... nie w tym jak i nawet nie w tym co grają ale ze w ogóle, że nie tylko wtedy, Lista przebojów Programu 3 ale że......

Ja to wiem, wiedzą też stali czytelnicy tego bloga, ale np mój syn nie wie i sporo ludzi, młodszych nie wie.......

marekjarek5 pisze...

Do dyskusji temat taki oto:

Poroniona generacja? "Żadnej nadzieii, żadnej wolnosci......"

Aby na pewno?

Anonimowy pisze...

No i gdzie ta twoja dyskusja Markjarek ? Nikt z tobą nie chce dyskutować ? Na twoim blogu przeczytałem że chciałbyś posłuchać Hulewicza. Wiesz co lepiej podyskutuj o Hulewiczu bo to niobrażając, bliższy ci temat.

Anonimowy pisze...

Dezerter był jednym z najsprawniejszych warsztatowo zespołów punkowym w omawianym 83 roku - byłem słyszałem :))
Wspominam ten koncert jako jedno z największych wydarzeń w moim życiu! - po nim zrozumiałem i poczułem i zobaczyłem co to znaczy ANARCHIA.
Dezerterzy ze sceny (mimo wyłączonych mikrofonów dyrygowali tłumem)
stałem w okolicy konsoli, sytuacja była bardzo napięta, zacząłem rozglądać się już z której strony wpadnie zomo i rozpieprzy wszystko. Na sypaniu i rzycaniu piachem w konsole się nie skończyło puny zaczęły się na nią wdrapywać i zdobywać....prąd włączono..dzika radość...odwrót pod sceną i głos Skandala krzyczący do Waltera:
Musisz być kimś?!
Musisz być kimś?!
Musisz być kimś?! (w odsłuchu słychać Waltera : "Ja jestem kiś")
Musisz być kimś?! (walnięcie perkusji)
Musisz być kimś?! (walnięcie perkusji)
Musisz być kimś?! (walnięcie perkusji i wchodzą gitary. Ku zdumieniu większości Dezerterzy zaczynają grać kawałek jak najbardziej na temat "Musisz byś kimś" - szok i mistrzostwo świata dramaturgii.
"Musisz być standardowy
Musisz być taki jak wszyscy
Musisz być honorowy
Musisz żyć jak chcą twoi bliscy
Nie wiesz sam czego chcesz
Co nie zrobisz będzie źle
Nie potrafisz myśleć sam
Czy tak bardzo starasz się
Musisz się cieszyć choć jesteś zmęczony
Musisz jak wszyscy stwarzać pozory
Musisz mieć żonę i dobry interes
Musisz się modlić w każdą niedzielę
Chociaż raz pomśl sam
Chociaż raz zastanów się
Cała twoja wolność to
Że nie musisz słuchać mnie
Mówisz sobie, że już czas
Zacząć myśleć chociaż raz
Ale leżysz wciąż na wznak
Bo w twym życiu sensu brak
Musisz się dorabiać jak twoi sąsiedzi
Musisz udawać, że dobrze ci się wiedzie
Musisz planować, dodawać i mnożyć
Musisz już wiedzieć jak życie ułożyć
Nie wiesz czy jest dobrze czy źle
Władowałeś w gówno się
Musisz wszystko, chyba wiesz
Być człowiekiem, szmatą też
Nie masz żadnych ideałów
Wszystkie są już pogrzebane
Nie masz nawet celu w życiu
Twoje życie jest przegrane"

Pokochałem ich wtedy i tak mnie trzyma - nawet nie wiesz Piotrze ile mi sprawiłeś radości - nty raz
oj zbierasz sobie :))
Pozdrawia Dezerter

marekjarek5 pisze...

Ręce precz od Hulewicza! ha, ha, ha.
-------------------------

Tak oto rodzą się legendy. Koncert jakich wiele w tamtym czasie, a byłem na kilku. Sentyment to jedno, prawda, co i jak było grane to drugie.

marekjarek5 pisze...

"Był autentycznym głosem tej części pokolenia urodzonego w polowie lat sześćdziesiątych, dla którego nieważne były pieniadze i kariera"

Kolejny stereotyp, z krainy, ludowych legend.

Dla mnie nie był, mimo że urodziłem się w połowie lat 60. Kariera i pieniądze? A co to qrwa jest?

Znałem wtedy ich nagrania live przegrywane od kolegi, kolegi. Śmieszyły mnie wtedy, śmieszą mnie dziś, kompletna amatorszczyzna, Jeszcze raz powtórzę, grali nie mniej składnie niż pierwsza lepsza weselna kapela.

Czy ja nie lubię Dezertera? Lubię, bardzo lubię, z nagra studyjnych.

Anonimowy pisze...

Podobno płyty studyjne Dezertera nagrywali za nich chłopcy z Papa Dance :P

Anonimowy pisze...

Papa Dance i Hujewicz

marekjarek5 pisze...

Żart, głupi, bo oczywiście wiadomo że pierwsza płyta Papa Dance to jest MAJSTERSZTYK. Gdyby wtedy trafili na Wesołowskiego, to kto wie jakby to się dalej potoczyło.

Piotr K. pisze...

Dezerter dzięki za uzupełnienie ,miałem o tym napisać bo to był faktycznie ważny moment ,dyskusja Skandala z Chełstowskim. Myśle że Chełstowski odpowiedział :"Nie jestem kimś"
Tak ja to słyszałem, ale to nieważne.
No i jeszcze ten świr z nunchako.
Musieliśmy być gdzieś blisko siebie .Jaki ten świat mały.

---------------------

Marekjarek po prostu nie ma sensu dalsza dyskusja, bo nie czujesz tematu i zawsze starasz sie być przeciw ,nieważne o czym się mówi.
Ja też tak mogę używając twoich słów.

"pierwsza płyta Papa Dance to jest MAJSTERSZTYK.
Kolejny stereotyp, z krainy, ludowych legend.
Sentyment to jedno, prawda, co i jak było grane to drugie.
Śmieszyły mnie wtedy, śmieszą mnie dziś.
grali nie mniej składnie niż pierwsza lepsza weselna kapela
No ale wiadomo legenda... do odczarowania moim zdaniem.


Mogę, ale po co ?
Racja jest jak dupa, każdy ma swoją.

marekjarek5 pisze...

Z tą dupą toś mnie zastrzelił. :-)Zapisałem sobie.

Anonimowy pisze...

Naprawdę ktoś ma pretensje do punkowych kapel, że nie są wirtuozami?? A czy takiej właśnie wirtuozerii oczekuje się od punkowych kapel? No ludzie, to tak jakby mieć pretensje do Papa Dance, że nie stosowali growlingu :D

marekjarek5 pisze...

Rozpaliłeś moją wyobraźnię do białości ;-). Fakt, polska punkowa kapela z tamtych lat i wirtuozeria to rzadki przypadek.... ale jak pokazuję nagrania live niektórych punkowych kapel, nie niemożliwy.

ps:

Łatwiej, bez porównania, mogę wyobraźić sobie "burczącego" Wawrzyszaka ;-)

Anonimowy pisze...

Masz racje Piotrze co do slow Chelstowskiego-Nie jestem kims...zreszta kilka osob je slyszalo i pozniej na polu troche o tym gadalismy.Co do majstersztyku i grania w sposob wyrafinowany to chyba hmmm...wlasnie punk powstal przeciwko takim zjawiskom ;)Do dzis pamietam tumany kurzu i radosc na twarzach ludzi mogacych spojrzec sobie w oczy i pomyslec o tym ze nie sa gorsi od tzw"normalnego spoleczenstwa"nieraz upadajac podczas pogo czulam to jak ktos podaje mi dlon-zupelnie bezinteresownie.Aby moc dyskutowac o Jarocinie trzeba bylo tam byc-i to nie raz czy dwa...zreszta kto pojechal tam po raz pierwszy i te dzwieki zyly w nim to z pewnoscia wracal na te koncerty niejednokrotnie.Hmm...poza tym wydaje mi sie iz jesli ktos slucha jednym uchem zespolow pokroju Papa Dance a drugisz Dezertra to chyba nie slyszy niczego.No moze oprocz tego w ktorym miejscu perkusista zgubil uderzenie a gitarzyscie omsknela sie reka...ale chyba nie o to w muzyce chodzi...
...nickt wazny...

Anonimowy pisze...

Ja stałem z prawej strony przy konsolecie. A co do odpowiedzi Jestem (Nie jestem) to gadałem z chłopakami z Dezertera na PRL Jarocin festiwal o tym koncercie i spytałem ich o to czy mi się zdawało, że to słyszałem, czy oni to pamiętają/potwierdzają dopowiedzieli, że "dobrze słyszałeś, ale to raczej nie Walter powiedział tylko ktoś z konsoli"
ale mniejsza o to

Markowijarkowi powiem tak - eeeetammm
niechce mi się z tobą gadać
Dezerter

mietek pisze...

muszę wystąpić przeciwko argumentom typu "nie byłeś w Jarocinie, to się nie wypowiadaj": słyszałem to wiele razy, tylko że w wersji "nie byłeś w wojsku, to co ty możesz o tym wiedzieć".
idąc tym tropem, musielibyśmy np. od nauczyciela geografii wymagać, aby zwiedził obydwa bieguny i Everest, a historykowi moglibyśmy zarzucać, że spóźnił się pod Grunwald.

Anonimowy pisze...

"nie byłeś w wojsku, to co ty możesz o tym wiedzieć"- a nie jest tak?

Anonimowy pisze...

ah jakie emocje Marekjarek pewnie był zomowcem :D a ja sobie zaraz pościągam Hulewicza bo to jest prawdziwy hardkor a nie Dezerter...co wy wiecie o zabijaniu???

Piotr K. pisze...

Masz nieco racji z tym Grunwaldem Mietek, ale nie całkowitą. Ja za bardziej wiarygodny uważam przekaz kogos kto to widział na własne oczy niż kogos kto to opisał 25 lat później, znając to tylko z opowiadań innych.

Jak mawiał mój dziadek, na temat PRL-owskich podręczników historii : "Nie słuchaj ich Pietrek, oni gówno wiedzą ,historia to ja".
Ha,ha,ha...

A swoja drogą tyle postów to jeszcze tu nie było, widać temat Jarocina ciągle budzi kontrowersje.
A miało być o Skandalu - swieć Panie nad jego duszą.

mietek pisze...

nie nie nie.
"aby móc dyskutować o Jarocinie musisz tam być" - z tym się absolutnie nie zgadzam. oczywiście, zależy na jaki temat się chce mówić, bo jeśli o tym, jak w tym Jarocinie było, to oczywiście głos kogoś, kto tam nie zawitał(czyli np. mój) niewiele znaczy; ale jeśli chcemy rozmawiać o np. znaczeniu, historii, czy choćby o takim maluśkim, nieważnym drobiazgu jak muzyka, to głowa na karku i jakieś w niej myśli stanowią wystarczające kompetencje.
tak samo nasz obecny minister obrony zdaje się nie był w wojsku;
albo nie muszę brać dragów, żeby wiedzieć, że to syf. no nie jest tak?

marekjarek5 pisze...

"Był autentycznym głosem tej części pokolenia urodzonego w polowie lat sześćdziesiątych, dla którego nieważne były pieniadze i kariera."


Dla mnie nie były waźne, pieniądze i kariera, urodziłem się w połowie lat 60 a nie był głosem mojego mojego pokolenia.

Chyba przeklepałeś ów tekst nie zastanawijąc się co przeklepujesz.


To był niszowy zespół, w pierwszej połowie lat 80, nie istniejący w ogóle w radio, tv i na płytach. Znany, w sumie, wąskiej grupie słuchaczy. Który nie był żadnym zaczynem punkowej rewolty, bo czegoś takiego w Polsce nie było. Owszem byłą grupa podobnie grających kapel ale ich zasięg był skutecznie ograniczony przez ówczesny system, Ot po prostu sprytnie zamknięto ową rewoltę do spędów wakacyjnych typu Jarocin.

Punkowa rebelia to miała miejsce kilka lat wcześniej, gdzie indziej i była rebelią, zmieniajajac kompletie rynek muzyczny.

Nie był też wzorem dla przyszyłych zespołów grajacych podobnie gdyż w owym czasie grał do bólu wtórnie, pomijam że marnie warsztatowo, jak zresztą podobnie grające punkowe zespoły.

Co pozostało z pierwszej połowy lat 80 z twórczości tego zespołu? Marne teksty, wtórna muzyka, nie składnie grający zespół, marnej jakości nagrania.

No i oczywiście legenda zbudowana głównie na sentymencie.

Anonimowy pisze...

marekjarek-jesli chodzi o teksty to posluchaj uwaznie chocby utworu Zmiany-aktualny do dzis i to do bolu ;)

marekjarek5 pisze...

A np Bla, bla, bla Perfectu nie jest aktualny po dziś dzień i za 100 lat nie będzie?

mietek pisze...

no tak, "ukochany jej bas gitarzystą jest w zespole który gra pod wielkim namiotem" - jakże wiele wspólnego z życiem ma ten tekst.

co rozumiemy pod pojęciem niszowy? ja pamiętam, że leciał Dezerter w radiu spokojnie, zwłaszcza z tej epki. i mówię tu o czasach sprzed Rozgłośni Harcerskiej.

teksty - myślę, że w Polsce najlepsze z takiego punka sensu stricto. oczywiście, że inteligentne, że ironiczne itp, ale jeszcze trafiało się w nich - chyba pierwszy raz padnie to słowo a propos Dezertera - piękno. taka "Fabryka" albo "Spytaj milicjanta".
mój jedyny zarzut to moralizowanie - "WY coś tam coś tam", zawsze w cudze piersi się bili, nigdy we własne.

marekjarek5 pisze...

"no tak, "ukochany jej bas gitarzystą jest w zespole który gra pod wielkim namiotem" - jakże wiele wspólnego z życiem ma ten tekst."

Ojej trzeba by ci tu wykład z historii zrobć a ja nie mam na to czasu ani ochoty. Powiem tak to taki skrót jest, dziś powidzieliśmy tak , ukochany jej jest, no nie wiem hiphowcem który ma stajla i gra, no niewiem gdzie teraz grają idole młodziży...


Cały jego sens zawiera się w owmym bla, bla, bla.

Ha, ha, ten tekt to skierowany jest do "Jareckich", ha ha ha co by słuchali ratolośli, próbowali zrozumiec a nie tylko bla, bla, ja lepiej wiem i mi tu gówniarzu nie wymądrzaj się.. Sorry że tak wprost ale to tak oczywiste o czym jest ta piosenka że, czuję się zażenowany pisząc o czym ta piosenka.



"ja pamiętam, że leciał Dezerter w radiu spokojnie, zwłaszcza z tej epki."


No ba, ja też pamiętam jak owaa Ep-kę w Trójce, po raz pierwszy raz zagrał, bodaj że w całości, Piotr Kaczkowski. Miałem wtedy owę Ep-kę i słuchałem namiętnie.....

Ale na tej Ep-ce i paru jeszcze prezentacjach skończyła się kariera owego zespołu w masowej świadomości.

Anonimowy pisze...

Nie mozna dyskutowac z kims kto ma poglady metalowej puszki zalanej betonem.A kims takim wlasnie marekjarek jestes.Dlaczego punk nie lecial w radio?Moze dlatego ze dupy wtedy dawaly inne"osobowosci"polskiej "sceny".

mietek pisze...

wytęż wzrok i znajdź 10 różnic pomiędzy tekstami pisanymi przez zawodowego tekściarza z zewnątrz a tekstami kogoś z zespołu

marekjarek5 pisze...

Nie w tym rzecz że Olewicz to zawodowiec a chłopaki z Dezertera to amatorzy.

Pisali jak umieli a że niewiele wtedy umieli to wyszło jak wyszło, no ale bardzo chcieli ........

Jak słucham dziś wykrzyczanego tekstu, zostawcie mnie odczepcie się, to kurczę aż się prosi chłopaka wziąć na bok, wysłuchać, bo widać ma problem z sobą i całym światem.

Ha, ha a kto w tym wieku takich problemów nie miał?....

Hha ha ha.

Różny był tylko sposób wyrażania owych młodzieńczych rozterek wieku dorastania.

Idzie mi tylko oto aby nie przeceniać tego co prezentowali w pierwszej połowie lat 80. Tylko tyle.

ps: Ciechowski czy Kaczmrski też nie byli zawodowcami..... a .....

Anonimowy pisze...

Zarowno Kaczmarski jak i Ciechowski byli z zawodu polonistami:)Poza tym 8 lat roznicy wieku robi swoje-mowie o poczatku lat 80-tych kiedy wlasciwie zaczynala rozwijac sie tworczosc owej trojki ;)

marekjarek5 pisze...

Jak już to nie z zawodu, a z wykształcenia byli polonistami, tak gwoli informacji.

A chłopaki z Dezertera? Bo nie pamiętam?

Anonimowy pisze...

Piotr, zrób coś z tym trollem bo z tej extra stronki robi Ci swoją śmierdzącą norkę.
Spieprzaj dziadu.

Anonimowy pisze...

A chlopaki z Dezertera mieli wtedy za malo lat zeby studiowac ; Poza tym w tamtym czasie uzywano pojec "zawod wyuczony" i "zawod wykonywany" . No ale coz-jak spiewal Lipinski:Beton-blok-beton-choc mial cos zupelnie innego na mysli niz ja.

Arturro pisze...

a chłopaki z Dezertera byli punkami, mieli po 17 lat i śpiewali krzyczeli o tym co im się nie podoba, co ich boli i wkurwia, o pieprzonej komunie za oknem
grali prostą muzykę dla zwykłych ludzi z tekstami o prawdziwym szarym życiu a nie jakieś lokomotywy z ogłoszenia tfuj!

marekjarek5 pisze...

[..] grali prostą muzykę dla zwykłych ludzi z tekstami o prawdziwym szarym życiu [..]


Wiesz o co mi idzie ? Oto właśnie że śpiewali takie teksty o "prawdziwym życiu" z muzyką dla zwykłych ludzi.

To jak, nie przymierzając, discopolo, też dla zwykłych ludzi, o prawdziwym życiu. ;-)


No miej litość, w mordę. To że rzeczywistość wtedy była szara to nikt mi nie musiał tłumaczyć, to ja doświadczyłem kilka lat wstecz.

Ale dla kogo była szara dla tego była szara. Dla mnie nie była.

Te lata to najwspanialszy okres mojego życia, wiadomo, pryszczate lata, pierwsze miłości, poznawanie świata, no cudny okres.

Wiesz albo nie, mam, głęboko w dupie ich "martylologię"

Powiem tak, szaro wtedy było, to była oczywistość, mówienie o tym to był banał.

Szaro jak dla kogo, ja się wtedy najlepiej w życiu bawiłem.

Dość powiedzieć że w 1984, mieliśmy wybór. Wyjazd do Jarocina, poczką kumpli, lub wyjazd w Bieszczady.

Co wybraliśmy, nie trudno zgadnąć. :-)

Cytat:

""Żadnej satysfakcji, dużo frustracji, oto obraz mojej generacji. Żadnego celu, żadnej przyszłości, żadnej nadziei, żadnej wolności" - tak śpiewają w jednym ze swych utworów muzycy z grupy "Dezerter". Tekst jest odzwierciedleniem stanu ducha, w jakim znajdowali się młodzi ludzie w początkach lat 80."

Satysfakcji wtedy miałem wiele, mało frustracji, celów poznawczych wiele. Przyszłość przede otwierała się szerokimi drzwiami, wolności miałem tyle ile chciałem.

No tak ale ja byłem z innej bajki, wtedy.

W dupie wtedy i dziś mam, takie puste gadanie po próżnicy.

marekjarek5 pisze...

Koniec, z mojej strony, na zadany temat. Wystarczy.

Anonimowy pisze...

hurra!!!!!!!!!

marekjarek5 pisze...

E tam

Anonimowy pisze...

Spieprzaj dziadu

marekjarek5 pisze...

:- )

Piotr K. pisze...

:-(

Dezerter pisze...

"Satysfakcji wtedy miałem wiele, mało frustracji, celów poznawczych wiele. Przyszłość przede otwierała się szerokimi drzwiami, wolności miałem tyle ile chciałem.

No tak ale ja byłem z innej bajki, wtedy.

W dupie wtedy i dziś mam, takie puste gadanie po próżnicy."

Jeśli należałeś do "tych wybranych" - to czemu ogóle zabierasz głos w dyskusji - trza było tak od razu. Teraz jasne, że się nie utożsamisz z głosem pokolenia i dla ciebie "szara rzeczywistość" jest o dupie maryni
Ale "ulegasz wpływom" to już o tobie!

Ps na forach dyskusyjnych mam podpis:
"Nie czyńcie tak jak ci przeciw którym występujecie" - teraz sobie przypomniałem, że to przecież słowa Skandal z pamiętnego koncertu skierowane do załogi aby nie postępowała tak jak ochroniarze, skorzy do przemocy

Anonimowy pisze...

Skandal byl swietny.

AS PiStolet pisze...

Totalna kiepścizna jak dla mnie. Może się wam podoba ale mnie nie. Wiele innych kapel z tego bloga jest ok ale nie ta, a szczególnie nie z tym wokalem. Dla mnie to dno.

Anonimowy pisze...

po co się spierać czy ładnie śpiewał,czy solówka była czysta.w tedy to nie było ważne.muzyka punk była (nie wiem czy dalej jest)buntem młodego pokolenia(mojego pokolenia) od dnia codziennego.od plastikowej pop kultury, i tym podobnych pierdół. tzn czystego ,dobrze ułożonego ucznia (czytaj ZSMP),i czy to było równo czy nie miało żadnego znaczenia grunt że było głośno i wykrzyczane.SKANDAL był tym co głośno krzyczał,cześć jego pamięci Arek

Anonimowy pisze...

Mam 4 dychy, moja corka 5 lat i razem sluchamy "czworki" dezertera. Co do koncertu z Jarocina 84 - gitary to niestroja na koncercie WC z Krakowa:), Robal natomiast mocno podciaga struny i gra mnostwo dysonansow w solowkach, uwielbiam to i jest to moim zdaniem jedna z najwazniejszych cech muzyki dezertera z okresu Skandala. Nie wszyscy to jednak... toleruja.

Muzyka jest forma sztuki, zarowno zbytnia ekscytacja jak i przykladanie zbytniej wagi do ideologii nie sprzyja jej sluchaniu. Moglem raz widziec Dezertera ze Skandalem na koncercie (Robrege 86) ale Skandal zlamal noge i wystapili tylko z jednym numerem, o ile dobrze pamietam.

Dezerter z Robalem na wokalu to nedza, facet nie powinien spiewac, co gorsze kaleczy tez kawalki nagrane ze Skandalem, takie jak Polska zlota mlodziez.

Jesli chodzi o brzmienie koncertu z Jarocina 84 to jakis idiota zrobil go na MONO!!! W ten sposob z muzyki robi sie halas. Posluchajcie nagran z Fali, czy tez z Underground... jak super brzmia poglosy wokali. Szukam od lat, mozna powiedziec, nagrania w stereo, mam oryginalna kasete wydana przez Dezertera, ale nie wiem w jakim jest stanie... Ktos pomoze?

Anonimowy pisze...

Skandala,przed jego śmiercią nie pobiła policja. Na skutek długotrwałego walenia kompotu jakies trzy tygodnie nie mógł się wypróżnić ale nie zwracał na to większej uwagi.Kiedy poczuł się bardzo żle poprosił troje znanych mi wówczas znajomych,którzy byli u niego w domu ,żeby wezwali karetkę. Niestety znajomi ci wyszli i nikogo nie wezwali.Uciekli po prostu,bali się pewnie policji ponieważ też byli naćpani. Tak skonał mój kumpel,Skandal

Anonimowy pisze...

marekjarek5 - jeśli kiedykolwiek npotkasz nazwę TZN Xenna - OMIJAJ TO Z DALEKA!!! To jest dopiero porażka - nic nie stroi, nikt nie gra równo, o tym, że o nutach i harmonii nie mają pojęcia nie wspominam. Do tego ten co śpiewa, rany boskie - totalny fałsz, brak zgrania i darcie japy jak u teściowej.
Aha - DEUTER - tam to wokalista się drze o 2-3 oktawy wyżej od zespołu.
Zero porównania do perfekcji zawodowców.
Ten koncert jest spieprzony - i to kilkukrotnie:
1. Chłopaki guzik się słyszeli na scenie - odsłuchy "perfekcyjnie działające" chyba dla takich tuzów jak Papa Dance, Kombi czy też Lady Pank - dla grających z playbacku;
2. Robertowi nie pozwolili na zainstalowanie jego "zabawek" - "bo za bardzo sprzęgają i wogóle to jakoś tak dziwnie wyglądają";
3. Chłopaki grali na tzw. "machanego" - kumaci wiedzą o co chodzi;

Wogóle ten Jarocin w 1984 roku (najlepszy w historii) w warstwie dźwiękowej był schrzaniony maxymalnie - szkoda wielka.

A Darek - świeć Panie nad jego duszą - na zawsze zostanie w naszej, jego znajomych, pamięci.

PozdrOi!

Anonimowy pisze...

o fuck...
super posty, dzieki...
ja sie spóźniłem na ten świat o jakies 5 lat
zaliczyłem tylko serię KSM
ale to już nie to
pozdrawiam załogę

Anonimowy pisze...

okulele oje...
ludzie, co wy wypisujecie DEZERTER ze Skandelem czy bez, to wciąż Dezerter...i nie ma co tworzyc mitów...że bez Skandala to juz nie to samo...że tekstowo jest gorzej ? GUFNO prawda...
Dla mnie Dezerter to nr 1 polskiej sceny punk...

pozdrawiam Glaca

Anonimowy pisze...

Nie zapominajmy, że teksty pisał Krzysiek Grabowski, a Skandal je śpiewał, więc warstwa tekstowa cały czas należy do tego samego człowieka i dlatego to jest ten sam Dezerter. Poza tym Skandal dołączył później do zespołu, więc po jego odejściu chyba dobrze się stało, że nie szukali nikogo na jego miejsce, tylko Robal ponownie przejął wokal. A że ma kiepski głos? To nie jest Irena Santor, żeby go za to rozliczać, liczy się przekaz, który cały czas nadąża za naszymi czasami, kiedyś teksty były proste, bo miały trafiać do młodych ludzi, potem fani dorośli wraz z zespołem i trzeba było pisać bardziej "dorosłe" teksty.

RysiekFM pisze...

za post wielki plus historia jest troche inna kto chce dowieziec sie wiecej nie pisze na gg 4871328

mpa pisze...

Skandal urodził się dwadzieścia lat po wojnie, ja urodziłem się dziewięć lat po stanie wojennym..-nie jestem starym "załogantem", a tamte czasy znam z opowieści, filmów, muzyki.. Nagrania Dezertera mają coś czego teraz wszystkim brakuje-chęć walki o zmiany, o ideały o to co ważne w życiu. Po skandalu i jemu podobnych coś zostało-przesłanie. Jakie ma znaczenie spierać się czy grali równo czy nie? Ważne że zostawili coś tym którzy nie mieli okazji ich poznać.. A my co zostawimy? Samochód? Kasę? Czy może zmienimy coś choć trochę i zostawimy coś dla tych którzy przyjdą po nas aby też coś zrobili?

aleksander pisze...

Dzięki ludzie za miłe słowa o Darku,
to co czytam o nim tutaj jest bardzo budujące. Przywołuje wspomnienia miłe i te mniej miłe. Znałem Skandala bardzo długo, był moim przyjacielem a ja starałem mu się odwdzięczyć tym samym - do końca. Nie ma w tym nic dziwnego że do końca bo obydwaj mieliśmy problem z heroiną (mnie się udało skończyć jemu nie). Był postacią wybitną, ale bardzo trudną,zwłaszcza ostatnie miesiące spędzane u niego na "Zakroczymskiej" nie należały do łatwych. Jest tyle wersji jak zmarł,że pisanie jak to było, niepotrzebne. Jest bez wątpienia legendą - zwykle (jak tacy ludzie) nie doczeka się należytego hołdu. Dlatego jak czytam ile ludzi o nim pamięta i jak go zapamiętaliście jest to bezcenne. Pożegnałem paru przyjaciół z tamtego okresu: Sydneya z Xenny, Tadka z Houku, no i najbliższego Skandala.Nie zmierzam do jakiejś, fachowo-muzycznej błyskotliwej myśli, po prostu cieszę się że o nim pamiętacie i chciałem powiedzieć, że mi go brakuje czasami i jego pomysłów.pozdrawiam.

Anonimowy pisze...

Dezertera słuchałem od 1990 czyli jak już nie było Skandala. Kiedy usłyszałem kawałki z nim zrozumiałem legendę wokół kapeli, była w tym jakaś magia wielkiej rewolty (jak z pierwszej płyty Pistolsów) na miarę obalenia komuny. Nie powiem żeby Skandal był świetnym wokalistą, czasem wręcz słychać że zwyczajnie nie ma kondycji, ale to nie o to chodzi, bo wspomagany wokalnie przez Robala Dezerter robił mega czad i mówię to jako muzyk i gitarzysta który zna się na graniu koncertów. Jak komuś tam gitary nie stroją to jest zwykłym idiotą, polskim wsiokiem - to tak jak miejscowy burak ze stolycy jak Muniek puszczał mu The Clash bo chciał brzmieć jak oni to mówił że mu tam gitary nie stroją. Fan Papa Dance nie ma w ogóle głosu bo się nie zna, jest polskim zaściankowcem. Nawet D.O.A. zainteresowali się "nienastrojonymi" gitarami Dezertera do tego stopnia, że wydali im płytę to chyba jest najlepszy argument. Jakiś rok temu odpaliłem sobie Papa Dance na YT przez przypadek czegoś szukałem i o matko, chyba czułem to co ten koleś słuchając starego Dezertera. Papa Dance to szczyt kiczu na wiejską dyskotekę, bez emocji wieśniackie pioseneczki, wygląda jakby kapelka została skręcona w pośpiechu przez SB (oczywiście to tylko żart) aby zainteresować czymś młodych ludzi żeby tylko nie słuchali np. Dezertera i punku.
Jak powiedziałem Dezertera zacząłem słuchać od Kolaboracji II na której podobała mi się melodyka, teksty ale nie wokal. Jak się potem okazało większość tych kawałków było śpiewanych przez Skandala i z nim nabierały innego znaczenia: mocy, powagi, po prostu fascynowały, wkręcały maksymalnie. Wiem że live chujowej brzmi niz studio, ale to kwestia słuchu: ja nigdy na żywca nie słyszałem piosenek ze Skandalem ale jest w tym rodzaj harmonii i energii którą słyszę i wiem że nagrane w studio byłyby mega czadem, ale do tego potrzeba odrobinę wyobraźni. To nie jest tak że ktoś coś tam wali bez sensu ładu i składu a ludzie się tym jarają bo jest taka moda. To nie takie proste żeby poruszyć publikę. Na zakończenie zwracam uwagę, że wprawdzie Skandala już dawno nie ma i w sumie nie ma się czym podniecać w Dezerterze zwłaszcza nowymi ekologicznymi sraczkami to chłopaki posiadają niewątpliwie talent do kontynuowania "legendy" wokół siebie. Nie sądzę żeby im się to udawało gdyby nie mieli takiego startu ze Skandalem.

Negocjacja pisze...

Jestem rocznik 1966 a więc rok młodsza niż Skandal.

Chodziłam do klasy licealnej rocznika 1980-1984 do XXIII LO M. Kopernika na warszawskiej Woli z niejakim Bykiem (Byniek, Bynio, Pinio)z Agresora. Agresor to kapela punkowa którą stworzyli na początku 1983 rzeczony Byku (voc), Juras (gitara prowadząca), Skóra (perkusja) oraz Joy (git. basowa).

Z Bykiem oraz jego koleżką Falą (który na początku w Agresorze był na wokalu) chadzałam do Remontu na odbywające się tam koncerty różnych punkowych zespołów - koncerty takie odbywały się co piątek. No więc 11.02.1983 byłam na koncercie w Remoncie na którym grał m.in. Dezerter – wtedy jeszcze jako SS-20. Przedstawiam Wam moje zapiski z pamiętnika 17-letniej licealistki o tym wiekopomnym dniu.

11.II. 1983 r. piątek

Dziś u nas w szkole studniówka. Na WT żeśmy znosili krzesła i stoły na salę gimnastyczną. Na WF-ie tańczyliśmy poloneza. Na przystanek szłam z Kaśką, umówiłyśmy się na koncert do Remontu. Tam miały grać Xenna, SS-20 i Diesent. Przyszłam do domu, zjadłam coś. Zadzwoniłam do Faloszka. Spytałam się o Jurasa czy będzie w Remoncie. Fala nie był pewien czy Juras będzie bo nie miał on pieniędzy podobno. Faloszek w czasie rozmowy jadł boczek i ja powiedziałam mu smacznego. W końcu pojechałam do Remontu.

Przed wejściem była już ogromna kolejka, Kaśka z Piniem stali prawie na końcu. Była też Beata Nowakowska, która jak zwykle pożyczała pieniądze. Ni z tego ni z owego jeden z bramkarzy wprowadził nas do środka bez biletu (musieliśmy mu i tak zapłacić). W Remoncie było na razie bardzo mało osób. Pinio sobie kupił jakieś jedzenie i razem z Kamilą zjadł. Wzięłam od niego papierosa i wypaliłam go rozmawiając z Kaśką. Kaśce bardzo podobał się taki Cezar z Konfliktu. On jest nawet ładny, ubiera się chyba w stylu new romantic. Fryzurkę ma a’la lata 50. Siedząc tak zobaczyłyśmy przez szybę Faloszka. Pinio pobiegł po Robala czy Skandala z SS-ów aby Faloszka wprowadzili za darmo. W końcu żeśmy weszły na salę. Zajęłyśmy sobie bardzo dobre miejsca siedzące przed samiutką sceną. Pinio stał za nami, a Faloszek gdzieś się zgubił. Najpierw telewizja RFN-owska ustawiała światła. Pierwszy grał Diesent – Cezar grał na gitarze, a na wokalu Boguś który w naszej szkole na koncercie śpiewał z Faloszkiem. Boguś jeszcze przed koncertem prosił Pinia żeby ten grał u nich na perkusji. Jednak Pinio kategorycznie odmówił. Tak więc w Diesencie na perkusji grał jakiś grubasek. Diesent grał podobnie do Agresora.

Potem grało SS-20 ze Skandalem na wokalu i Robalem na gitarze i II wokalu. Grali świetnie w porównaniu do Diesentu. Dali takiego żaru że puny tak zaczęły szaleć że aż nas zaczęły od tyłu przygniatać skaczące i wydzierające się tłumy. Telewizja RFN-owska filmowała zespół i szalejącą młodzież. Skandal był niedawno w szpitalu dla czubków.

Potem grała Xenna. Wokalem jest Zygzak – Krzysiek Chojnacki. Jego dziewucha usiadła przy samej scenie. Jest bardzo ładna. Gęste czarne włosy obcięte nad uszkami i zaczesane trochę do góry. Głosik miała piskliwy trochę. Zygzak natomiast nie jest zbyt ładny, ale był fajnie „zrobiony”. Włosy miała ufarbowane na rudo, miał zrobione niebieskie kreski podkreślające oczy. Telewizja filmowała i nawet mnie sfilmowała z bardzo bliska, tylko że ktoś z tyłu wziął przysłonił moją twarz dłonią. Na perkusji grał Sydnej, nawet niebrzydki. Skończyli grać gdzieś o 19.30.
Po koncercie wyszłyśmy przed Remont. Byli tam Juras z Piniem. Falosz rzucił śnieżką w Jurasa, potem się pożegnał z nami i poszedł. My poszłyśmy na Plac Zbawiciela na przystanek tramwajowy. Po chwili patrzymy a tu na ten sam przystanek przyszedł Robal ze swoją dziewuchą, która jest zresztą bardzo ładna, i innymi. W domu byłam przed 21.00

Piotr K. pisze...

Wielkie dzięki za tę interesującą garść wspomnień.

Anonimowy pisze...

.....komixy o hansie klossie....

"WIDZIAŁEM TEN TEXT WIELOKROTNIE I SZLAK MNIE TRAFIA...!!!!

"..dla doświadczonego sapera to nic trudnego....i....kniprode"

to texty z PODZIEMNEGO FRONTU-
-NIBY SZCZEGÓŁ ALE ....

VINC B.L.A.R.

Anonimowy pisze...

Piątki w Remoncie nagrywanie na kaseciaka "koncertów", chlanie,trawa, ćpanie budasia.... cóż, przez to ćpanie wtedy wszystko zostało strasznie zamazane w pamięci. Jestem/byłem częścią załogi Wołomińskiej. Jakiś dom kultury na Żoliborzu jeszcze wtedy SS-20, Remont co piątek, Róbreggae. Róbreggae któreś,- chyba tak to się pisze... nie pamiętam. Ale pamiętam, że byliśmy tak zjarani trawą, że nie byliśmy w stanie wejść do cyrku, kapele już grały a my siedzieliśmy gdzieś przed wejściem na krawężniku i nie mogliśmy się ruszyć...totalny zgon.
Remont- browar, browar, browar.
Mnóstwo jakiś innych koncertów...same dziury w mózgu.
Łaźnia gdzieś przy ....Kniewskiego?
Gdzieś tam się na filmie przewijam.
Jestem rocznik 1966.. tak przeleciały lata 80. W 90 mieliśmy już wszystko o co "walczyliśmy" :) czyli nic! Komercja, już nic nowopunkowego nie słucham, zostaję muzycznie w latach 80.
Stałem się porządnym obywatelem z nieporządną przeszłością.. nawet szkoda pisać.
Miało być o Skandalu... był OK, nie gwiazdorzył, widać było że czuje to co śpiewa a to się liczyło. Z resztą.. co można powiedzieć o kimś gdy się ma 16,17,18 lat i rzadko kiedy bywa się trzeźwym. Co to ma za znacznie?
Wolałem Dezertera z czasów Skandala niż z okresu mojego imiennika.
Pozdrawiam PiotraK bo czytam tego bloga od kilku lat a nigdy nie miałem chęci się odezwać aż do dziś, ale dziś 1 Listopada to taka szczególna data na wspominki.

P.S co do Remontu i piątków to przychodziło sporo ludzi, myślę że ze 200 ludzi na pewno, ktoś kogoś znał, ten znał innego, załogi się poznawały coś tam się pogadało, ale i tak całe towarzystwo było ostro nawalone więc i w pamięci nie zostało więcej niż pojedyncze obrazki.
A w ogóle to Xenna mi bardziej podchodziła :P
Guma

Anonimowy pisze...

Właśnie zadzwonił do mnie kolega z tamtych lat i z jego ust padły takie to słowa, cytuje, " Wojtek zróbmy coś bo to skandal żeby Skandala grób tak wyglądał jak wygląda. Jest mi tym bardziej smutno jak czytam posty na jego temat o jego muzyce. Tylko że pamięć to nie tylko muzyka. Pozdrawiam. Znajomy z lat ubiegłych młodzieńczych Skandala. W tą Niedziele jedziemy zobaczyć co tam można poprawić.