niedziela, 1 lipca 2007

Kyks

Jasiu Skrzek to równy gość. Moim zdaniem to najlepszy polski bluesman. Gdyby Kyks mieszkał w Warszawie, gdyby śpiewał nie śląską gwarą i ze śląskim akcentem i gdyby jeszcze "przespał się z dziewczyną z koncernu płytowego", to byłby znany poza środowiskiem bluesowym i poza Śląskiem. I zrobiłby kasę. Ale Jasiu jest taki jaki jest i chyba ma w dupie takie warunki sukcesu. I choćby z tego powodu bluesman jest z niego całą gębą!


"Pytają mnie, czy można nauczyć się groć bluesa? Bluesa się ma w sobie i w palcach. Jak się go nie czuje, to można tylko małpować innych. To jest bluesman? Ja, ale taki, jak z mysiej rzici rajzentasza! "
Dlaczego "Kyks"? Tak ktoś kiedyś go nazwał i tak już zostało. Nie ma festiwalu bluesowego, w którym nie chciano by widzieć Jana Kyksa Skrzeka. Do tej pory nagrał kilka kaset i płyt. Pierwszą - rewelacyjnego "Górnika bluesa" - dużo gwary śląskiej plus akompaniament górniczej orkiestry dętej. Nastepne to "Nikt nie zawróci kijem Wisły" , "Kyksówka blues ", "Nowy Świat Blues ". Kolejna - "Modlitwa bluesmana w pociągu" została uznana za najlepszą płytę bluesową 1997 roku. Można rzec: niemały dorobek jak na bluesmanna-indywidualistę. Kyks jest innego zdania.- "Teroz wiem, że dopiero jestem w takiej średniej szkole bluesowej. Jak piźnie mi siedemdziesiąt lat, to byda prawdziwy bluesman. Skuli tego musza groć, choć już śpiewom od kołyski! Jak żech się urodził i dostołech klapsa w rzić, tom tak zaśpiewoł, że ohoho, pieeerunie! To był mój pierwszy blues".Jan Skrzek - późniejszy mistrz harmonijki ustnej, demon pianina, Ślązak z krwi i kości o głosie Czarnego z delty Missisipi - urodził się w Michałkowicach, robotniczej dzielnicy Siemianowic Śląskich.- "Józek, brat, jest starszy o sześć roków, a siostra Teresa młodsza o pięć. Józka wszyscy znają, a siostrę niewielu. To napisz, że Tereska trenowała łyżwiarstwo figurowe, w parach tańczyła. Kiedyś była siódma w Europie i dziewiąta na świecie..." Gdy Jan Skrzek znalazł się w piątej klasie szkoły podstawowej nr 13 nagle obudziła się w nim dusza artysty.- "To było, jak dobrze pamiętom, w szyśćdziesiątym szóstym. Wtedy założyli my zespół, moja pierwsza kapela. Nazwali my się Bluesmani... Cztyrech nas było i każdy proponował inna nazwa. Maiło być: Czerwone Odkurzacze, Złamana Łopata, Poszarpany Kilof. Ostało się na moim..." W tej szkolnej grupie Kyks zaczął zarabiać na muzyce swoje pierwsze pieniądze. Trzydzieści złotych za koncert.- "Stykło prawie na dwa jabole. W piwnicy u mnie zrobilimy studio. Tam my ćwiczyli i winko drinkowali. Grali my po szkołach... To były czasy!" Wtedy młodzież słuchała albo Beatlesów albo Rolling Stonesów. Albo jednych, albo drugich. Skrzek i jego koledzy zachłystywali się muzyką Stonesów. Słodycz Beatlesów jakoś nie bardzo im smakowała. Słuchali Jaggera i spółki, grali pod nich, bo to była bluesowa kapela. Wtedy Jan Kyks Skrzek jeszcze nie bardzo wiedział, co to takiego ten blues...-" Ale mi się podobał i fertig!" Grał, jak umiał. "Dzięki Józkowi teroz żech bluesman "- podkreśla przy każdej takiej sposobności.W latach sześćdziesiątych polska młodzież nie znała oryginalnych twórców blue-nutki. W kraju nieliczni mogli słuchać Johna Lee Hookera, Elmora Jamesa, Leadbelly'ego; jednym słowem: Czarnych. Ich kawałki eksportowali za żelazną kurtynę Stonesi, Cream, Eric Burdon czy Yardbirds - grupy grające elektrycznego bluesa. Młodzieńcy z tamtych czasów z zapałem grzebali w lampowych radiach, by je przerobić na wzmacniacze. Kyks wspomina z uśmiechem co było wtedy ważne dla szkolnych muzyków: wzmacniacz, wzmacniacz i jeszcze raz wzmacniacz.- "Gitara była ważna, klawiry tyż, ale jak się nie miało fest wzmacniacza, to jak cie publika mioła usłyszeć? Taka była reguła, jakżeś nie umioł grać, to trzeba było głośno rzympolić! Zaczeli my grać w "Pyrliku", to taki studencki klub w Bytomiu. Moja kapela, Bluesmani, już nie istniała. W klubie założyli my zespół FAM. Wojtek Zamorski, dziś porządny redaktór w katowickiej telewizji, był naszym menagiem..." Grał nie tylko na pianinie, ale i na harmonijce ustnej, jak on to sam mówi: na organkach.- "Józek mnie nauczył na nich groć. To było w ósmej klasie... Przywiózł kiedyś z reichu organki, "Blues Harpa" Hoenera. Pokazał, jak dmuchać, jak łykać luft i gęba w tutka zwinąć, żeby był bluesowy klang. A tak po prawdzie, to do dziś nie kapuja, jak żech sie nauczył groć. To jest jak łyk piwa. Napijesz się i ci smakuje..." Te pierwsze organki Kyks ma do dzisiaj. - "Nie chca żadnych Japończyków, chinów, ani innych tajwanów z metalu albo plastyku. Tylko organki z drewnem mają te niepowtarzolny klang!" Ale wróćmy do początku lat siedemdziesiątych. By nie iść do woja, Janek zaczął pracować w kopalni. Górnikiem był Kyks - liderował wtedy bluesowej grupie RAK - do 1979 roku. Wówczas postanowił zostać zawodowym muzykiem. Miał w tym udział Józef Skrzek. On i "SBB" święcili wówczas największe sukcesy. Może Janek chciał udowodnić, że nie jest gorszy od brata?

Kyks dostał papiery muzyka estradowego i od tej pory mógł brać za koncert 600 złotych.Jeździł w trasy z SBB. To wtedy o nim usłyszano. Już szerzej znanym stał się, gdy zaczął grać z ówczesną gwiazdą polskiego bluesa - Elżbietą Mielczarek. To dzięki harmonijce Jasia Skrzeka jej bluesy brzmiały, jak żadne inne dotąd. Grał z nią przez trzy lata, nagrał dwie płyty. Potem o Eli słuch zaginął, a o Kyksie stało się głośno. A to oznaczało, że mógł zarabiać całkiem nieźle. "I jak żech zarobił pierwsza grubsza forsa, to przyszedłech, w knajpie położyłech szmal na sznyk. A patrzcie! Widzicie! Postawiłech po piwie hajerom, ja były hajer, a teroz muzyk! "
Artysta szybko, acz wcale nie łatwo, zarabia pieniądze i jeszcze szybciej je wydaje. Bluesmani nie zbierają kroci. Oni nie tworzą szlagierów, a ich płyty nie są tłoczone w ogromnych nakładach. Trochę jednak tej forsy Kyks zarobił. Gdyby było w nim coś z księgowego, to dziś nie mieszkałby w 26-metrowm mieszkaniu.- "A różnie bywa. Jest job, to jest szmal. A bywa, że w kabzie nie mom nawet na kwaterka!" Powszechnie wiadomo, że bluesman nie wylewa za kołnierz. Jan Skrzek nie jest wyjątkiem. Mówi, że jak sobie wypije piwko, to mu się lepiej śpiewa. Kategorycznie jednak wyprasza sobie, by myśleć, iż jest alkoholikiem.-" Ci co tak gadają, to fanzolą! "- pointuje.Nieprzychylnych jest niewielu. Bo Jan Kyks Skrzek jest naturszczykiem polskiego bluesa. W początku lat osiemdziesiątych - mówi o nich, że to był jego złoty okres - gdy występował solo, grał swoje długaśne, bluesowe suity.- "Wtedy Paweł Berger z Dżemu powiedzioł mi: graj ty facet bluesa, bo to robisz wyśmienicie...."

Może i byłby bardziej w tym śpiewaniu komunikatywny, gdyby nie śląski akcent. Ale właśnie ten tubalny, ochrypły - brzmiący, jak wbijająca się w drzewo strzała - głos czystego Ślązaka sprawia, że Kyks jest niepowtarzalny. Zresztą z tą śląską gwarą też nie może przesadzać, by być zrozumiałym nie tylko w Katowickiem...Pod koniec lat siedemdziesiątych Kyks wraz z kapelą Nasz Bar grali w Łodzi na Ogólnopolskim Przeglądzie Zespołów Młodzieżowych. Zresztą wygrali go, ale nie w tym rzecz. W jury zasiadali Kofta, Osiecka i Bardini. Zespół wyszedł na scenę, lider Skrzek stanąwszy przed szacowną komisją rzekł: dziń dobry. I nagle profesor gromko pyta: jak pan mówi?- Dziń dobry! - odpowiedział Kyks nie wiedząc o co chodzi.- Jak pan mówi? - powtórzył profesor Bardini.- Dziń dobry! - Jasiu odpowiedział już mocno stremowany.- Mówi się: dzień dobry! - pouczył profesor.Na to Kyks: ale jo żech jest ze Ślunska!I w tym momencie profesor nie dał się zbić z pantałyku i zrazu odrzekł: a jak pan jest ze Śląska, to nigdy się pan nie nauczy mówić dzień dobry, więc mów pan po swojemu!Skoro Nasz Bar zdobył laury Przeglądu, znaczy to, że jego muzyka, czyli blues, przypadł do gustu profesorowi. Zresztą podobnie ocenili występy Kyksa fani... metalowego rocka. To było w Jarocinie, w 1984 roku. Jasiu zajechał tam z Pragi. Razem z SBB grał w praskiej "Lucernie". Spóźnił się na dzień bluesowy, więc Walter Chełstowski obsadził go w metalowym koncercie.Pierwszy był Kat, potem Kyks, po nim TSA. Gdy na estradę wszedł facet z harmonijką w ręce i zasiadł do pianina, przywitały go gwizdy. Och, miał wtedy tremę ,ale tylko przez chwilę. W parę minut później publika była już jego. Na koniec nie było gwizdów tylko brawa. W Jarocinie grał pięć razy. Wystąpił też w kilku filmach. W obrazie Kuzta "Śmierć jak kromka chleba" wcielił się w górnika ginącego od kuli zomowca. Grał również w filmach Kidawy.-" Kutza poznałem przy "Pozłacanym warkoczu" . W "Śmierci..." człowiek się naharował, nie powiem. To była krótka, ale cińżko rola. Spotkałem też Janka Himmilsbacha. To było na Satrykonie Blues, w 1987 roku, chyba. Dzień wcześni popilimy przeokrutnie. Miał chop łeb! Ja już byłech ab, a on jeszcze wlewoł w siebie! No i na drugi dzień miołem mu akompaniować na pianie. Siedza ci ja, czekom, grom ciuchtko. Ni ma gościa. W końcu go przyprowadzają. Nawalony, jak messerschmidt. Posadzili go na stołku, a on się z niego obalił. No to ja czekom, patrza i grom jeszcze ciszej. Himmilsbach coś tam czyta z kartki. I nagle.... Jak ci nagle na mnie gwarą: a bydziesz ty pierdolony hanysie w końcu ciszej groł! Ja... Himmilsbach to był fajny chop!" Kyks nie tylko grywał w filmach, ale także je współtworzył. Na swoim koncie ma muzykę do kilku dokumentalnych filmów.
-" Pytają mnie, czy można nauczyć się groć bluesa? Bluesa się ma w sobie i w palcach. Jak się go nie czuje, to można tylko małpować innych. To jest bluesman? Ja, ale taki, jak z mysiej rzici rajzentasza! Człowiek już trocha bluesuje. Grołech z różnymi sławami, z Murzynami tyż i wcalem źle nie wyszedł, ale kaj mi tam jeszcze do nich."


Jan ‘Kyks’ Skrzek - Modlitwa bluesmana w pociagu (1997)


1. Pierwszy listopada 4:15
2. W Siemianowicach 6:40
3. Nikt nie zna swej godziny 6:05
4. I tak nas wciaga kapitalizm 7:40
5. Blues bardzo slaski 8:05
6. Slodki dom 5:15
7. Nikt nie zawroci kijem Wisly 5:00
8. Rajska kuznia 8:55
9. Stoja na zdjeciu 3:40
10. Modlitwa bluesmana w pociagu 8:30
11. Sztajger 6:05

http://www.megaupload.com/?d=0GYZVNJU


Jan Kyks Skrzek i Bezdomne Psy - Nowy swiat blues (1992)


01.Aclang
02.Blues dla Wojtka
03.Charlie
04.Michalkowice city
05.Musimy synku stad wyjechac
06.Niebo pod brezentem
07.O moj Slasku
08.Rajska kuznia wujka Hanka
09.Stoje na zdjeciu w niemieckiej gazecie
10.Twoj blask ich poprowadzi
11.W Siemianowicach jest dzielnica

http://rapidshare.com/files/9286962/upload_by_thedude-Jan_Kyks_Skrzek-_Nowy_Swiat_Blues.rar

P.S
Tekst do tego posta pochodzi za strony :abeben.gower.pl

15 komentarzy:

mrw pisze...

godom ci chopie żech jest w szoku

Piotr K. pisze...

A ja myslalem że Ty (tak jak zreszta ja) ze wschodniej strony Brynicy.

mrw pisze...

heheeheh no pewnie , z zagłębia żech jest - gwarą pojechałem tematycznie

Piotr K. pisze...

Ja nie z Zagłębia ale nie tak znowu daleko.Byłem kiedys w Zagórzu na koncercie Maanamu ,chyba w 1982 albo 1983 roku.Dobry koncert ,pełno ZOMO dookoła.

Axun pisze...

Czy była by taka możlowść, aby wrzucić Modlitwa bluesmana w pociagu na jakiś inny serwer niż megaupload.com?

adam.s pisze...

Nareszcie cos oryginalnego. Pijac chmielowa zupe w odległej krainie Wikinga czuje dom, Polske....

Piotr K. pisze...

Janka pewnie by taki komentarz bardzo by ucieszył,tak jak mnie.

Anonimowy pisze...

Można prosić o re-upload Nowy świat blues?

Anonimowy pisze...

re up
Jan Kyks Skrzek - 2oo1 - Nowy Swiat Blues
http://www.sendspace.pl/file/x6fy2d6f/
pzdr

Anonimowy pisze...

Piotrze, a nie masz czasme ripu vinyla "Gornik Blues" J.Kyksa Skrzeka? Pozdrawiam Cie serdecznie! Tomek

Anonimowy pisze...

O jej. Tak się ucieszyłem, że znalazłem tą płytę ale niestety już jej na serwerze nie ma.
Czy można wgrać ponownie ?
Na podanym linku do sendspace też jej nie ma.

Anonimowy pisze...

Śląski Sony Boy Williamson II. Rewelacja.

agaK pisze...

ojej, ja też nie zdążyłam, można jeszcze gdzieś znaleźć do ściągnięcia Jasia Skrzeka?
Baaardzo proszę o pomoc...

Beben pisze...

No fajne. Tym bardziej, że mego autorstwa. Kiedyś w Rzeczpospolitej to puściłem. Nie, żebym się przypierdalał, ale należało to zaznaczyć. Po co sprawiać wrażenie, że nieswoje jest swoim?

Piotr K. pisze...

Autorze docyztaj do końca, zaznaczone w P.S skąd pochodzi tekst.
Dzięki